Jedyna strona o "Misji:Arceus"
  Rozdział 8
 
Rozdział 8: Tajemniczy Pokemon

Środa, godzina 23.00. Znajdujemy się w Legendarnej Puszczy - mistycznym miejscu, w którym raz na 20 lat wszystkie legendarne pokemony zbierają się, aby uczcić przybycie Arceusa na Ziemię. Tego dnia jednak tak nie jest. Nie ma boga wszystkich pokemonów, a legendy rozproszone są po całym świecie. Pokemony przestały sobie ufać, od kiedy ich pan zniknął. Teraz zamiast wspaniałych krajobrazów w Puszczy widać okazały budynek zrobiony ze stali. Oto Kwatera Główna Zespołu Darkness. Zła drużyna jest już na tyle silna, że bez większych trudności zdobyłaby władzę nad światem. Jednak do tego upragnionego celu brakuje im jednego: bransoletki, która zawiera w sobie moc Arceusa. W kwaterze panuje poruszenie, wygląda na to, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Nagle drzwi budynku wleciały z hukiem i roztrzaskały się o drzewa. Chwilę później z kwatery wybiegli: 14-letni chłopak w towarzystwie tajemniczego pokemona. Za nimi biegła spora grupa ludzi z Zespołu Darkness. Wygląda na to, że chłopak i pokemon byli przez nich ścigani.
- Za nimi! - wrzasnął Caleb do reszty kadetów Zespołu Darkness - Nie możemy pozwolić im uciec!
- Jak to możliwe?! - zawołała Sora - Przecież go pilnowaliśmy!
- Wszystko byłoby w porządku gdyby ten dzieciak się nie zjawił - odpowiedział Caleb ze złością - Nieważne… Musimy ich złapać zanim dotrą do najbliższego miasta!
- Taaa… - powiedziała Sora - Nie jesteśmy mile widziani w Shiro… Zwłaszcza po tym, co Shaga i Shagon zrobili w Whirlwind.
Puszcza stawała się coraz bardziej gęsta i robiło się w niej coraz ciemniej. Chłopak biegł przez gęstwinę, nie zwracając na nic uwagi. Tajemniczy pokemon dotrzymywał mu kroku. Marzenie obu istot było to samo: znaleźć się jak najdalej od Zespołu Darkness. Nagle zatrzymali się - przed nimi znajdowała się duża przepaść. Chłopak odwrócił się i zobaczył, że za nim stoją Darknessi, którzy ich gonili. Wiedział, że nie ma dokąd uciec.
- Pościg skończony! - zawołała Sora z triumfem - Teraz już nam nie uciekniecie!
- Musisz wiedzieć, że my - Zespół Darkness, jesteśmy bardzo zdenerwowani, kiedy ktoś wtrąca się w nasze sprawy - powiedział Caleb - Kim jesteś, że śmiesz z nami zadzierać?!
- Nazywam się Darky i jestem tu po to, aby chronić pokemony przed takimi jak wy! - zawołał chłopak - Od wieków Arceus by władcą świata i niech tak pozostanie!
- Czyżby? - zapytała Sora z przekąsem - Tak się składa, że mamy broń, która jest o wiele skuteczniejsza od Arceusa. Nieważne, kim jesteś - wszedłeś nam w drogę i musisz ponieść karę!
- Szkoda, że nie będziesz mógł zobaczyć naszego triumfu, ale takie jest życie niestety… - powiedział Caleb z udawanym zmartwieniem - A teraz oddaj nam tego pokemona!
- Arceusie! Uciekaj! - wrzasnął Darky - Uciekaj jak najdalej stąd! Ja ich zatrzymam!
Pokemon zmierzył chłopaka znaczącym spojrzeniem. W oczach trenera było widać chęć do walki. Arceus wahał się - po raz pierwszy w życiu nie wiedział jak zareagować.
- Nie mieszaj się w to! - krzyknął pokemon - To sprawa między mną a Zespołem Darkness!
- Posłuchaj mnie - powiedział Darky - Postaraj się mi zaufać. Nie martw się - jestem świetnym trenerem. Dla mnie ci kryminaliści są łatwymi przeciwnikami.
- No dobrze… Niech ci będzie! - powiedział Arceus - Zresztą… I tak nie mam wystarczająco dużo sił, aby z nimi walczyć. Ale… Jesteś pewny, że sobie poradzisz?
- Na sto procent. Gdyby jednak coś poszło nie tak to dołączę do ciebie - powiedział Darky z uśmiechem.
- Lepiej nie rób tego, czego później będziesz żałować - powiedziała Sora - Zespół Darkness! Zlikwidujcie tego dzieciaka! My zajmiemy się Arceusem!
- Jeśli chcecie go złapać, musicie najpierw pokonać mnie! - krzyknął Darky - Houndoom wybieram cię!
Z Great Balla wyskoczył czarny pokemon. Z wyglądu przypominał psa. Wyglądał na bardzo dobrze wytrenowanego.
- To bez znaczenia, z kim będę walczyć - powiedziała Sora - Tę bitwę wygramy my! Idź Rhyperior! Użyj Trzęsienia Ziemi!
- Houndoom, uskocz przed tym atakiem! - zawołał Darky - Potem użyj Zasłony Dymnej! Arceusie! Uciekaj, gdy tylko Houndoom zaatakuje!
Rhyperior Sory spudłował. Houndoom wykorzystał okazję i zaatakował Zasłoną Dymną. Po chwili pole walki pokryło się trującym dymem.
- Nie poddawaj się Rhyperior - krzyknęła Sora - Użyj Wirującego Rogu, aby wchłonąć dym!
Róg na głowie pokemona zaczął się bardzo szybko obracać. Po chwili pole walki było czyste. W tym czasie Arceus znikał w gęstwinie puszczy. Plan Darky’ego się powiódł.
- Nie!!! - wrzasnęła Sora - Arceus nie może nam uciec!!!
- Spokojnie. Zajmę się tym! - powiedział Caleb - Venusaur ruszaj! Użyj Dzikich Pnączy, aby przechwycić Arceusa!
- Staraptor wybieram cię! - zawołał Darky wypuszczając pokemona-ptaka - Użyj ataku Brawurowego Ptaka, aby zablokować Venusaura!
Venusaur zaatakował Pnączami, jednak Staraptor w ostatniej chwili zablokował ten atak. Pokemon Caleba osunął się na ziemię po ciosu, który otrzymał od pokemona Darky’ego. Po chwili rozbłysło oślepiające światło. Arceusowi udało się uciec.
- Nie, nie i jeszcze raz nie!!! - warknęła rozzłoszczona Sora - Tylko mi nie mów, że to się stało naprawdę!
- Nie przejmuj się. Gwarantuję ci, że ten dzieciak nie dożyje jutra! - warknął Caleb, patrząc w stronę Darky’ego - Venusaur! Słoneczny Promień!
- Rhyperior! Hiper Promień! - wrzasnęła Sora - Zniszczmy tego szczeniaka!
- Houndoom! Ognisty Podmuch! - zawołał Darky - Staraptor! Chodź tu i pomóż Houndoomowi walczyć! Unikaj Słonecznego Promienia, a potem zaatakuj Venusaura Brawurowym Ptakiem!
Atak pokemona-ptaka zadziałał. Venusaur po kolejnym ciosie był bardzo słaby. Houndoom zionął ogniem w stronę trawiastego pokemona, gdy nagle…
- Rhyperior! Strzał Błotem! - zawołała Sora -  W ten sposób zmniejszysz orientację Houndooma! Potem użyj Mega Ciosu, aby go pokonać!
Houndoom został trafiony atakiem Rhyperiora. Pokemon-pies miał błoto na pysku, którego nie mógł z siebie strząsnąć. Chwilę później otrzymał kolejny cios od wroga, po którym zemdlał.
- Houndoom nie! Zapłacicie mi za to! - zawołał Darky - Staraptor zaatakuj Rhyperiora Ptasim Dziobem!
Pokemon-ptak trafił wroga, lecz na Rhyperiorze ten atak nie zrobił wrażenia.
- Co jest? - zdziwił się Darky - Rhyperior to tym ziemny, więc ataki latające powinny działać na niego superefektywnie.
- Mały, głupi dzieciak - zadrwiła Sora - Owszem, Rhyperior jest ziemnym pokemonem, ale jego drugim typem jest typ kamienny, więc ataki twojego ptaka działają na niego tak słabo, że nie odczuwa ich efektów. Czyżbyś naprawdę tego nie wiedział?
- Zaraz, zaraz… Jak to szło? Przypomniałem sobie: „..nie martw się, jestem świetnym trenerem. Dla mnie ci kryminaliści są łatwymi przeciwnikami” - powiedział Caleb, naśladując chłopaka - Poddajesz się Darky czy masz ochotę na więcej?
- Nigdy! Popełniłem błąd, który zaraz naprawię! Staraptor użyj Zwinności! - zawołał Darky
- Myślisz, że jesteś taki dobry? Przygotuj się na porażkę! - zawołała Sora - Rhyperior! Zakończ tę walkę Mega Ciosem!
- Staraptor teraz! - zawołał Darky - Staraj się unikać jego ataków! Kiedy zgromadzisz energię uderz swoim najsilniejszym atakiem w Rhyperiora!
Pokemon Sory próbował atakować Staraptora, lecz mu się to nie udawało. Jego przeciwnik był za szybki. Pokemon-ptak atakował wroga za każdym razem, kiedy udało mu się uniknąć ataku. Po kilku minutach Rhyperior był już tak słaby, że ledwo trzymał się na nogach.
- Co jest?! - zapytała Sora z lekkim przerażeniem - Dlaczego mój pokemon ucierpiał?
- Zwinność to atak, który zwiększa szybkość atakującego do maksimum - wyjaśnił Darky - To doskonała strategia przeciwko silnym atakom bardzo wolnego przeciwnika. Czyżbyście o tym nie wiedzieli?
- Ach tak… To ciekawe, co powiesz na to - powiedział Caleb - Venusaur! Synteza!
Pokemon-nasiono zaczął powoli odzyskiwać utraconą energię. Tymczasem Houndoom odzyskał przytomność i był w pełni gotów do walki.
- Houndoom atakuj Ognistym Podmuchem! - zawołał Darky - Nie pozwól Venusaurowi odzyskać sił!
- Venusaur! Odbij się od powierzchni przy pomocy Dzikich Pnączy! - krzyknął Caleb - Potem zaatakuj Houndooma Słonecznym Promieniem!
Pokemon-nasiono wyskoczył w górę i zaczął czerpać energię ze światła księżyca. Atak wroga zadziałał. Houndoom już się nie podniósł.
- Houndoom wracaj! - krzyknął Darky - Łotry! Zapłacicie mi za to! Staraptor! Venusaur musi odpocząć po Słonecznym Promieniu. Wykorzystaj to i zaatakuj go Brawurowym Ptakiem!
- Nie tak szybko - powiedział Caleb - Venusaur użyj Toksyny!
Wybuchła eksplozja. Chwilę później Venusaur osunął się na ziemię. Atak Staraptora zadziałał. Sam atakujący nie czuł się jednak najlepiej.
- Udało się! Już po Venusaurze! - krzyknął Darky z wyraźną ulgą - Rhyperior jest już zmęczony, więc pokonanie go nie będzie trudne.
- Jeśli myślisz, że wygrałeś to grubo się mylisz - powiedział Caleb - Użyłeś ataku fizycznego w chwili, gdy Venusaur atakował Toksyną. Bardzo poważny błąd. Teraz twój pokemon jest zatruty i długo nie utrzyma się w walce.
Darky spojrzał na swojego pupila. Miał zapadnięte oczy i rzeczywiście wyglądał, jakby się czymś zatruł. Chłopak poczuł lekkie wyrzuty sumienia - jak mógł nie zwrócić uwagi na tak istotny szczegół.
- Jeśli będę kontynuował walkę, Staraptor ma szansę pokonać Rhyperiora - pomyślał Darky - Ale czy warto narażać życie swojego pokemona tylko dla zwycięstwa w głupiej walce? Nie. Stałbym się taki jak oni…
- I jak? Poddajesz się? - zapytała Sora, przeciągając każdą sylabę.
- Niech wam będzie. Wygraliście. Nie będę narażał życia mojego pokemona dla zwycięstwa w walce - odpowiedział Darky, który wolał nie patrzeć Sorze w twarz - A teraz pozwólcie mi zabrać Staraptora do Centrum Pokemon.
- Czy masz nas za idiotów? - spytała Sora z rozdrażnieniem - Myślisz, że pozwolimy ci tak po prostu odejść, po tym co nam zrobiłeś… Sory ale jeszcze mamy olej w głowie, nawet jeśli inni śmieją twierdzić inaczej…
- Myślę, że chłopak dostał za swoje - powiedział Caleb - Możemy go puścić.
- A tobie, co znowu odbiło? - warknęła Sora do Caleba - Kto jak kto, ale ja zamierzam wykończyć tego szczeniaka i nie obchodzi mnie, czy jesteś za czy przeciw. Przyznaj się - zrobiło ci się go żal, prawda?
- Zamknij się - syknął Caleb tak cicho, że tylko Sora mogła go usłyszeć - Nikogo nie zamierzam chronić! Po za tym mam pomysł! Nie pomyślałaś  może o tym, że ten dzieciak może nam się przydać?
- Rób jak chcesz - odpowiedziała sucho Sora - Ale jeśli twój plan zawiedzie, to ty będziesz tłumaczyć się szefowi.
- Nie zawiedzie - odparł Caleb, po czym zwrócił się do Darky’ego - Przykro mi, ze cię zmartwię, ale najbliższe Centrum Pokemon znajduje się 200 mil stąd. Wiem to, bo sam sprawdzałem. Ale nie martw się na zapas. Mamy ludzi, którzy mogą wyleczyć twojego pokemona.
- Oczywiście nie ma nic za darmo - uprzedziła Sora, która zrozumiała już, o co chodzi Calebowi - Wcześniej będziesz musiał wykonać dla nas pewną przysługę.
- A niby, dlaczego miałbym wam ufać? - zapytał Darky - Jesteście bandą kryminalistów, którzy już wiele razy oszukiwali innych. Dlaczego chcecie mi pomóc?
- Ponieważ tylko my wiemy, że tu jesteś i tylko my wiemy, że twój pokemon jest ciężko zatruty - powiedział Caleb - Lepiej nam zaufaj jeśli nie chcesz mieć go na sumieniu w przyszłości.
- O jakiej przysłudze mówicie? - spytał Darky, który nie był pewien czy dobrze robi - Czego ode mnie chcecie?
- Mądra decyzja - odparł Caleb - Jak się domyślasz przez ciebie uciekł nam Arceus, przez co teraz będziemy mieć na pieńku z naszym szefem.
- A co mnie to obchodzi? - zapytał Darky - Nie moja wina, że Arceus zdołał was wykiwać. Nie byliście zbyt bystrzy, więc wam uciekł.
Sora była wzburzona. Szybkim krokiem zaczęła zbliżać się do Darky’ego, jednak Caleb odtrącił ja ręką i pokręcił głową.
- No dobra. Powiem to tak: razem z Sorą chcemy, żebyś do nas dołączył. Powiemy naszemu szefowi, że to ty uwolniłeś Arceusa, ale nie udało ci się uciec. My cię złapaliśmy, a ty stałeś się naszym zakładnikiem. Twoim zadaniem będzie to potwierdzić. Potem uleczymy twojego pokemona i będziemy kwita.
- Widzę, że nieźle to sobie zaplanowaliście - powiedział Darky z przekąsem - A co się stanie, jeśli odmówię? Założę się, że wasz „szef” nie będzie zadowolony, kiedy się dowie, że po raz drugi spapraliście robotę.
- Być może nam się dostanie - odpowiedział Caleb - Ale twój pokemon umrze z wycieńczenia. To kwestia kilku godzin. Uwolnienie Arceusa nic ci nie dało!
- Nie robiłem tego dla siebie tylko dla całego świata - powiedział Darky
- Na twoim miejscu szybko bym się zdecydował - powiedział Caleb - Im dłużej tu jesteśmy, tym więcej sił traci twój pokemon. Wybieraj! Albo Arceus albo Staraptor!
- Zgoda! - powiedział Darky, spuszczając głowę - Idę z wami!
- Świetnie! - zawołał Caleb, uśmiechając się z triumfem - Idziemy! Nie mamy już tu czego szukać!
Wszyscy troje szli przez gęsty las. Caleb szedł na przedzie, oświetlając sobie drogę latarką. Tuż za nim szedł Darky, który niósł na rękach swojego osłabionego pokemona. W głębi duszy zadawał sobie wiele pytań, na które nie znalazł odpowiedzi. Czy Arceus wie o jego porażce? Co tak naprawdę planuje Zespół Darkness? No i najważniejsze: jak sobie radzi Qwest? Nie tylko Darky czuł się fatalnie. Takich samych uczuć doświadczała Sora. Adminka złego Zespołu szła na końcu. Co jakiś czas oglądała się za siebie, jakby się czegoś obawiała.
- Mogłabyś się pośpieszyć? - zapytał Caleb z lekkim rozdrażnieniem - Chciałbym być w kwaterze głównej jeszcze w tym tygodniu.
- Zatrzymajmy się - powiedziała Sora z niepokojem - To miejsce jest dziwne. Poza tym… Od jakiegoś czasu wydaje mi się, że ktoś nas obserwuje…
- Co jest? Teraz strach cię obleciał? - zapytał Caleb z rozbawieniem - Kiedyś byłabyś gotowa zostać z tej puszczy, aby odnaleźć wszystkie rozproszone legendy a teraz tchórzysz?
- Po prostu uważam, że powinnyśmy być czujni - powiedziała Sora, zatrzymując się - Wydaje mi się, że ktoś jeszcze dzisiaj zdoła pokrzyżować nam plany. A ty Caleb nie udawaj takiego wielkiego bossa, tylko dlatego że udało ci się przekonać tego dzieciaka. W rzeczywistości jesteś nikim!
Caleb wypuścił latarkę z rąk. Darky domyślił się, że w złym Zespole nie zawsze panuje zgoda.
- Coś ty powiedziała?! - warknął Caleb - Nie pozwalaj sobie na dużo, bo możesz źle skończyć!
- Grozisz mi? Ty?! - zapytała Sora, śmiejąc się lekceważąco - A co ty możesz mi zrobić? Kto wymyślił cały plan związany ze Świątynią Światła? Ja! Kto ostatecznie rozwalił Arceusa? Ja! Kto zdobył jego DNA, aby wskrzesić Heladesa? Ja! Tak się składa, że ja, w przeciwieństwie do ciebie jestem osobą, którą szef darzy szczególnym zaufaniem.
- Jedyne, co potrafisz to prowadzić ten Zespół na dno - zdenerwował się Caleb - I co mi jeszcze powiesz? Że mamy zrezygnować tylko dlatego, że ty masz jakieś omamy? Idziemy! Szkoda czasu na bezsensowne dyskusje!
Nagle zza drzew wystrzelił silny promień świetlny, który minął głowę Caleba dosłownie o centymetr. Chłopak odwrócił się, aby sprawdzić, kto lub co go zaatakowało. Jego wzrok padł  na Sorę.
- A więc to tak… - syknął w stronę dziewczyny - Chcesz mnie zabić, aby zdobyć przychylność szefa… O nie! Nie ze mną te numery!
- O czy ty mówisz, do jasnej cholery - zaklęła Sora - Jakbyś nie wiedział, to ten atak skierowany był w nas wszystkich!
- Akurat… - zaczął Caleb, ale po chwili urwał, gdy zobaczył wiązkę promieniowania, która została wymierzona w jego partnerkę.
- Sora uważaj! - krzyknął Caleb - Za tobą!
Za późno. Promieniowanie trafiło prosto w miejsce, w którym stała. Dziewczyna leżała wśród połamanych drzew, nie dając znaku życia. Tymczasem trzeci promień wystrzelił w stronę Darky’ego.
- Padnij! - ryknął Caleb
Zdezorientowany Darky poczuł, że ktoś siłą zwala go na ziemię. Katem oka zobaczył promień świetlny, który uderzył w ziemię. Darky uświadomił sobie, że w tym zamieszaniu zgubił gdzieś Staraptora. Chłopak rozejrzał się i zobaczył pokemona-ptaka, który leżał w krzakach.
- Staraptor wracaj! - krzyknął Darky, odwracając się na plecy. Jego pokemon był już bezpieczny. Chwilę później poczuł silny podmuch powietrza i zrozumiał, że pocisk uderzył blisko nich. Darky wstał i rozejrzał się po otoczeniu. Nagle zza zniszczonych drzew wyszedł Caleb. Miał paskudne rozcięcie na prawym policzku, z którego obficie leciała krew.
- Caleb? Żyjesz? - zapytał Darky
- Tak. Chyba tak... - odpowiedział admirał Zespołu Darkness - Sora! Widziałeś gdzieś Sorę?
- Tak. Myślę, że została zasypana tym gruzem - powiedział Darky, wskazując na szczelinę, powstałą na skutek ataku.
- Świetnie… Pomożesz mi ją odkopać? - Calebowi wyraźnie ulżyło.
- Jasne - odpowiedział Darky
Chłopcy zbliżyli się do szczeliny i zeszli w dół po stromym urwisku. Na dole leżała gruba warstwa ziemi i mułu. Caleb pochylił się i zaczął kopać. Darky spojrzał w górę: wróg już nie atakował.
- Może myślał, że nie żyjemy? - pomyślał Darky i poszedł do Caleba, aby pomóc mu kopać. Po pięciu minutach chłopcy wyjęli ciało dziewczyny i położyli na gruncie. Caleb wpatrywał się w nie z niepokojem.
- Żyje - powiedział Darky, sprawdzając jej puls - Jest nieprzytomna, ale żyje. Nie martw się - jest silna i wyjdzie z tego.
- Nie, to nie to - powiedział Caleb - Ciekaw jestem, kto nas zaatakował… Jak myślisz?
- Bo ja wiem… - odpowiedział Darky, wzruszając ramionami - Jednak możemy być pewni, że ten ktoś nienawidzi Arceusa tak samo, jak Zespołu Darkness.
Przez dłuższy czas Caleb i Darky siedzieli w milczeniu. W puszczy panowała ponura cisza.
- Ona to wiedziała - powiedział Caleb, patrząc na Sorę - Wiedziała o tym ataku…
- Co? O czym ty mówisz? - zapytał Darky ze zdumieniem
- Już od chwili, kiedy tu przybyliśmy zachowywała się dziwnie - odpowiedział Caleb - Od początku była jakaś taka… przestraszona. To do nie niepodobne! Dlaczego jej nie słuchałem?
Darky zamyślił się i doszedł do wniosku, że źli ludzie też mogę mieć sumienie. To było widać: Caleb martwił się o życie Sory. Może i Zespół Darkness potrafił być bezlitosny dla wszystkich, ale mimo to jego członkowie są mocno zżyci ze sobą.
Nagle rozległ się głośny huk. Caleb i Darky odwrócili się błyskawicznie. Tajemnicza istota, która zniszczyła puszczę znów zaatakowała. Świetlisty promień uderzył pomiędzy chłopców i oddzielił ich od siebie. Chwilę później kolejny atak trafił w Caleba i Sorę.
- Nie… - zaczął Darky.
Nagle poczuł, że ktoś ciągnie go za koszulkę. Chłopak odwrócił się i zobaczył pokemona. Był on cały w świetle i przypominał gwiazdę. Stworek unosił się kilka centymetrów nad ziemią.
- Chodź! Chodź za gwiazdą! - zawołał pokemon cichym, radosnym głosem.
- Nie mogę… - powiedział Darky - Zespół Darkness…
- Nie… - powiedział pokemon - Oni są źli… Oni nas zniszczą…
- Nie zostawię ich - powiedział Darky - Muszę im pomóc!
- Dzięki za troskę, ale sami damy sobie radę - powiedział chłodny kobiecy głos
Darky odwrócił się. Przed gruzami stała cała i zdrowa Sora. Dziewczyna uśmiechała się triumfalnie.
- Sora! - zawołał Caleb - Ty żyjesz? Ale jak…
- Cóż… Zdaje się, że nie wszyscy zdają sobie sprawę z moich możliwości - roześmiała się Sora - Nie mam pojęcia, kto nas zaatakował, ale widocznie zrobił to, co do niego należało.
- Upozorowałaś zemdlenie? - zdziwił się Caleb - Ale po co?
- No cóż… To był jedyny sposób, żeby wypłoszyć z puszczy pokemona, którego od bardzo dawna chcę mieć - powiedziała Sora, wskazując na gwiezdnego stworka, który unosił się obok Darky’ego.
- Jirachi? - zdziwił się Caleb - Jesteśmy tu tylko z powodu Jirachiego?
- Jirachi jest pokemonem, który może spełnić każde życzenie - powiedziała Sora - Wystarczy, że zmusimy go, aby złapał dla nas Arceusa. Wtedy skończą się wszystkie nasze problemy.
- To ma sens - zgodził się Caleb - Idziemy po tego malucha!
- Niczego nie dostaniecie! - krzyknął Darky - Chodź ze mną Jirachi! Za długo już tu jesteśmy! Zabieramy się stąd!
- Zaraz… Co chcesz zrobić? - zapytała Sora
- Zaraz zobaczycie - Darky uśmiechnął się pod nosem - Gallade wybieram cię! Użyj Teleportu i zabierz nas stąd!
Z kuli wyskoczył psychiczny pokemon. Darky jedną ręką chwycił Jirachiego, a drugą Gallade’a. Pokemon zaczął świecić niebieskim światłem. Darky i Jirachi rozpływali się w powietrzu.
- Nie! Nie pozwól im uciec! - krzyknął Caleb - Venusaur Słoneczny Promień!
Pokemon-nasiono wykonał atak, który trafił w Gallade’a. Wybuchła eksplozja, w wyniku której całe pole walki pokryło się pyłem. Chwile później z chmury dymu wystrzelił silny niebieski, świetlisty promień, który wtopił się w niebo i zniknął. Sora i Caleb ocknęli się. W miejscu uderzenia ataku Venusaura utworzyła się głęboka rozpadlina. Admirałowie Zespołu Darkness szukali wszędzie, lecz nie znaleźli ani Jirachiego, ani Darky’ego.
- Cholera! - zaklął Caleb - Uciekli nam! To już drugi raz!
- Widocznie masz pecha. Przykro mi - za plecami Caleba rozległ się głos młodego chłopaka.
Chwilę później zza drzew wyszedł 20-letni chłopak. Miał długie, gęste brązowe włosy i zielone oczy. Ubrany był w purpurowy płaszcz bez rękawów i czarne spodnie. Na ramieniu miał dziwny tatuaż, przypominający deltoid z gwiazdą i okiem w środku.
- Master Brown - warknął Caleb - A ty czego tu szukasz? Już dawno mówiłem ci, że nie będziesz z nami pracował!
- Wcale mi nie zależy, aby przyłączyć się do takiego śmiecia jak ty - prychnął Master Brown z pogardą - Już bardzo dawno temu znalazłem swoje miejsce w Zespole Darkness. Tak się składa, że ty w nim nie rządzisz.
- Amator tak… Bardzo mi przykro, że jesteś jedynym, który tak uważa - powiedział Caleb z ironią - Wynocha stąd!
- Jakbyś przypadkiem zapomniał… - zaczął Master Brown - Nie jesteś jedynym przedstawicielem Zespołu Darkness. Oprócz ciebie znajdują się lepsi. O wiele lepsi…
- Chyba nie mówisz o sobie? - roześmiał się Caleb - Ty nawet do końca nie należysz do tego Zespołu!
- Być może… - odparł Master Brown - Ale mi przynajmniej nie uciekają pokemony i głupie smarkacze!
- Śledzisz nas?  - zapytał Caleb -  Od początku podejrzewałem, ze wśród elity znajdują się jakieś robaki!
- Przypuszczam, że w tej chwili mówisz o sobie - powiedział Master Brown, siląc się na spokojny ton głosu - I tu się z tobą zgodzę!
- To już lekkie przegięcie - warknął Caleb - Venusaur! Słoneczny Promień! Rozwal tego robala!!!
Wiązka promieniowania została wycelowana w Master Browna. Chłopak poczuł siłę ataku zanim zdołał się zorientować.
- Caleb! - krzyknęła Sora - Co ty wyprawiasz? Mogłeś go zabić!
- Nie wtrącaj się - powiedział Caleb ze złością - Teraz zobaczysz, kto jest prawdziwym robakiem a kto panem!
-  Może tak trochę grzeczniej do płci pięknej! - warknął Master Brown, podnosząc się z ziemi - Odsuń się Sora! Pokażę temu śmieciowi jak powinno się traktować lepszych! Sceptile atakuj Liściem!
- Venusaur! Atak Ciałem! - powiedział Caleb, odgarniając włosy z czoła - Zablokuj Sceptile’a!
Oba pokemony zderzyły się ze sobą i zaczęły nawzajem okładać się najsilniejszymi atakami. Caleb i Master Brown patrzyli na siebie z nienawiścią.
- Feraligatr wybieram cię! - krzyknęła Sora - Uspokój ich!
Pokemon-krokodyl stanął pośrodku walczących i odepchnął ich od siebie. Chłopcy patrzyli na Sorę ze zdumieniem.
- Uspokójcie się! Przestańcie walczyć! - krzyknęła Sora - Nie mamy na to czasu… Teraz musimy…
W tym momencie dioda na bransoletce dziewczyny zaczęła świecić. Kto chciał się skontaktować z admirałami Zespołu Darkness. Sora zbliżyła rękę do oczu aby zobaczyć, kto ich wzywa.
- Zachowujcie się spokojnie - zwróciła się do swoich kolegów - Szef chce z nami gadać!
- Szef? - zdziwił się Master Brown - Ciekawe co tak ważnego się stało, że postanowił nas wezwać?
- To musi być coś naprawdę ważnego - powiedział Caleb - Sora! Włącz na głośnomówiący!
Sora zrobiła to, co jej Caleb nakazał. Chwilę później z urządzenia Sory rozległ się twardy, męski głos.
- Sora? Jesteś tam? - zapytał szef Zespołu Darkness - Nie mogłem was zlokalizować. Gdzie jesteście?
- W samym środku puszczy na polanie Taku szefie - odpowiedziała Sora - Stało się coś złego?
-  Wręcz przeciwnie. Nigdy nie było tak dobrze jak teraz - odpowiedział mężczyzna - Przekaż wszystkim jednostkom Zespołu Darkness, że prace nad wskrzeszeniem Heladesa zostały zakończone. Już niedługo będziemy władać światem! A! Jeszcze jedno: możecie już wypuścić Arceusa. Nie jest już nam potrzebny. Oczekuję ciebie, Caleba i Master Browna w kwaterze głównej. Musimy omówić przyszłość całego świata!
Szef Zespołu Darkness rozłączył się. Przez chwilę panowała dziwna cisza.
- A więc to prawda… - powiedział Caleb - W Czarnej Łusce jednak drzemało życie…
- Nie mogę uwierzyć… - powiedział Master Brown - Nigdy nie byliśmy tak blisko władzy nad światem, ale ja i tak dziwnie się czuję…
- Nie ma nad czym dumać - powiedziała Sora - Feraligatr wracaj! Chodźmy stąd! Przekazałam Shadze i Shagonowi wiadomość. Będą w kwaterze lada chwila. Musimy się pośpieszyć jeśli nie chcemy być ostatni.  Już i tak spędziliśmy tu za dużo czasu.
Sora odeszła w głąb lasu. Caleb i Master Brown patrzyli przed siebie. Nagle Caleb wyjął swój Pokeball i zamknął w nim swojego Venusaura. Chwilę później Master Brown zrobił to samo ze Sceptilem.
- Wygląda na to, że musimy odłożyć naszą walkę na później - powiedział Caleb do Master Browna - Teraz mamy ważniejsze sprawy na głowie.
- Tak - zgodził się Master Brown- Później się policzymy!
Chłopcy powoli zaczęli iść za Sorą. Stało się. Jeszcze nigdy Zespół Darkness nie był tak blisko swojego celu. Wschodził świt. W tym samym czasie, w miejscu nazywanym przez ludzi Mistycznymi Ruinami rozbłysło ostre światło. Chwilę później na terenie Ruin pojawił się Gallade, a zaraz potem Darky. Chłopak trzymał w rękach osłabionego Jirachiego.
- Dzięki Gallade! - powiedział Darky, chowając swojego pokemona do Pokeballa - Nie martw się Jirachi! Nie pozwolę, abyś trafił w ręce Zespołu Darkness! Zaopiekuję się tobą!
Pokemon życzeń wtulił się mocniej w ramiona chłopaka i natychmiast zapadł w głęboki sen. Darky patrzył się na niego przez chwilę, a potem skierował swe kroki ku najbliższemu Centrum Pokemon. Musiał jeszcze uleczyć swoje pokemony. Niemal w tym samym momencie, pod tym samym niebem słychać było wesołe okrzyki radości. To Qwest i Lucario właśnie się przebudzili i zaczęli sobie szykować śniadanie.

Czy Qwest wygra swoją pierwszą walkę z rywalem? Kim jest Angel i jaką rolę odegra w opowieści? Czy bohaterowie zdołają rozwiązać zagadkę dotyczącą tajemniczego zniszczenia puszczy? Wszystkiego dowiecie się w następnym rozdziale!
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (2 wejścia) tutaj!  
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja