Jedyna strona o "Misji:Arceus"
  Rozdział 10
 
Rozdział 10: Przyjaciele i Rywale

Podróż Qwest i Lucario trwa dalej. Ich cel jest prosty: dotrzeć do Miasta Aqua. Właśnie w tym mieście mieszka pierwszy z 10 Liderów Sal. Qwest jest podekscytowana - w końcu to jej pierwsza walka z Liderem. Lucario jak zwykle narzeka, lecz stara się wspierać młodą trenerkę. Droga do miasta wydaje się wydłużać.
- A niech to, ale nudy! - zawołała Qwest z nutą żalu - Jak ja już chciałabym być w Mieście Aqua!
- Nie martw się! To już niedaleko! - pocieszył ją Lucario
- Mówiłeś to pół godziny temu - powiedziała Qwest - Jestem zmęczona!
Lucario zamyślił się. Z jednej strony cieszył się, że Qwest może realizować swoje marzenia, z drugiej zaś wciąż martwił się o Arceusa. Mistycznego pokemona już wielokrotnie dręczyły koszmary, w których uczestniczył Arceus. Nigdy nie mówił o tym Qwest - wiedział, że albo by się przestraszyła, albo by go wyśmiała, mówiąc coś w stylu: „nie martw się, to tylko złe sny”. Lucario nie należał do istot, które podejmują ryzyko, zwłaszcza w aż tak ważnych sprawach. Poza tym czasami wydawało mu się, że Qwest w ogóle nie interesuje się misją. Nagle rozległ się dźwięk, który wyrwał pokemona z namysłu. Qwest odwróciła się i razem z przyjaciółmi pobiegła w kierunku, z którego dochodził hałas. Ku zdumieniu wszystkich na drodze stał czarnowłosy chłopak. Wyglądał na początkującego trenera. Ubrany był w krótkie spodenki, niebieską koszulkę i białe tenisówki. W ręce trzymał Pokeball.
- Udało mi się! - wrzasnął, wymachując Pokeballem - Złapałem Pidgey’a! Jestem Mistrzem!
- Przepraszam… - Qwest zwróciła się do nieznajomego chłopaka - Chciałabym przejść… Idę do miasta Aqua…
Chłopak odwrócił się i rzucił trenerce wyzywające spojrzenie.
- Chętnie cię przepuszczę… - zaczął - Jeśli będziesz w stanie mnie pokonać! Wyzywam cię! Pidgey wybieram cię!
Z Pokeballa wyskoczył mały pokemon-ptak. Wyglądał na zmęczonego.
- Lepiej nie wystawiaj zmęczonego pokemona do walki - powiedziała Qwest - Pachirisu wybieram cię!
- Nie pouczaj mnie! Jestem świetnym trenerem! - oburzył się chłopak - Pidgey Szybki Atak!
Pokemon-ptak z trudem zerwał się z ziemi i zaczął szarżować na pokemona-wiewiórkę.
- Pachirisu odskocz! - zawołała Qwest - Potem użyj Pioruna!
Atak zadziałał. Pidgey poległ.
- Nie! Wracaj! - krzyknął chłopak - W porządku! Sentret ruszaj! Zniszcz ich! Atakuj Trzaśnięciem!
Atak trafił wiewiórkę, która przewróciła się na ziemię.
- Pachirisu wystarczy! - zawołała Qwest - Leafeon idź!
Pokemon trawiasty stanął naprzeciw przeciwnika.
- Poradzimy sobie z nią! - krzyknął chłopak - Sentret! Atakuj Trzaśnięciem jeszcze raz!
- Leafeon chwyć go Pnączami! - zawołała Qwest - Potem atakuj Ostrym Liściem!
Atak trawiastego stworka zadziałał. Sentret próbował się podnieść, lecz po chwili upadł.
- Nie! Sentret! - krzyknął chłopak - Wracaj! A niech cię, jesteś dobra! - zwrócił się do Qwest - Ja mam na imię Alex, a ty?
- Ja jestem Qwest - przedstawiła się dziewczyna - A to jest Lucario. Zmierzamy do Miasta Aqua. Chcę tam zdobyć pierwszą odznakę!
- Życzę szczęścia - uśmiechnął się Alex - Ja jeszcze muszę bardziej dopracować swoją taktykę. Teraz muszę już iść! Pa!
Alex pomachał im ręką i zniknął im z oczu. Qwest i Lucario ruszyli dalej. Po chwili ujrzeli przed sobą rozbudowane miasto.
- To pewnie ono! - zawołała Qwest - Miasto Aqua! Ruszaj się Lucario! Chodźmy na stadion!
- Co za entuzjazm - uśmiechnął się pokemon - Przykro mi, ale nie będę mógł ci towarzyszyć. Mam do załatwienia… no wiesz… - dodał wskazując na niewielką torbę, przyczepioną do pasa. Tylko Qwest wiedziała, że jest tam ukryta bransoletka z mocą Arceusa.
- Och… W porządku… - odparła Qwest trochę ze zdziwieniem, a trochę ze smutkiem - Dam ci znać, kiedy zdobędę odznakę.
- Powodzenia - uśmiechnął się Lucario i odwrócił się, udając się poza teren miasta.
Qwest i Pachirisu natomiast ruszyli w stronę stadionu. Miasto Aqua wyglądało wspaniale. Wszędzie było widać tryskające czystą, źródlaną wodą fontanny, a małe łódki transportowały ludzi z jednej wysepki na drugą. Qwest i Pachirisu wsiedli do jednej z nich i udali się do Centrum Pokemon, aby zregenerować siły przed walką. Gdy tylko siostra Joy wzięła pokemony dziewczyny do leczenia, ta zaczęła zastanawiać się nad strategią walki.
- Pomyślmy… Myślę, że lider miasta używa wodnego typu pokemonów… - pomyślała Qwest - To dobrze! Zarówno Pachirisu jak i Leafeon poradzą sobie w walce. Zwycięstwo będzie szybkie!
Qwest odebrała uleczone pokemony od siostry Joy i wypuściła je z Balli. Po chwili jej drużyna pojawiła się, wyraźnie gotowa do walki. Cała trójka ruszyła w stronę stadionu. Miał on kształt kopuły. Na szczycie znajdowała się fontanna, z której tryskały strumienie wody.
- Z całą pewnością używa wodnych poków - pomyślała Qwest, uśmiechając się do siebie - Przy odrobinie sprytu uda nam się rozbroić lidera!
- No ile można jeszcze czekać? Kiedy otworzą stadion?! - nagle trenerka usłyszała głos chłopaka.
Dziewczyna odwróciła się. Przed drzwiami stadionu stał chłopak, mniej więcej w jej wieku. Ubrany był w czerwoną koszulkę z czarnymi wzorami na rękawach oraz czarne spodnie. Na nogach miał szare, wytarte tenisówki. Miał krótkie, brązowe włosy i niebieskie oczy. Nagle chłopak odwrócił się w kierunku Qwest. Spojrzenia trenerów spotkały się.
- Cześć! My się znamy? - zapytał chłopak nieco zaskoczonym głosem.
- Nie, ale nie zaszkodzi się poznać - odpowiedziała Qwest - Ja jestem Qwest, a ty?
- Mów mi Kubax! - odpowiedział chłopak - Słuchaj Qwest… widzę, że masz pokemony… Czy ty też przyszłaś walczyć z Liderem Sali?
- Tak - odpowiedziała Qwest - Skąd wiesz? Pytam z ciekawości.
- Ba! Też pytanie… Wszyscy ludzie, którzy przychodzą pod stadion chcą walczyć - odpowiedział Kubax - Ale obawiam się, że tym razem będziesz musiała sobie odpuścić…
- Dlaczego? - zapytała Qwest
- Ponieważ Liderka Sali znikła jakiś czas temu - odpowiedział Kubax - Nikt nie wie, gdzie jest… Ja też chcę walczyć o odznakę!
- Mam pomysł! - zawołała Qwest - Skorzystajmy z okazji i potrenujmy z naszymi pokemonami. Czy chcesz ze mną walczyć?
- To dziwne… - zaczął Kubax - Własnie miałem cię zapytać o to samo… Przyjmuję wyzwanie! Wybieram cię Machop!
Z Pokeballa wyskoczył mały, szary stworek podobny do człowieka. Qwest zmartwiła się - nie miała pokemona dobrego na walczący typ.
- No cóż… Muszę walczyć innym pokemonem - powiedziała Qwest - Pachirisu wybieram cię!
Pokemon-wiewiórka był gotowy do walki.
- Pachirisu tak? - zdziwił się Kubax - W porządku! Machop użyj Ciosu Karate!
- Pachirisu kontra! - zawołała Qwest - Potem użyj Szybkiego Ataku!
Walczący pok został trafiony atakiem. Po chwili jednak się podniósł.
- Uważaj! Machop jest bardzo wytrzymały! - powiedział Kubax - Nie będzie łatwo ci go pokonać! Machop atakuj Kopnięciem!
- Pachirisu zablokuj go Żelaznym Ogonem! - zawołała Qwest - Kiedy tylko znajdziesz się blisko Machopa, od razu zaatakuj Piorunem!
- Machop! Uskocz przed Piorunem! To bardzo niebezpieczny atak! - zawołał Kubax - Chwyć Pachirisu za ogon i wyrzuć go!
Machop uskoczył przed atakiem wiewiórki, chwycił ją za ogon i wyrzucił. Pachirisu stracił orientację. Nie mógł już balansować swoim ciałem w powietrzu.
- Świetnie! - zawołał Kubax - Teraz uderz Krzyżowym Ciosem!
- Dość! - krzyknęła Qwest - Pachirisu! Wystarczy! Wracaj! Leafeon ruszaj!
Trenerka w ostatniej chwili zamknęła swojego pupilka w Pokeballu. Po chwili na polu walki pojawiła się Leafeon.
- A niech to! Kolejne łatwe zwycięstwo!- zdziwił się Kubax - Machop Cios Karate!
- Lepiej uważaj! - upomniała go Qwest - Z Pachirisu miałeś szczęście, ale z Leafeon ci się nie uda! Leafeon atakuj go Dzikim Pnączem!
Trawiasty pokemon oplątał Machopa tak, że nie mógł się ruszać. Kubax stał i patrzył na tę scenę z przerażeniem. Ze strachem, ale też z podziwem.
- Machop! Nie poddawaj się! - krzyknął Kubax - Spróbuj się uwolnić!
- Nie tak szybko! - powiedziała Qwest - Leafeon użyj Słodkiego Zapachu!
Pokemon zielny wysłał w stronę Machopa chmurę fioletowego gazu. Walczący stworek zaczął się kołysać i zadawać ciosy na oślep.
- Machop! Co się z tobą dzieje?! - zawołał Kubax
- Twój pokemon stracił orientację i nie może atakować - wyjaśniła Qwest - Bardzo dobrze Leafeon! Teraz użyj Ostrego Liścia, aby go pokonać!
Leafeon wysłała kilka Ostrych Liści, które zraniły Machopa. Walczący pokemon poległ.
- Nie! Machop wracaj! - zawołał Kubax z rozpaczą - O kurczę, twój Leafeon jest silny! - dodał w stronę Qwest.
Na te słowa trawiasty stworek oburzył się. Kubax był zdumiony.
- Co się dzieje? Powiedziałem coś nie tak? - zdziwił się chłopak
- Nie, nic - powiedziała Qwest - Po prostu Leafeon jest dziewczynką!
- W takim razie wybacz mi - powiedział Kubax do trawiastego pokemona.
- Nic się nie stało - odpowiedziała Qwest - Możemy już walczyć?
- Pewnie! - zawołał Kubax - Miałaś szczęście z Machopem, lecz następnym razem z tobą nie przegram! Charmander wybieram cię!
Z Pokeballa wyskoczył mały, czerwony pokemon, przypominający jaszczurkę z płonącym ogonem. Qwest zamarła - wiedziała, że Charmander jest typu ognistego i ma przewagę nad trawiastą Leafeon. Qwest spojrzała na swojego pokemona. W jego oczach widać było błyski, był gotowy do walki.
- Warto spróbować - powiedziała Qwest - Leafeon użyj Ostrego Liścia!
- Charmander! Płomień! - krzyknął Kubax
Ogień jaszczurki spalił liście i trafił w Leafeon. Trawiasty stworek był mocno zraniony.
- Leafeon użyj Syntezy! - krzyknęła Qwest - Potem atakuj Dzikim Pnączem!
Trawiasty pokemon skierował swe oczy w stronę słońca i zaczął świecić. Po chwili wszystkie rany na jego ciele zagoiły się.
- W porządku! Leafeon odzyskała siły! - powiedział Kubax - W takim razie walka będzie ostra! Charmander Zasłona Dymna!
Leafeon wysunęła Dzikie Pnącza. W tym samym momencie Charmander uderzył chmurą czarnego, duszącego dymu.
- Nie poddawaj się! - zawołała Qwest - Zacznij machać liściami, aby usunąć te zanieczyszczenia.
- Świetnie Charmander! Użyj Ognistej Nici! Nie pozwól Leafeon uciec! - krzyknął Kubax
Ognisty pokemon wypuścił strumień ognia, który uwięził Leafeon w płonącym wirze.
- Leafeon nie! - krzyknęła Qwest - Spróbuj użyć Syntezy!
- To koniec! - zawołał Kubax - Charmander! Smoczy Pazur!
Atak trafił Leafeon, która po chwili zemdlała.
- Leafeon wracaj! - zawołała Qwest - Hej! Smoczy Pazur to było coś! Jak nauczyłeś Charmandera tak silnego ataku?
- Dokładnie tak samo, jak ty wyuczyłaś Leafeon Dzikich Pnączy - odparł Kubax - Trenowałem z Charmanderem bardzo intensywnie i przyniosło to skutki!
- Dzięki Leafeon! Dobrze się spisałaś! - powiedziała Qwest, trzymając w dłoni Pokeball w trawiastym stworkiem - Teraz ty i ja musimy radzić sobie sami! - dodała - Pachirisu wybieram cię!
Pokemon-wiewiórka ponownie wyskoczył z Balla i stanął do walki z Charmanderem.
- Charmander! Użyj Płomienia! - krzyknął Kubax
- Pachirisu! Unikaj ataku Charmandera! - zawołała Qwest - Kiedy się do niego zbliżysz, użyj Szybkiego Ataku!
Pokemon Qwest bezbłędnie wykonał atak. Charmander przewrócił się na plecy, ale nie został pokonany.
- Charmander użyj Zasłony Dymnej! - zawołał Kubax - Potem Ognista Nić!
- O nie! Nie damy mu wygrać! - zawołała Qwest - Pachirisu Podwójna Drużyna!
Pokemon-wiewiórka zduplikował swój obraz. Charmander spudłował.
- Bardzo dobrze! - zawołała Qwest - Teraz odbij płomień Piorunem i zaatakuj Żelaznym Ogonem!
 - Charmander broń się! - zawołał Kubax - Smoczy Pazur!
Oba pokemony uskoczyły przed atakami swoich przeciwników i znalazły się w powietrzu. Chwilę później Charmander zaatakował Smoczym Pazurem. W tym samym momencie Pachirisu uderzył Żelaznym Ogonem. Kubax i Qwest zamarli, kiedy ich pokemony z łoskotem uderzyły w ziemię. Oba stworki próbowały dalej walczyć, lecz nie miały już siły, aby użyć jakiegokolwiek ataku.
- Pachirisu! Nie możesz walczyć w tym stanie! - zawołała Qwest i podbiegła go swojego pokemona - Ja… Ja chciałam zrezygnować…
- Nie - powiedział Kubax, który pomagał Charmanderowi wstać - To ja się poddaję!
- Uznajmy remis - powiedziała Qwest - Każde z nas ma na swoim koncie 1 porażkę i 1 zwycięstwo.
- O.K. - uśmiechnął się Kubax - Remis to sprawiedliwy wynik. Twoje pokemony są świetnie wytrenowane! Bez problemu poradziłyby sobie z wodą. No i z innymi typami też!
- Twoje też są niezłe - powiedziała Qwest - Zwłaszcza Charmander. Smoczy Pazur to naprawdę coś!
Trenerzy uścisnęli sobie ręce i skierowali się do Centrum Pokemon, aby uleczyć swoich podopiecznych. Po leczeniu zastanawiali się, co będą robić. Liderki dalej nie było.
- Mam pomysł! - powiedział nagle Kubax - Chodźmy na plażę! To niedaleko od miasta! Wszyscy mówią, że tam jest mnóstwo atrakcji.
- Nie wiedziałam, że w mieście jest plaża… - zaczęła Qwest - Jasne, że idziemy! Zabawimy się trochę!
To powiedziawszy udała się w kierunku plaży. Nagle przyśpieszyła kroku.
- Hej! Co się dzieje? Pali się coś?! - zdziwił się Kubax
- Nie! Po prostu bardzo chciałabym już wskoczyć do wody - roześmiała się Qwest
Kubax zaczął szybko biec. Po chwili wyminął dziewczynę i wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.
- Teraz ja będę pierwszy! - krzyknął w stronę Qwest - Dalej! Złap mnie, jeśli potrafisz!
- Kubax uważaj… - zaczęła Qwest - Przed tobą spacerują ludzie!
W tym momencie zza zakrętu wyszedł młody, rudowłosy chłopak. Kubax odwrócił się i wpadł na niego. Qwest przyśpieszyła, aby zobaczyć, co się stało.
- Kubax! Nic ci nie jest? - zawołała Qwest - Mówiłam, żebyś uważał!
- Nie… - wymamrotał Kubax, rozcierając sobie czoło - Sory, nie chciałem cię staranować - dodał w stronę rudowłosego.
- Słusznie - mruknął chłopak - Takie smarkacze jak ty powinny być bardzie uważne, jeśli nie chcą wpaść w kłopoty…
- Zaraz… Czy ty mi grozisz? - oburzył się Kubax - Nie pozwalaj sobie na dużo!
- W porządku! - roześmiał się chłopak i wyciągnął z kieszeni Pokeball - Widzę, że prowokujesz mnie do walki! Wpadłeś w niezłe kłopoty, mały!
- Lepiej go zostaw w spokoju - powiedziała Qwest - Inaczej będziesz miał do czynienia ze mną!
Rudowłosy nieznajomy odwrócił się. Dopiero teraz Qwest mogła mu się dokładniej przyjrzeć. Ubrany był w żółto-czarne spodnie i granatową bluzę. Na nogach nosił ciemnozielone buty.
- A niech to! - mruknął - Wygląda na to, że nie jeden, ale dwa wścibskie bachory wtrącają się w sprawy dorosłych. Wybieram ciebie! - dodał, rzucając Pokeballem.
Na terenie pojawił się niebiesko-żółty czworonożny pokemon. Z jego ciała wydobywały się iskry. Qwest zauważyła, że na szyi nosi dziwny amulet w kształcie litery „T”.
- Magneto! Potraktuj ich Grzmotem! - ryknął chłopak
- Magneto? - zdziwiła się Qwest - Chyba raczej Manectric!
- On tak nazwał swojego pokemona - wyjaśnił Kubax - Niektórzy mają problem z zapamiętaniem nazwy i dlatego nadają takie idiotyczne ksywki swoim Pokom - dodał takim tonem, jakby uważał, że nazywanie swoich pupili jest co najmniej chore.
W końcu Manectric uderzył piorunem w chmury. Chwilę później ogromna błyskawica uderzyła tam, gdzie stali Kubax i Qwest. Trenerzy w ostatniej chwili uskoczyli w bok. Cały teren pokrył się kurzem i pyłem.
- Kubax! Pachirisu! - zawołała Qwest - Gdzie jesteście? Nie wiedzę was w tym pyle!
Nagle dziewczyna poczuła silne uderzenie. To Manectric wskoczył jej na plecy, przyciskając ją do twardego podłoża.
- Doskonale Magneto! - roześmiał się rudowłosy chłopak - Teraz atakuj Piorunem!
Manectric najeżył się. Qwest zamknęła oczy. Nagle jakiś pokemon całą siłą uderzył w czworonożnego pokemona. W pierwszej chwili dziewczyna pomyślała, że to Pachirisu, gdy jednak się odwróciła zobaczyła Raichu. Na szyi miał taki sam symbol jak Manectric.
- No tak… - zaczął rudowłosy - Czy ty nigdy nie pozwolisz mi się dobrze zabawić?
- Nie! - odpowiedział mu kobiecy głos - Zostaw te dzieciaki! Im mniej ludzi o nas wiem, tym lepiej!
Z mgły wyszła młoda kobieta. Miała jasnoróżowe włosy zaczesane do góry. Ubrana była w żółto-czarną sukienkę i ciemnozielone kozaki. Na siebie założyła granatową bluzę, na której naszyta była litera „T”.
- Aż tak się boisz, Flash? - zapytał chłopak z ironią - Ja tam lubię bronić swojego zdania!
- Cicho bądź! - warknęła Flash - Rób co chcesz Zap. Z przyjemnością popatrzę, jak się zniżasz do poziomu Darkness’ów…
- Och… Zamknij się! - syknął Zap - Na żartach się nawet nie zna… Ale racja, mamy tu robotę! Magneto wracaj!
- Sparx ty też! - powiedziała Flash, zamykając Raichu w Pokeballu - Możemy już iść! - zwróciła się w stronę Zapa.
Chłopak zaczął iść w kierunku swojej koleżanki. Nagle odwrócił się i zmierzył Qwest lodowatym spojrzeniem.
- Nie musisz się martwić - powiedział do trenerki - Jeszcze się spotkamy!
To powiedziawszy odwrócił się i zniknął we mgle. Kurz powoli zaczął opadać, jednak tajemniczej pary już nie było.
- A niech to! - zawołała Qwest - Zwiali…
- Hej Qwest! - w tym momencie rozległ się głos Kubaxa - Nic ci nie jest?
- Nic - odpowiedziała Qwest, głaszcząc Pachirisu, który wskoczył jej na głowę - Słuchaj Kubax… Wiesz w ogóle, o co w tym chodzi?
- Nie - odpowiedział Kubax zaskoczonym głosem - Najlepiej będzie jak sobie stąd pójdziemy zanim…
W tym momencie na miejsce zaczęły zbierać się radiowozy. Z jednego z nich wysiadła oficer Jenny. Policjanci zaczęli szukać śladów kryminalistów.
- To na nic - powiedziała Jenny - Znowu udało im się uciec. Oni są nieuchwytni!
Nagle jej wzrok padł na Qwest i Kubaxa.
- A wy co tu robicie? - zapytała trenerów - To niebezpieczna okolica!
- Nic… My tylko przechodziliśmy obok… - odparł zmieszany Kubax - My… Nie mamy z tym nic wspólnego!
- Coś za dużo tych przypadków - mruknęła Jenny pod nosem - Nakazuję wszystkim ludziom opuścić miasto! Musimy je przeszukać!
Qwest i Kubax w milczeniu udali się na plażę. Oboje byli tak zszokowani, że nie weszli nawet do wody. Siedzieli na gorącym piasku, wpatrując się w milczeniu na dzieciaki taplające się w morzu.
- Chciałabym czuć się tak, jak one - odezwała się Qwest - Zazdroszczę im…
- „Im”? - zdziwił się Kubax - Jakim „im”?
- Tym wszystkim osobom, dla których Shiro i jego problemy wydają się błahe - odpowiedziała Qwest - Te dzieciaki nie muszą się przejmować ty, że źli ludzie wykorzystują pokemony do swych niecnych celów.
- Właśnie… - zgodził się Kubax, żałując, że nie potrafi powiedzieć nic innego.
- A wy co? Nie bawicie się z innymi? Ale z was smutasy! - nagle odezwał się głos młodej dziewczyny.
Trenerzy odwrócili się. Przed nimi stała 19-letnia dziewczyna. Miała niebieskie włosy sięgające do ziemi i czarne oczy. Ubrana była we fioletowe bikini, a w ręce trzymała deskę surfingową.
- Wybacz, ale trudno się dobrze bawić, zwłaszcza jeśli przed chwilą walczy się z bandą pajaców, używających elektrycznych pokemonów - odparł Kubax
Dziewczyna była tak zaskoczona, że wypuściła deskę z ręki. Po chwili upadła na kolana, trzymając się za głowę.
- Co się stało? - przestraszyła się Qwest
- Nie… To niemożliwe! - wydyszała dziewczyna - Zespół Thunder nie może tu być! Nie przy mnie!
- Zespół Thunder? - zapytali jednocześnie Qwest i Kubax
Dziewczyna podniosła się z ziemi i spojrzała na trenerów.
- No cóż… Wyglądacie na takich, którzy umieją dotrzymać tajemnicy. Chodźcie za mną! Znajdziemy jakieś odludne miejsce, w którym możemy spokojnie porozmawiać - powiedziała dziewczyna i zaczęła oddalać się od morza.
Qwest i Kubax popatrzyli na siebie ze zdumieniem i zaczęli iść za dziewczyną. Trenerzy szli po gorącym piasku. Wbrew pozorom plaża w mieści Aqua była rozległa, jednak wszystkie atrakcje znajdowały się bliżej morza. Dalsza część plaży była pusta i panowała na niej dziwna atmosfera. Powietrze było coraz chłodniejsze, a z piasku wystawały różne jaskinie. Niebieskowłosa dziewczyna zatrzymała się przed jedną z nich.
- Chyba jesteśmy już dość daleko - powiedziała dziewczyna - Możemy porozmawiać.
- Kim jesteś? - zapytała Qwest z niepokojem - Dlaczego nas tu przyprowadziłaś?
- O kurczę! - zmieszała się dziewczyna - Ale ze mnie gapa! Zapomniałam się przedstawić! Na imię mam Annie i chciałam z wami pogadać na temat Zespołu Thunder.
- Annie?! - zdziwił się Kubax - Ta Annie?! Nie wierzę!
- A co w tym dziwnego? - zapytała Qwest
- Jak to? Nie wiesz?! - zapytał zaskoczony Kubax - Annie jest Liderką Sali w Mieście Aqua!
- Tak, to prawda - powiedziała Annie - Niestety nie będę mogła z wami walczyć. Przynajmniej nie teraz…
- Nic nie szkodzi - powiedziała Qwest - Powiedz nam wreszcie, o co chodzi z tym Zespołem Thunder!
- W świecie Shiro działają dwie niebezpieczne grupy przestępcze: Zespół Darkness i Zespół Thunder - wyjaśniła Annie - Rywalizują ze sobą o władzę nad światem, a pokemony szkolą na swoich sługusów!
- Znowu ci Darknessi - powiedziała Qwest, zaciskając pięści ze złości - Czy oni nie mogą sobie w końcu odpuścić?
- To nic złego - rzekł Kubax - Jeśli rywalizują ze sobą, to minie sporo czasu, zanim świat znajdzie się pod oblężenie któregoś z Zespołów.
- I właśnie w tym tkwi problem - powiedziała Annie - Obie drużyny coraz bardziej dają się we znaki miastom w Shiro. Właśnie dlatego zdecydowałam się opuścić stadion. Chcę poznać obecne plany Zespołu Thunder. Nie mogę przecież pozwolić, aby zniszczyli świat!
- Zniszczyli świat? - zapytała Qwest ze strachem
- Dokładnie - powiedziała Annie - Głównym celem Zespołu Thunder jest zniszczenie świata i postawienie go od nowa, wedle swoich upodobań. Chcą do tego użyć energii elektrycznej, a jak wszyscy dobrze wiemy najwięcej wytwarzają jej elektryczne pokemony.
- Czegoś nie rozumiem… - zaczął Kubax - Jeśli Zespół Thunder zniszczy świat, to zniszczy również siebie!
- Racja! - zgodziła się Qwest - Nie pomyślałam o tym!
- Przypuszczam, że przed zniszczeniem będą chcieli ukryć się gdzieś pod ziemią - powiedziała Annie - Dlatego muszę to sprawdzić!
- To dobry pomysł! - stwierdził Kubax - Ziemia przecież nie przewodzi prądu!
- Strasznie ryzykujesz, Annie - powiedziała Qwest - Swoją drogą, to skąd tyle wiesz o Zespole Thunder?
- Ponieważ sama kiedyś miała zaszczyt w nim gościć - odezwał się chłodny, męski głos.
Bohaterowie odwrócili się. Przed nimi stała para ubrana w niebieskie bluzy i żółto-czarny „dół”. Na twarzach kryminalistów malowała się mieszanina złości i strachu. Annie cofnęła się, Qwest i Kubax spojrzeli na siebie z przerażeniem.
- Miałeś rację Zap - powiedziała Flash - Trzeba było ich wyeliminować od razu…
- Tak! Nadszedł czas zemsty! - powiedział Zap - Dzisiaj pozbędziemy się zarówno Annie, jak i tych dzieciaków… Raz na zawsze…
Manectric i Raichu uderzyły Piorunem, który pomknął w stronę Qwest i Kubaxa.
- O nie, nie tak prędko Zespole Thunder! - krzyknęła Annie - Dragonair ochroń ich!
Z Ultra Balla wyskoczył pokemon-smok, który przejął atak wrogów na siebie. Stworek spadł na piasek. Był sparaliżowany.
- Widzę, że już zapomniałaś, czym grozi spotkanie z elektrycznością - zadrwił Zap - Magneto! Użyj Ekstremalnej Szybkości!
- Sparx! Trzaśnięcie! Już! - krzyknęła Flash
Wrogie pokemony przygotowywały się do ataku na Dragonaira. Smoczy stworek nie miał jak się bronić. Paraliż nadal nie ustawał.
- Charmander wybieram cię! - krzyknął nagle Kubax - Wal Płomieniem w Raichu!
- Pachirisu! Błyskawiczny Atak na Magne… znaczy się Manectrica! - zawołała Qwest
Z paszczy Charmandera wystrzelił miotacz ognia, który uderzył w Raichu pełną mocą. W tym samym czasie Pachirisu powstrzymał Manectrica. Wrogie pokemony upadły na piasek, jednak po chwili równie szybko się podniosły.
- Wy… Macie na tyle odwagi, żeby sprzeciwić się Zespołowi Thunder… - powiedział zaskoczony Zap - I dobrze! Od teraz będziemy grać w otwarte karty!
- Lepiej poddajcie się, póki jeszcze możecie - powiedziała Flash - My to nie Darknessi, u których jest litość i sumienie.
- Oni mają rację! - zawołała Annie - Nie mieszajcie się w to!
- W życiu wyznaję zasadę: „wrogowie moich przyjaciół są moimi wrogami” - powiedziała Qwest - Nie zlęknę się byle Zespołu Thunder!
- Racja Qwest! - zawołał Kubax - Pokażmy im, gdzie ich miejsce!
Pokemony trenerów były gotowe do walki. Annie uśmiechnęła się do siebie.
- Nie myślcie, że pójdzie wam łatwo! - powiedziała Flash - Nie mamy litości dla nikogo, nawet dla dzieciaków!
- Wkrótce wasze pokemony wydadzą ostatni tchnienie - powiedział Zap - Magneto! Sparx! Zlikwidować ich!
- Charmander! Pachirisu! Atakujcie! - zawołali jednocześnie Qwest i Kubax
Nagle z głębi jaskini, przed którą stali rozległ się potworny krzyk. Qwest natychmiast go rozpoznała, a serce stanęło jej w gardle. To był głos Lucario.
                               
Ciąg dalszy nastąpi…
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (7 wejścia) tutaj!  
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja