Rozdział 13: Plan 2 Zespołów
Niedziela godz. 7.30 Kwatera Główna Zespołu Thunder
- Wszystko już gotowe? - zapytała Araxi - Macie go?
- Tak, chłopak „czeka” w naszym pokoju przesłuchań - powiedział Takeru - Słuchaj… Czy ty naprawdę chcesz to zrobić? Uważam, że ja i Blake lepiej się do tego nadajemy…
- Ten dzieciak jest naszym kluczem do władzy nad światem - odpowiedziała Araxi - On spotkał Jirachiego, rozmawiał z nim… Dlatego muszę go przesłuchać!
- Wszystko rozumiem, ale… no wiesz… ty zajmujesz się szpiegostwem i… - zaczął Takeru
- Uważasz, że się do tego nie nadaję? - zapytała Araxi z przekąsem - Duży błąd! Tu trzeba kobiecej ręki! Zresztą… dobrze wiesz, że mam w sobie ogromny dar przekonywania…
- Tak, zdaję sobie z tego sprawę - mruknął Takeru - Myślisz, że dasz radę wydusić z niego wszystkie niezbędne dla nas informacje?
- O tym muszę się sama przekonać - odpowiedziała Araxi - Aha! Jeszcze jedno! Nie idź za mną! Chcę porozmawiać z nim w cztery oczy!
To powiedziawszy weszła do windy, która natychmiast pojechała w dół. Takeru milczał. Nagle drzwi się otworzyły i wszedł chłopak o jasnych włosach. Był tego samego wzrostu co Takeru.
- No tak bracie… - rzekł - Widzę, że dołączyłeś do tego Zespołu nie tylko dla dobrej zabawy, ale i żeby poznać ciekawe osoby…
- O czym ty mówisz Blake? - wrzasnął Takeru - Miałeś stać na straży!
- Nikt nie dał ci prawa, aby mną rządzić - powiedział Blake - Przyznaj się, czujesz coś do tej Araxi, no nie? Jak widać miłość jest ślepa…
Słysząc to Takeru wpadł we wściekłość. Wyciągnął swój paralizator i wycelował nim w Blake’a.
- Nie no, co ty? - zdziwił się Blake - Przecież wiesz, że żartuję!
- Takie żarty mnie nie śmieszą - warknął Takeru - Jeszcze jeden taki tekst, a wylecisz z Zespołu zanim zdążysz powiedzieć „Raimondo”. A teraz wracaj do swoich obowiązków! Ja tutaj zostanę…
- Jasne! Czekaj na swoją dziewczynę! Jeszcze ci ucieknie! - wrzasnął Blake i wybiegł z pokoju, trzaskając drzwiami.
Takeru strzelił w niego iskrą i oparł się o ścianę, oddychając głęboko.
- Co się ze mną dzieje? - zapytał siebie - Blake się myli! Ja… ja nie czuję nic do Araxi! Jestem zły - w moim sercu nie ma miejsca na miłość! Tak myślę…
Nieco dalej, w tym samym czasie Darky otworzył oczy i rozejrzał się po pomieszczeniu. Pokój, w którym się znajdował był wyłożony czarnymi kafelkami. Panował w nim mrok, tylko stara lampa świeciła jasnym światłem.
- Gdziekolwiek jestem, muszę się stąd wydostać i to jak najszybciej! - pomyślał - Tylko jak?
Nagle drzwi się otworzyły. Do pomieszczenia weszła Araxi.
- Ach… Przebudziłeś się… - rzekła - To dobrze, bo musze zdać ci kilka pytań…
- Nic ci nie powiem - powiedział Darky - Nie wydam żadnego pokemona w ręce Zespołu Thunder!
- A jaką masz pewność, że naprawdę należę do tego Zespołu? - zapytała Araxi z uśmiechem
- Ja nie ufam nikomu - odpowiedział Darky - Wszyscy jesteście tacy sami!
- Posłuchaj… - zaczęła Araxi - Jeśli nie powiesz mi wszystkiego o Jirachim to Blake i Takeru cię zabiją! Ledwie udało się mi ich przekonać!
- Ja nigdy nie zdradzam przyjaciół - powiedział Darky
W tym samym czasie, w innym miejscu Blake spacerował po korytarzach kwatery. Uważnie sprawdzał każdy zakamarek. Nagle zauważył jakąś postać, która pochylała się nad dziwnym urządzeniem.
- Hej ty! - wrzasnął - Kim jesteś?! Co tu robisz?!
Postać odwróciła się. Blake rozpoznał, że była dziewczyną. Sprawiała wrażenie zakłopotanej. Ubrana była w standardowy strój członków Zespołu Thunder. Na głowie miała czarną apaszkę.
- Z nieba mi spadłeś! - powiedziała przesłodzonym głosem - Właśnie szukałam kogoś takiego jak ty, dowódco Blake… Jestem tu nowa i chodzi o to, że w ogóle nie wiem do czego to służy - dodała, wskazując na urządzenie - Mógłbyś mi pomóc?
- Jasne, że tak! - odpowiedział Blake, uśmiechając się promiennie - To dość łatwe. Musisz tylko podłączyć ten niebieski kabelek…
Chłopak nie zdążył dokończyć. Nagle poczuł silne uderzenie w głowę. Kwatera zamazywała mu się przed oczami.
- Naprawdę myślałeś, że na ciebie polecę? - zadrwiła dziewczyna - Aż taka głupia nie jestem!
- Stój… -zaczął Blake, lecz nie skończył. Poczuł, że odpływa.
Jakiś czas później…
- Dowódco Blake! Dowódco Blake!
- On żyje, prawda?
- Nie wiem, dość mocno oberwał…
- Ale nic mu nie będzie, prawda?
Blake otworzył oczy i zauważył, że pochyla się nad nim kilku członków Zespołu Thunder.
- Jak się czujesz dowódco? - zapytał najbliżej siedzący z nich
- Bywało lepiej - odparł Blake, rozcierając głowę - Co za obciach… Zostałem zaatakowany przez dziewczynę…
- Widocznie nie masz szczęścia do płci pięknych - powiedziała dziewczyna, siedząca obok chłopaka, który odezwał się pierwszy - Nie musisz się martwić. Dobrze, że ktoś z naszych zauważył całe zajście. Zamknęliśmy wszystkie wejścia do kwatery. Nikt stąd nie ucieknie!
- Tak… Chcę poznać sprawcę… - powiedział Blake, uśmiechając się mściwie
W tym samym czasie Araxi wciąż przesłuchiwała Darky’ego.
- Nie, nie i jeszcze raz nie! - wrzasnął chłopak - Nie powiem ci nic o Jirachim! Nigdy go nie znajdziecie…
- Czy ty niczego nie rozumiesz? - zdenerwowała się Araxi - Grozi ci śmierć, nie dociera to do ciebie?!
- Już wolę umrzeć, niż wmieszać się w wasze brudne interesy! - zawołał Darky - Jeśli tak bardzo pragniecie mojej śmierci, to czemu nie zabijecie mnie teraz?
- Podoba mi się takie nastawienie… Też chciałabym to wiedzieć… - w tym momencie odezwał się jakiś głos.
Nagle jedna ze ścian pokoju została zniszczona. Z mgły wyszła młoda dziewczyna - ta sama, która ogłuszyła Blake’a.
- Kim jesteś? - warknęła Araxi - Tu wolno wchodzić tylko dowódcom!
- Najlepiej sama zgadnij! - roześmiała się dziewczyna - Ja działam sama!
To powiedziawszy zrzuciła z głowy apaszkę, odsłaniając burzę blond loków. Araxi cofnęła się.
- Wydajesz się zaskoczona moją obecnością - zaśmiała się dziewczyna - I słusznie! Nie byłabyś jedyną, którą przeraża mój widok…
- Wynoś się stąd, zanim wezwę ochronę - powiedziała grzecznie Araxi - Nie masz szans na naszym terenie…
- Czyżby? - zapytała blondynka z ironią - A co ty możesz mi zrobić?
- Na twoim miejscu radziłbym zrobić ci to, co każe koleżanka - odezwał się głos młodego chłopaka.
Wszyscy odwrócili się. W pokoju pojawił się Takeru, Takeru wraz z nim duża grupa członków Zespołu Thunder. Dziewczyna uśmiechnęła się mściwie.
- No tak… - rzekła - Teraz pewnie zacznie się walka, bo Zespół Thunder jak zwykle lubi trzymać się blisko siebie…
- Lepiej mów kim jesteś! - wrzasnął Takeru - Inaczej otworzymy ogień!
- Już się boję… - zadrwiła blondynka - Bo uwierzę, że takie niedojdy zdołają mi coś zrobić…
Słysząc to Takeru naprawdę się wściekł. Jednym, szybkim ruchem strzelił iskrą w dziewczynę. Reszta zrobiła to samo. Blondynka uśmiechnęła się pod nosem i wyciągnęła żelazny pręt, którym odbijała wszystkie ataki. Wydawała się nieco znudzona swoim zajęciem.
- Tylko na to was stać? - powiedziała z ironią - Okropnie mi przykro, ale musimy już lecieć…
- My? - zapytał Darky - Co masz na myśli, mówiąc „my”?
- Jak to? Nie wiesz? - zapytała blondynka - Zabieram cię stąd! W końcu po to tu przyszłam…
- On nigdzie się nie wybiera! - warknął Takeru - Jest naszym zakładnikiem!
- Aha na pewno… - zadrwiła dziewczyna - Jeśli tak bardzo chcecie go mieć, to spróbujcie nas złapać! Darky trzymaj się blisko mnie! Zaraz zobaczysz coś fajnego!
Chłopak nie spytał się blondynki, skąd zna jego imię. Dziewczyna wcisnęła zielony przycisk na panelu sterowania. Chwilę później cały budynek zaczął się palić.
- Co się dzieje? - krzyknęła Araxi
- W waszej „kwaterze” podłożyłam ładunek wybuchowy - zaśmiała się dziewczyna - Wybuchnie za pięć sekund! Tak więc… pora się pożegnać! Zmywamy się!
Darky’emu nie trzeba było 2 razy powtarzać. Szybko wyskoczył przez dziurę w ścianie. Za nim wyskoczyła blondynka. Oboje ukryli się w krzakach. Nagle rozległ się ogromny wybuch. Kwatera Zespołu Thunder była cała w ogniu.
- Nic im nie będzie - powiedziała dziewczyna, widząc przerażoną minę Darky’ego - Poradzą sobie, chociaż wolałabym żeby tam zdechli…
- Dlaczego mnie ratowałaś? - zapytał chłopak
- Mów mi Ashley - powiedziała dziewczyna - Jeśli kiedykolwiek będziesz miał jakiś problem z Thundersami zawołaj mnie! Z przyjemnością ich rozwalę!
To powiedziawszy podała Darky’emu kartkę ze swoim numerem telefonu i szybko się oddaliła.
- Dzięki Ashley… - powiedział Darky, po czym schował kartkę do kieszeni i udał się w przeciwną stronę.
Jakiś czas później, okolice Mistycznych Ruin
- Charmander użyj Płomienia! - wrzasnął Kubax
- Leafeon Ostry Liść! - zawołała Qwest
Oba ataki zderzyły się. Pokemony trenerów wyglądały na zmęczone.
- O.K. Wystarczy! - zawołał Lucario - To był wspaniały trening!
- Wcale nie było tak fajnie! Nasz atak wciąż jest za słaby! - westchnęła Qwest - Jak mam wygrać z kolejnym Liderem, jeśli nawet nie potrafię pokonać Charmandera Kubaxa?!
- Nie życzę sobie takich tekstów pod moim adresem! - wrzasnął chłopak - Naprawdę myślałaś, że Podróż Pokemon jest łatwa i krótka?! To nieprawda! To…
- …długa i pełna niebezpieczeństw droga! Tak, wiem to! Mówisz to już setny raz z rzędu! - zdenerwowała się Qwest - To już zaczyna być nudne!
- Sama jesteś nudna! - wrzasnął Kubax - Gdybym wiedział, że taka z ciebie maruda, nie poszedłbym z tobą!
- Nikt cię tu nie zapraszał! - zawołała Qwest - Jak ci się coś nie podoba to droga wolna!
Lucario uśmiechnął się. Przywykł już do sprzeczek Qwest i Kubaxa - w końcu słyszał je kilka razy dziennie. Każda kłótnia zawsze kończyła się przeprosinami. Mistyczny pokemon się nie mylił. Po paru dąsach trenerzy zaczęli się nawzajem przepraszać.
- Pora już na nas… - powiedział pokemon - Musimy jeszcze przejść kilkadziesiąt kilometrów, aby dostać się do najbliższego Centrum Pokemon. Ruszajmy więc!
Wszyscy się spakowali i ruszyli przed siebie. Teren przypominał nieco kamieniołomy. Wszędzie widać było tylko skały.
- Słuchaj Lucario… - zaczęła Qwest - Dlaczego to miejsce nazywa się „Mistyczne Ruiny”?
- Ponieważ ludzie widują tu dziwne rzeczy - odezwał się Kubax - Niektórzy nawet twierdzą, że można tu spotkać legendarne pokemony!
- To prawda - powiedział Lucario - Słyszałem, że te skały zostały wybudowane przez Regigigasa - opiekuna trójki Legend-Robotów. Ludzie twierdzą też, że znajdujące się w pobliżu góry do dzisiaj są jego domem.
- Jejku! Wyobrażacie sobie, jaki postrach bym siał, mając taką legendę w drużynie?! - wrzasnął Kubax - Żaden trener by mi nie podskoczył!
- Ty i legendarne pokemony?! Nie wierzę! - zaśmiał się Qwest - Aż taki głupi Regigigas na pewno nie jest…
- Nie zapominajmy, że to tylko legenda - uśmiechnął się Lucario - Nawet nie wiemy czy jest prawdziwa… Moim zdaniem dobremu trenerowi niepotrzebne są silne pokemony. Tu liczy się talent… Bez niego nie wygracie żadnej walki!
Trenerzy przyznali przyjacielowi rację i szli dalej. Nagle zza skały wydobył się jakiś tupot. Chwilę później na drodze pojawił się dziki Buizel.
- Hej! To Buizel! Skąd on się tu wziął?! - zawołał Kubax
- „Buizel - pokemon wodna łasica. - powiedział Pokedex - Krążek wokół jego szyi działa jak koło ratunkowe - zbiera powietrze i utrzymuje pokemona na powierzchni. Pływa obracając szybko swoje dwa ogony - podobnie jak śruba statku.”
- Patrzcie uważnie! Teraz zobaczycie przyszłego Mistrza Pokemon w akcji! - wrzasnął Kubax - Machop wybie…
- Pachirisu! Szybki atak Piorunem w Buizela! - zawołała Qwest
Atak trafił łasicę, która przewróciła się na ziemię. Po chwili jednak wstała i wymierzyła wiewiórce silny cios ogonem.
- Co ty wyprawiasz? - zdziwił się Kubax
- Jak to co? Zamierzam złapać sobie nowego pokemona! - zawołała Qwest - Pachirisu użyj Błyskawicznego Ataku!
Wiewiórka strzeliła strumieniem gwiazd. Buizel jednak wypełnił się wodą i zaczął szarżować na Pachirisu. Atak uderzył z pełną mocą.
- Nie poddawaj się Pachi! - zawołała Qwest - Użyj Podwójnej Drużyny!
Pokemon powielił swój obraz. Buizel był zdezorientowany.
- Świetnie! Teraz Błyskawiczny Piorun! - zawołała Qwest
Pachirisu zaczął atakować pociskami świetlnymi, które raniły Buizela. Łasica zaczęła powoli tracić siły.
- „Błyskawiczny Piorun”? - zdziwił się Kubax - Co to ma niby być? Taki atak nie istnieje!
- To połączenie Błyskawicznego Ataku i Pioruna - wyjaśniła Qwest - W porządku Pachirisu! Uderz Żelaznym Ogonem!
Atak zadziałał. Buizel zemdlał.
- O.K! Pokeball ruszaj! - zawołała Qwest, rzucając kulą
Ball uderzył w łasicę. Po chwili zamknął się, więżąc pokemona w środku.
- Udało się! - krzyknęła dziewczyna - Mam Buizela! Teraz mogę już ścigać się z Annie o odznakę!
- No nie wiem… - zaczął Lucario - Będziesz musiała go solidnie wytrenować przed wyścigiem… Dragonair bardzo szybko potrafi poruszać się w wodzie…
- Tak, wiem… - odpowiedziała Qwest - Ale cieszę się, że w końcu mam wodnego pokemona!
- To nie fair! - wrzasnął Kubax - Ja pierwszy zobaczyłem tego Buizela! Powinien być mój!
- Może, ale to ja go złapałam! - powiedziała Qwest - Jest taka zasada: „kto pierwszy, ten lepszy”.
- Ale to ja chciałam go złapać! - Kubax nie dawał za wygraną - Ten pokemon był mój!
- To trzeba było działać szybko, zamiast stać i się gapić! - krzyknęła Qwest
Oboje kłócili się tak przez parę minut. Lucario szedł w milczeniu - nie chciał się wtrącać, aby nie urazić żadnej ze stron.
- Nareszcie znalazł się trener, który jest tak samo zadziorny i postrzelony jak Qwest - uśmiechnął się pokemon
Nagle rozległ się hałas. Lucario odwrócił się błyskawicznie. Coś znajdowało się na terenie Ruin. Wyglądało, jakby uciekało.
- Qwest, Kubax… Słyszeliście to? - zapytał pokemon
- Niby co? - zdziwił się Kubax - Ja nic nie słyszałem!
- Ten świst… Jakby ktoś uciekał… - zaczął Lucario
- Musiałeś się przesłyszeć - powiedziała Qwest - Tutaj nikogo nie ma!
- Gdybyście chociaż przez chwilę byli cicho, to na pewno zmienilibyście zdanie - szepnął Lucario - Uspokójcie się, a usłyszycie TO!
Nagle coś świetlistego ze świstem przeleciało nad głowami bohaterów i z łoskotem uderzyło w skały.
- Co to było? - zapytał Kubax z przerażeniem
- Nie wiem, ale przyleciało stamtąd - powiedziała Qwest, wskazując na skały.
- Musimy to sprawdzić! Chodźcie! - zawołał Lucario
Cała trójka puściła się biegiem w kierunku miejsca, w którym rozbił się pocisk świetlny. Gdy dotarli na miejsce zauważyli pęknięcie w skale, a pod nim stertę głazów. Z głębi dochodziły ciche piski.
- To coś zostało uwięzione pod skałami! - pisnęła Qwest - Trzeba mu pomóc!
- Nie martw się! Ja się tym zajmę! - krzyknął Kubax - Machop wybieram ciebie! Użyj Ciosu Karate, aby rozkruszyć skały!
Walczący stworek w mgnieniu oka uporał się z tym zadaniem i pochylił się nad rumowiskiem. Chwilę później wrócił, trzymając w rękach małego pokemona.
- Ja znam tego stworka! - zawołała Qwest - Darky opowiadał mi legendę o Jirachim! Podobno ten pokemon potrafi spełnić każde szczere życzenie!
- No tak, ale coś mi tu nie pasuje - powiedział Kubax - Czy on nie powinien teraz zasnąć na kolejne tysiąc lat?
- Nie ma czasu na zastanawianie się nad tym - powiedział Lucario - Jirachi jest bardzo osłabiony, być może jego stan jest nawet krytyczny. Musimy go zabrać do Centrum Pokemon!
- Słyszałem, że jedno znajduje się gdzieś tu, na terenie Mistycznych Ruin - powiedział Kubax - Chodźmy tam szybko! Uleczymy Jirachiego i Buizela i możemy ruszać dalej!
Nagle na ich głowami przeleciała elektryczna iskra. Było jasne, że oprócz Jirachiego ktoś jeszcze kręci się po Ruinach.
- Hej! Kto tu jest?! - krzyknęła Qwest
- Nie… - wydyszał Kubax - Tylko nie oni!
Chwilę później zza skał wybiegło dwoje ludzi. Trenerzy od razu ich rozpoznali. To byli Flash i Zap - sławny duet z Zespołu Thunder.
- Proszę, proszę… - zaczął Zap - Czy to nie nasi „starzy” znajomi z miasta Aqua?
- Tak, to oni - westchnęła Flash - Spadajcie stąd dzieciaki! Nie potrzeba nam świadków!
- Co wy tutaj robicie? - zapytała Qwest - Wynoście się, albo sami was wykurzymy!
- Coś ty taka narwana? - roześmiał się Zap - W końcu jesteśmy cywilizowanymi ludźmi… Mamy prawo przebywać na tym terenie!
- Akurat… - mruknął Kubax z przekąsem - Kto wam dał takie prawa?
- Nikt. Sami sobie je nadajemy - Flash uśmiechnęła się perfidnie - Oddaj nam Jirachiego, a puścimy cię bez walki!
- Na pewno nie dam wam go bez walki! - krzyknęła Qwest - Mam pokemony, które pomogą mi wygrać pojedynek!
- Czyżby? - zapytał Zap - Musisz pamiętać, że nie ma tu Spencera, który może cię uratować… Nikt ci nie pomoże w razie porażki…
- Qwest, oni mają trochę racji… - zaczął Kubax - Co będzie, jeśli przegramy? Nikt nam nie pomoże!
Nagle Jirachi zaczął świecić. Wokół bohaterów pojawiła się niebieska poświata.
- Nie! On ich teleportuje! - ryknął Zap - Szybko Flash! Paralizatorami w nich!
Za późno. Pokemon zdążył w ostatniej chwili. Iskry uderzyły z ziemię.
- Spokojnie… - odparła Flash - Daleko nie uciekną… Wiem, gdzie się udali…
W tym samym czasie, w pobliżu Centrum Pokemon pojawiła się grupka postaci.
- Ale numer! - wykrzyknął Kubax - Udało nam się!
- Czy to zrobił… Jirachi? - zapytała Qwest
- Tak - odpowiedział Lucario - Jirachi poświęcił resztki swojej energii, aby nas ratować. Teraz my musimy pomóc jemu! Wchodzimy!
Cała trójka weszła do Centrum Pokemon. W budynku panowała dziwna cisza.
- Siostro Joy! Siostro Joy! - zawołała Qwest, naciskając dzwonek na ladzie - Potrzebujemy pomocy! Mamy ciężko rannego pokemona!
Nikt jednak nie odpowiadał. Kubax coraz bardziej się niecierpliwił.
- A niech to! Dlaczego jej nie ma? - krzyknął
- Siostry Joy nie ma i nie będzie. Musiała wyjść na ważne spotkanie z redaktorami naczelnymi czasopisma „Pokemony i My”. Jeśli macie jakąś sprawę, walcie do mnie! - odezwał się głos młodej dziewczyny
Wszyscy odwrócili się. W korytarzu stała niebieskowłosa dziewczyna. Ubrana była w biały fartuch.
- Jak to „nie ma”? - zdziwił się Kubax - Pielęgniarka pokemon powinna być zawsze w Centrum!
- Nieważne… Musiała wyjechać i tyle! - odpowiedziała szybko dziewczyna - Ale co ja widzę? Macie ranne pokemony! Dawać mi tu tego małego! Zbadam go…
- Jasne, bierz Jirachiego - powiedział Kubax - Ulecz go, jeśli potrafisz!
- Nie! - krzyknął Lucario - Nie powinniśmy powierzać pokemonów nieznanej nam osobie! Poza tym… Ta dziewczyna zachowuje się bardzo podejrzanie…
- Nie pleć mi tu głupstw! Wszystko, co robię jest dla dobra pokemonów! - powiedziała dziewczyna, robiąc krok w stronę Jirachiego.
- Wiesz co Lucario? Chyba wyjątkowo przyznam ci rację - powiedziała Qwest - Ona coś knuje!
Nagle z korytarza wybiegła mała dziewczynka. Podobna była do siostry Joy. Na widok trenerów przeraziła się!
- Nie słuchajcie jej! To Zespół Darkness! - krzyknęła najgłośniej, jak potrafiła - Nie dawajcie im żadnego pokemona!
Trenerzy spojrzeli na siebie. Wiedzieli już z kim mają do czynienia. Chwilę później w korytarzu pojawił się młody chłopak o czarnych włosach i chwycił dziewczynkę za ręce.
- Ech… Shagon, czy ty nigdy nic nie umiesz zrobić dobrze? - westchnęła dziewczyna, odwracając się w stronę chłopaka.
- Uciekła mi… - syknął Shagon - A tak w ogóle to nie zwalaj całej winy na mnie! To, że jesteś kiepską aktorką jest wyłącznie twoją sprawą!
- Nieważne… - odparła Shaga - To nasz szczęśliwy dzień! Dzisiaj zdobędziemy nie tylko moc Światła, ale i Jirachiego! Pora się ujawnić!
- W mroku siła, w mroku chluba… - zaczął Shagon
- To Zespół Darkness, twoja zguba! - dokończyła Shaga, zrzucając z siebie fartuch.
- Zespół Darkness? - zdziwił się Kubax - To oni istnieją?
- No jasne, że tak - powiedział Lucario - Nadal chcą władać światem!
- No fajnie, dawno się nie widzieliśmy, to fakt - powiedziała Qwest - A teraz wynocha stąd!
- Mówiąc takie słowa ranisz nasze uczucia - zaśmiał się Shagon - Wszyscy dobrze wiedzą, że naszym celem jest dobro całego świata!
- To wy macie uczucia? - parsknęła Qwest - Czego chcecie?
- Chcemy Jirachiego! A konkretnie jego mocy! - krzyknęła Shaga - Arceus już nas w ogóle nie interesuje… Nawet nie wyobrażacie sobie, jaka siła drzemie w tak niewinnie wyglądającym pokemonie…
- Chyba śnicie? - prychnęła Qwest - Jirachi nigdy nie pójdzie z takimi jak wy!
Słysząc to Pachirisu najeżył się. Shaga uśmiechnęła się pod nosem. Nagle drzwi Centrum Pokemon zostały roztrzaskane. Po chwili do budynku weszło dwoje ludzi: chłopak i dziewczyna. Dla bohaterów było już wszystko jasne: Zespół Thunder ich znalazł!
- Tu jesteście… - syknęła Flash - Daleko nie uciekniecie Zespołowi Thunder! I patrz Zap, kto jeszcze zaszczycił nas swoją obecnością!
- No cóż Flash… Wygląda na to, że nawet Ciemniaczki przyszły podziwiać nasz sukces - wycedził Zap
- Zespół Thunder?! A wy tu czego?! - warknęła Shaga - Myślałam, że już dawno zgniliście! Spadówa stąd!
- Odnoszę wrażenie, że coś ci się pomieszało - odparł Zap - Tak się składa, że jesteście na naszym terenie i to my decydujemy, co się tu dzieje… To wy czym prędzej wynoście się stąd, inaczej rozgnieciemy was jak insekty! Zresztą nie ma co ukrywać… Sami nimi jesteście!
- Więcej szacunku dla przyszłych władców świata! - krzyknął Shagon - Macie dwie opcje do wyboru: albo wynosicie się stąd po dobroci, albo wykurzamy was siłą. Wybierajcie!
- Ja zawsze wybieram opcję „c”, która brzmi „to wy się stąd wynoście” - powiedziała Flash - Mniejsza z Darknessami, są za głupi aby cokolwiek zrobić! Łapmy Jirachiego! Sparx atakuj Piorunem Kulistym!
Z Balla wyskoczył Raichu, który uderzył atakiem w bohaterów. Nagle, nie wiadomo skąd pojawił się Sneasel, który podrapał elektrycznego stworka swoimi pazurami. Ten odwrócił się zaskoczony.
- Doskonale! - pochwaliła pokemona Shaga - Nic z tego Thundersi! Pozwólcie, że my rozwalimy te dzieciaki! Sneasel użyj Kuli Cienia!
- Magneto wybieram cię! - krzyknął Zap - Rozwal go Iskrą! Zamierzam zniszczyć świat i żaden Darkness nie zdoła mi w tym przeszkodzić!
- Nigdy nie niszcz tego, czym w przyszłości będzie władać Zespół Darkness! - wrzasnął Shagon - Mightyena! Hiper Promień!
Obie drużyny zaczęły walczyć ze sobą. Trenerzy i Lucario patrzyli na tę scenę ze strachem. Nagle Qwest dostrzegła schody, prowadzące na kolejne piętro.
- Szybko! Chodźmy tędy! - zawołała do reszty - Spróbujmy się ukryć!
Cała trójka puściła się biegiem w kierunku, który wskazała im dziewczyna. Oba Zespoły były zaskoczone.
- Nie możemy pozwolić im uciec! - zawołała Shaga - Za nimi Shagon! Później zajmiemy się Thundersami!
Para szybko pobiegła za trenerami. Członkowie Zespołu Thunder spojrzeli na siebie nieco zaskoczonym wzrokiem.
- Lepiej za nimi chodźmy - powiedział Zap - Ci trenerzy muszą mieć coś bardzo wartościowego, skoro Darknessi za nimi pobiegli…
- Zgadzam się - powiedziała Flash - Damy im wolną rękę, a kiedy wszyscy będą już słabi wkroczymy do akcji!
Oboje skierowali się w kierunku schodów. Qwest, Kubax i Lucario biegli dalej. W końcu weszli do jednego z pokoi i zamknęli za sobą drzwi. Wszyscy oddychali głęboko.
- Dlaczego… dlaczego z nimi nie walczymy? - wydyszał Kubax
- Nie wiem, czy sobie poradzimy… - odpowiedziała Qwest - Musimy jakoś wydostać się z Centrum Pokemon i wezwać pomoc…
- Żałuję, że nie ma tutaj żadnego psychicznego pokemona - powiedział Lucario - Przeteleportowałby nas w bezpieczne miejsce, tak jak Jirachi…
Nagle legendarny pokemon otworzył oczy i zaczął przyglądać się wszystkim.
- Witaj Jirachi! - powiedziała Qwest z uśmiechem - Czy już lepiej się czujesz?
- Nie musisz się nas obawiać - zapewnił Kubax - Nie ma tu żadnych złych ludzi. Przynajmniej na razie…
Pokemon ze zdziwieniem przekręcił głowę. Najwyraźniej dziwiła go cała sytuacja. Nagle z zewnątrz zaczął dobiegać jakiś hałas. Coś jakby zbliżające się kroki/ Jirachi natychmiast schował się za Qwest.
- Co się stało? - zapytał Lucario - Coś cię niepokoi?
- Wasz mały przyjaciel boi się nas, gdyż chcemy go użyć do władzy nad światem - w tym momencie Shagon wszedł do pokoju i w triumfem spojrzał na trenerów.
- Nie oczekujcie od nas żadnej litości - powiedziała Shaga - Sneasel! Mightyena! Atakujcie!
Oba pokemony z wściekłością wpatrywały się w bohaterów. Qwest już wiedziała, co robić.
- Lucario bierz Jirachiego! - zawołała - Zajmę się nimi!
- Qwest! Co chcesz zrobić?! - krzyknął Kubax
- Zmierzam z nimi walczyć! - odpowiedziała Qwest - Pachirisu ruszaj!
Stworek stanął naprzeciwko pokemonów Darknessów. Był gotowy do walki.
- Mightyena użyj Mrocznego Pulsu! - rozkazał Shagon
- Pachirisu! Podwójna Drużyna! - zawołała Qwest - Kiedy go otoczysz użyj Błyskawicznego Ataku!
Pokemon-wiewiórka bezbłędnie powielił swój obraz. Chwilę później silny strumień gwiazd uderzył w Mightyenę.
- Świetnie! - pochwaliła pokemona Qwest - Teraz uderz Żelaznym Ogonem!
- Nic z tego! Sneasel zablokuj go Fałszywym Ciosem! - krzyknęła Shaga
Lodowy stworek zaatakował wiewiórkę szybkim ciosem. Na skórze zaatakowanego było widać ślad podrapania.
- To musiało nieźle zaboleć… - powiedział Kubax z niepokojem. Jirachi przyglądał się wszystkiemu z przerażeniem.
- Dobra Sneasel załatw go Lodowym Promieniem! - rozkazała Shaga - Tylko zrób to solidnie, bez żadnych zabaw w litość!
Lodowy pokemon strzelił jasnoniebieskim promieniem. Pachirisu nie miał jak się bronić.
- Leafeon wybieram cię! Pomóż mu! - zawołała Qwest, rzucając kulą, z której wyskoczył trawiasty stworek - Użyj Dzikich Pnączy, a potem Słodkiego Zapachu!
Leafeon chwyciła przeciwnika i wyrzuciła go w górę. Ten chwilę później został obezwładniony jasnofioletowym gazem.
- O.K.! Teraz użyj Ostrego Liścia, aby zakończyć walkę! - zawołała Qwest
Nagle z powietrza wystrzelił piorun, który uderzył nieopodal Leafeon. Wszyscy odwrócili się szybko w stronę drzwi.
- Jak przypuszczałem… - odezwał się Zap - Jak zwykle Darknessi do niczego się nie nadają i zawsze muszą spaprać każdą walkę!
- Może to i lepiej… - powiedziała Flash - Będzie więcej świata dla nas! Magneto! Sparx! Rozwalcie niepotrzebnych świadków!
Manectric i Raichu stanęły w pozycji atakującej. Były wściekłe - z ich ciał wydobywał się iskry.
- Jaszcze jedni starzy znajomi - mruknęła Qwest pod nosem - Naprzód drużyno!
- Zaczekaj! - powiedział Kubax - Czworo na dwoje to nieuczciwa walka. Zajmę się Zespołem Thunder! Wybieram Charmandera i Machopa!
Pokemony wyskoczyły z ich Balli. Sneasel i Mightyena również były gotowe do walki.
- To nawet lepiej. Thundersi mogą zająć się tym Kubaxem… To Qwest jest naszym głównym wrogiem! - powiedziała Shaga - Sneasel Szybki Atak!
- Mightyena! Hiper Promień! - rozkazał Shagon
- Pachirisu pokaż mu, że jesteś szybszy - zawołała Qwest - Leafeon skup się! Uskocz przed atakiem Mightyeny i użyj Ostrego Liścia!
Pokemon-wiewiórka i Sneasel zderzyły się w powietrzu. Leafeon zręcznie uskoczyła przed Hiper Promieniem i uderzyła Ostrymi Liśćmi, które zraniły Mightyenę. Ataki obu stworków były jednak zbyt słabe.
- Jaka szkoda, że nie mam pokemona typu walka, takiego jak Machop - powiedziała Qwest z żalem - Wtedy bym łatwiej wygrała…
W tym samym czasie Kubax próbował powstrzymać Zespół Thunder.
- Sparx! Piorun Kulisty! - rozkazała Flash
- Charmander użyj Płomienia! - wrzasnął Kubax - Machop atakuj Ciosem Karate!
- Magneto zaatakuj Ekstremalną Szybkością! - krzyknął Zap
Atak Manectrica zablokował Machopa. Walczący stworek przewrócił się na Charmandera.
- Świetnie! Teraz sparaliżuj ich Szokującą Falą! - rozkazała Flash - Nie ociągaj się Sparx!
Raichu wystrzelił elektryczną iskrę, która zbliżała się do pokemonów Kubaxa.
- Musimy im pomóc! - zawołała Qwest - Pachirisu użyj swojego ogona, aby wchłonąć wrogie ataki!
Iskra trafiła w pokemona-wiewiórkę. Temu jedna nie stała się krzywda. Był uodporniony na paraliż.
- Dzięki Qwest! - Kubax odetchnął z ulgą - Paraliż to ciężka sprawa. Przydałby mi się taki pok jak Pachirisu!
- Tka, mi też trudno się walczy z Darknessami - powiedziała Qwest - Zwłaszcza, jeśli nie ma się walczącego pokemona…
- To dlaczego się nie zamienicie?! - zapytał nagle Lucario - Kubax niech walczy z Zespołem Darkness, a ty Qwest z Thunderem. Macie nawet odpowiednie pokemony!
- Pożałujesz, że kiedykolwiek się odezwałeś Lucario! - warknęła Shaga - Sneasel uderz Lodowym Promieniem!
Atak został wycelowany w mistycznego stworka. Przeciwnik zaczął gromadzić energię.
- Zróbmy tak, jak nam powiedział Lucario! - krzyknął Kubax - Charmander użyj Miotacza Płomieni!
Ognista jaszczurka zionęła ogniem, który trafił w cel. Sneasel był poparzony.
- Mightyena Hiper Promień w Charmandera! - zdenerwował się Shagon
- Machop unik, a potem Kopnięcie! - wrzasnął Kubax - Nie sądziłem, że Zespół Darkness to tacy łatwi przeciwnicy… - dodał, kiedy walczący pokemon uderzył w Mightyenę.
- Świetnie Kubax! Tak trzymaj! - zawołała Qwest z triumfem - Poczekaj, tylko rozwalę Thundersów…
- Nie mów „hop”… - zaczęła Flash - Sparx użyj Szokującej Fali!
- Pachirisu broń się! - zawołała Qwest - Leafeon wysuń Pnącza…
Niestety sztuczki Zespołu Thunder na nic się zdały. Pokemon-wiewiórka zręcznie przejmował każdy atak. Nagle Leafeon chwyciła elektryczne pokemony Dzikimi Pnączami i uniosła je w górę. Członkowie Zespołu Thunder naprawdę się przerazili.
- Ty… Nie zrobisz nam nic złego, prawda? - zaczął Zap
- Zaraz dostaniecie to, na co od dawna zasłużyliście! - powiedziała Qwest tajemniczo - Pachirisu Błyskawiczny Atak! Leafeon Ostry Liść!
Oba pokemony uderzyły. Manectric i Raichu przewróciły się na swoich trenerów.
- Qwest! Poradziłaś sobie! - krzyknął Kubax trochę z podziwem - Wygraliśmy! Machop i Charmander rozgniotły Darknessów na miazgę!
- Jeszcze nie - powiedziała Qwest - Teraz skumulujmy siły i wykurzmy oba Zespoły raz na dobrze!
Oboje odwrócili się w stronę kryminalistów. Obie drużyny były zaskoczone.
- Widzisz Jirachi… - powiedział Lucario - Ci trenerzy walczyli dla ciebie…
Słysząc to w oczach legendarnego pokemona pojawiły się łzy wzruszenia. Nagle stworek wyrwał się z łap Lucario i stanął naprzeciw Zespołów.
- Jirachi? - zapytała Qwest - Co robisz?
- Ja ich stąd wykurzę! - pisnął pokemon - To moc Przeznaczenia!
- Radzę wam uważać, Zespoły - powiedział Lucario uśmiechając się mściwie - Potęga Jirachiego jest ogromna!
Gwiezdny stworek zaczął świecić. Nagle otworzył Trzecie Oko, znajdujące się na jego brzuchu. Chwilę później legenda wystrzeliła silny świetlisty promień, który uderzył w Zespoły. Wszyscy źli zostali odrzuceni w dal.
- Lepiej za nimi chodźmy - powiedział Kubax - Kto wie, ilu kłopotów jeszcze narobią?
Qwest kiwnęła głową, po czym cała czwórka, wraz ze swoimi pokemonami wybiegła z Centrum. Wszyscy zatrzymali się na skalistym terenie. Członkowie obu drużyn podnosiły się z podłoża.
- No cóż… - zaczęła Shaga - Wygląda na to, że Zespół Darkness naprawdę musi się wynieść...
- Racja! - zgodził się Shagon - Ale nie martwcie się! Jeszcze tu wrócimy!
To powiedziawszy rozpłynęli się w powietrzu. Wszyscy, oprócz Qwest i Lucario byli w szoku.
- Ale jak… - zaczął Kubax
- Darknessi zwiali, więc my też musimy się zbierać… - powiedziała Flash - Czas na nas!
- Stójcie! Nigdzie nie idziecie! - krzyknęła Qwest - Leafeon użyj Dzikich Pnączy!
Niestety było już za późno. Zap i Flash rzucili się w przepaść. Po chwili ze szczeliny wyleciał śmigłowiec. Za jego sterem siedzieli członkowie Zespołu Thunder.
- Jak wiedziecie nie dacie rady nas złapać - powiedział Zap z perfidnym uśmiechem na twarzy - Takie ostrzeżenie na przyszłość: od dzisiaj Zespół Thunder będzie was inaczej traktował!
To powiedziawszy odlecieli w stronę słońca. Przez dłuższy czas panowała cisza.
- Już po wszystkim… - powiedział Lucario - Wracajmy do Centrum Pokemon!
Cała czwórka udała się do Centrum Pokemon. Siostra Joy już przyjmowała pacjentów. Trenerzy oddali jej swoje pokemony, oraz Jirachiego, po czym poszli do poczekalni. Nagle podeszła do nich mała dziewczynka - ta sama, która ostrzegła ich przed Zespołem Darkness.
- Słuchajcie… Nie mówiłam mamie o tych Zespołach, więc wy też tego nie mówcie - powiedziała - Nie będzie się denerwować…
- Spokojnie! Umiemy dochować tajemnicy! - zapewnił ją Kubax
Nagle na korytarzu rozległ się gong. Wszystkie pokemony zostały uratowane. Trenerzy zabrali swoje Balle i ruszyli w dalszą drogę. W połowie trasy zatrzymała ich córka siostry Joy. W rękach trzymała Jirachiego.
- Mama mówiła mi, że ten pokemon dużo przeżył i powinien znaleźć się w rękach dobrych trenerów - powiedziała - Myślę, że wy do takich należycie! Zaopiekujcie się nim!
- W porządku! - powiedział Lucario, biorąc legendę na ręce - Nie możemy pozwolić, aby Jirachi trafił w ręce któregoś z Zespołów. Zajmiemy się nim!
- Dzięki! To ja już wracam do Centrum pomóc mamie! Na razie! - zawołała dziewczynka i pobiegła w kierunku Centrum. Trenerzy zaś skierowali się na północ. Krajobraz zaczął się zmieniać. Było coraz więcej jezior i trawy. Nagle Pachirisu dostrzegł Chikoritę siedzącą na kamieniu. Pokemon pomachał do niej łapką. Chikorita odmachała liściem.
- Zaraz… Czy to nie… - zastanawiała się Qwest
- Qwest! Qwest! - nagle przyjaciele usłyszeli głos młodej dziewczyny.
Cała trójka odwróciła się. Za nimi biegła dziewczyna ubrana w różową sukienkę i białe buty. Miała brązowe, rozpuszczone włosy. Choć wyglądała inaczej, Qwest od razu ją rozpoznała. To była Angel.
Czego Angel szuka w Mistycznych Ruinach? Czy Buizel będzie słuchał Qwest? Kim jest tajemniczy „Potomek Suicune’a”? Odpowiedzi na te, oraz inne pytania szukajcie w kolejnych rozdziałach.