Jedyna strona o "Misji:Arceus"
  Rozdział 9
 
Rozdział 9: Nowe Horyzonty

Qwest i Lucario nadal podróżują przez Polanę Taku. Wbrew pozorom to miejsce jest bardzo rozległe. Z każdym przemierzonym przez człowieka kilometrem krajobraz Taku zmienia się. Teraz bohaterowie zamiast rozległych lasów widzą niezwykłe miejsce przepełnione życiem. Na całym terenie rozciągają się ogromne tereny łąk i pastwisk, na których pasą się dzikie pokemony. Znajduje się też tam dużo małych jeziorek, w oddali widać wnoszące się ku słońcu góry. Ośnieżone szczyty w połączeniu z blaskiem promieniu słońca tworzą coś w rodzaju „magicznej” mgły otaczającej Polanę. Gdziekolwiek by nie spojrzeć, wszędzie widać pokemony. W wodzie pływają różne rodzaje morskich ryb takich jak: Goldeeny, Magikarpie, Carvahny i Feebasy. Natomiast ziemne stworki takie jak Diglett i Quaggsire ciężko pracują, użyźniając glebę, tak żeby pokemony trawiaste mogły rozsiewać nasiona kwiatów i drzew. W oddali widać biegnące, nie wiadomo dokąd stado Taurosów. Niektórzy ludzie twierdzą, że w Taku można odkryć nowe rodzaje pokemonów.
- To miejsce jest cudowne! - zachwycała się Qwest - Jeszcze nigdy nie widziałam tyle różnorodnych pokemonów w jednym miejscu!
- Widocznie mało w życiu widziałaś - pomyślał Lucario, uśmiechając się do siebie - Gdybyś widziała Świątynię Światła i jej pokemony, na pewno byś się zdziwiła!
Nagle zza krzaków wyskoczyły 2 pokemony: Egzeggute i Corpish. Rozglądały się z niepokojem, jakby szukały przeciwnika, z którym mogłyby walczyć.
- Wspaniale! Gdzie dzikie pokemony, tam i walka! Czas na trening! - krzyknęła Qwest - Pachirisu i Leafeon! Wybieram was!
Pokemon-wiewiórka zeskoczył z ramienia trenerki i stanął naprzeciw swoich przeciwników. Chwilę później pojawiła się Leafeon, również gotowa do walki.
- Pachirisu rozpocznij walkę Szybkim Atakiem! Leafeon uderz Ostrym Liściem! - zawołała Qwest
Pokemon-krab uskoczył przed Ostrym Liściem, jednak Egzeggute nie miał już tyle szczęścia. Pokemon-jajko zdenerwował się i wysłał w kierunku Pachirisu świetlisty okrąg.
- Pachirisu uważaj! - zawołała Qwest - To Hipnoza! Uskocz a potem zaatakuj wroga Żelaznym Ogonem!
Nagle do walki włączył się Corpish, który Krabowym Młotem odbił atak wiewiórki. Następnie zaczął wypuszczać ze swoich szczypiec dużą ilość bąbelków, które zmierzały z stronę Leafeon.
- Leafeon! Odpowiedz mu Ostrym Liściem! - krzyknęła Qwest - Potem wyskocz w górę i zaatakuj Słodkim Zapachem!
Zdezorientowany Corpish zaczął się kołysać z boku na bok, wpatrując się tępo w swoich przeciwników. Dla bohaterki był to dobry moment do zakończenia walki.
- Doskonale Leafeon! Teraz twoja kolej Pachirisu! Atakuj Corpisha Piorunem! - zawołała Qwest
Atak pokemona-wiewiórki był tak silny, że Corpish poległ po jednym uderzeniu. Teraz przyszła kolej na Egzeggute. Niespodziewanie trawiasty pokemon wystrzelił wielkie jajo, które eksplodowało, zwalając Pachirisu z nóg.
- Pachirisu nie poddawaj się! - zawołała Qwest - Leafeon użyj Dzikich Pnączy, aby odtrącić Egzeggute’a  zanim wybuchnie!
Jajkowy pokemon przygotowywał się do Eksplozji, kiedy nagle Leafeon złapała go Pnączami i cisnęła o najbliższe drzewo. Rozległ się silny wybuch, który wypłoszył wszystkie Starly z rezerwatu. Gdy sytuacja się uspokoiła, w trawie widać było Egzeggute’a, który nie czuł się najlepiej.
- Tak!!! - zawołała Qwest - To nasze 12 zwycięstwo! Jeśli nadal będziemy tak ciężko trenować, to z łatwością zdobędziemy tytuł Mistrza!
- Pachi! Leaf! - odpowiedziały chórem pokemony, uśmiechając się do siebie.
- To było nawet ciekawe, ale zauważyłem kilka błędów, których przyzwoity trener pokemon nie powinien popełniać - powiedział spokojnie Lucario
- Wydaje mi się, że to ja prowadzę walki pokemon a nie ty - Qwest zmierzyła pokemona lodowatym spojrzeniem - O co chodzi? Przecież ciągle wygrywam!
- Używasz za silnych ataków na słabe pokemony - odpowiedział Lucario - Poza tym zwycięstwo nie jest ważne, tylko taktyka. Weźmy na przykład takiego Corpisha. Możesz rozwalić go Piorunem, lecz równie dobrze mogłabyś użyj Szybkiego Ataku. Efekt byłby ten sam.
- A co to za różnica, którego ataku użyje mój pokemon? - zapytała Qwest
- Podczas używania słabszych ataków twój pokemon mniej się męczy - odpowiedział Lucario - Musisz oszczędzać silne ataki na walki z trudniejszymi przeciwnikami. Słabszych możesz używać na dzikich pokemonach a wtedy…
- Zaraz, zaraz, zaraz! - przerwała mu Qwest - A ty niby skąd wiesz tak dużo o walkach?!
- Ha! Okazuje się, że pokemony wiedzą więcej o walkach pokemon niż ludzie - powiedział Lucario z dumą
- Lepiej się tak nie chwal, bo jak polecisz, to zabraknie miejsca dla Pidgeota - powiedziała Qwest z rozbawieniem - Mam pomysł! Jeśli rzeczywiście tyle wiesz, to naucz mnie wszystkiego!
- A co ja niby robię? - zapytał Lucario - No dobra… Odwdzięczysz mi się za tę przysługę, kiedy Zespół Darkness znów nas zaatakuje!
Mistyczny pokemon stanął naprzeciwko trenerki i stanął z pozycji walczącej.
- Zaraz… - zdziwiła się Qwest - Co chcesz zrobić?
- Uwaga… Broń się Qwest! - krzyknął Lucario - Bombowy Puls!
Wiązka niebieskiego światła została wymierzona w pokemony Qwest. Dziewczyna domyśliła się już, o co chodzi jej przyjacielowi.
- Pachirisu użyj Podwójnej Drużyny! - zawołała trenerka
Pokemon bezbłędnie wykonał atak. Wokół Lucario pojawiły się dziesiątki Pachirisu, które otoczyły przeciwnika.
- Całkiem nieźle - powiedział Lucario - Ale nie myśl, że wygrasz ze mną tak łatwo. Bombowy Puls!
- Pachirisu kontra! - krzyknęła Qwest - Potem wykonaj Krzyżowy Atak!
Pokemon wyskoczył w górę i ponownie zduplikował swój obraz. Chwilę później Lucario oberwał.
- Mamy go! - zawołała Qwest - Teraz użyj Pioruna!
Lucario szybko wstał i uskoczył przed atakiem poke-wiewiórki. Chwilę później mistyczny stworek strzelił w Pachirisu Bombowym Pulsem.
- Pachirisu! Zablokuj ten atak! - zawołała Qwest - Uda ci się!
Oba ataki zderzyły się. Pokemony gwałtownie odskoczyły od siebie. Widać było, że były już trochę zmęczone. Lucario jednak podniósł się szybciej i zaatakował wiewiórkę Dynamicznym Ciosem.
- Pachirisu! Oddaj mu Żelaznym Ogonem! - zawołała Qwest
Pokemon trenerki odbił atak oponenta. Lucario zamiast w przeciwnika uderzył w skały.
- Całkiem nieźle! - pochwalił trenerkę mistyczny pokemon - Widzę, że szybko się uczysz.
- To nie ataki są najważniejsze - powiedziała Qwest - Kluczem do zwycięstwa  jest współpraca między człowiekiem a pokemonem.
Nagle zza krzaków wystrzelił atak Ostrych Liści. Leafeon w ostatniej chwili zablokowała ten atak. Chwilę później z tego samego miejsca wyskoczyła Chikorita. Wyglądała na gotową do walki.
- Chikorita? Tutaj? - zdziwiła się Qwest, wyjmując swój Pokedex.
„Chikorita - pokemon liść. Liść na jej głowie wydziela słodki aromat. Jest potulna i uwielbia wchłaniać promienie słoneczne.”
- Chiko! - zawołała Chikorita, celując Ostrym Liściem w bohaterów.
- Jeśli chcesz walki, to będziesz ją miała! - krzyknęła Qwest - Pachirisu wybie… Nie, lepiej nie wystawiać go zmęczonego do walki… W takim razie pokonam trawiastego pokemona trawiastym. Leafeon ruszaj! Ostry Liść!
Chikorita także użyła Ostrego Liścia. Ataki odbiły się od siebie, raniąc pokemony, które ich użyły. Chikorita jednak błyskawicznie wstała i zaczęła szarżować na pokemona Qwest.
- Uważaj! To Blokujący Atak! - zawołała Qwest - Zejdź jej z drogi, a potem użyj Słodkiego Zapachu!
Leafeon zrobiła unik i zaczęła wydzielać z siebie aromatyczne opary. Chikorita jednak była na to przygotowana. Jednym machnięciem liścia zdmuchnęła aromatyczną woń przeciwnika.
- Kurczę! Na nią to nie działa! - powiedziała Qwest - Trudno. Leafeon użyj Dzikich Pnączy!
Chikorita również użyła Dzikich Pnączy. Oba pokemony zaczęły się szarpać. W końcu Leafeon udało się podnieść Chikortę do góry.
- Bardzo dobrze! - zawołała Qwest - Teraz rzuć nią o ziemię!
Pokemon wziął duży zamach i wyrzucił Chikoritę. Pokemon-liść zorientował się jednak i chwycił Pnączami Leafeon za nogę. Pokemon Qwest stracił równowagę i wywalił się na oszołomioną Chikoritę. Oba poczki zrobiły wielkie salto w powietrzu i łoskotem wylądowały w krzakach.
- Leafeon! - zawołała Qwest i pobiegła w stronę swojego pokemona.
- Qwest! - krzyknął Lucario - Zaczekaj na mnie!
Trenerka i Pachirisu biegli przed siebie. W końcu zobaczyli leżących na łące Chikoritę i Leafeon. Oba stworki stały naprzeciwko siebie. Wyglądały na mocno poturbowane.
- Nie bój nic Leafeon - zawołała Qwest - Idę po ciebieeeeee!!!
W tym momencie trenerka poczuła, że spada dół. Dziewczyna wylądowała na twardej glebie. Tuż obok niej wylądował niezadowolony Pachirisu.
- Qwest! Jesteś cała?! - zawołał Lucario
- Prawie… - odpowiedziała Qwest - Pomóż mi stąd wyjść! Szybko!
Na szczęście dziura nie była głęboka i wydostanie się z niej nie było rzeczą trudną. Leafeon i Chikorita patrzyły się na nią ze zdumieniem. Nagle Chikorita zerwała się, podbiegła do najbliższego drzewa i zaczęła ocierać się o jego pień.
- Co ona robi? - zdziwił się Lucario
- Nie mam zielonego pojęcia - odpowiedziała Qwest, robiąc krok do przodu.
W tym samym momencie z nieba zleciała wielka sieć, która oplątała bohaterów. Chikorita patrzyła na tę scenę, wyraźnie zadowolona z siebie.
- Co jest?! Znowu jakaś pułapka?! - zdenerwował się Lucario - Czy to jakieś żarty?
- Widocznie mamy dzisiaj baardzo kiepski dzień - powiedziała sucho Qwest
- Nareszcie cię złapałam Shaymin! Wyzywam cię do walki! - po lesie rozległ się donośny, dziewczęcy głos.
Chwilę później zza drzew wyskoczyła 10-letnia dziewczyna. Ubrana była w bluzkę z kapturem w czerwono-białe paski. Na sobie miała czarne spodnie z lekkiego materiału. Miała czarne oczy i brązowe włosy, spięte w ciasny kok. Chikorita od razu podbiegła do niej. Najwidoczniej owa dziewczyna była jej trenerką.
- Shaymin? - zdziwiła się Qwest - Gdzie?! Gdzie?!
- O nie! - zawołała dziewczyna - Ty nie jesteś Shaymin!
- Czy ja ci wyglądam na pokemona? - powiedziała Qwest z lekką urazą - Jestem człowiekiem!
- Wiem - odpowiedziała dziewczyna zmieszanym głosem - Przepraszam was! Pomoc wam w czymś?
- Jeśli chcesz nam pomóc, to uwolnij nas stąd - powiedział Lucario - Niewygodnie jest mi siedzieć w tej pozycji.
- No problemo! - zawołała dziewczyna - Zaraz to zrobię!
To powiedziawszy pociągnęła za linę zwisającą z drzewa. Sieć gwałtownie uniosła się do góry.
- To nic nie zmieni! - zawołała Qwest - Nadal jesteśmy uwięzieni! Poczekaj mam pomysł…
- O nie! To nie ta lina! - krzyknęła dziewczyna, wypuszczając linę z rąk  -  Poczekajcie zaraz…
- Nie! - krzyknął Lucario - Nie puszczaj tegoooo!!!
Bohaterowie z łoskotem wylądowali na ziemi. Chikorita wpatrywała się w całą scenę z mieszaniną żalu i rozbawienia.
- O nie! Przepraszam! - zawołała dziewczyna - To moja wina! Nic mi dzisiaj nie wychodzi!
- To widać - mruknęła Qwest - W porządku. Leafeon użyj Ostrego Liścia, aby rozciąć sieć!
Pokemon Qwest wykonał atak. Trenerka i jej pokemony były wolne. Dziewczyna patrzyła na tę scenę z lekkim podziwem.
- To było fantastyczne! - zawołała - Powiedz szczerze, jak nauczyłaś swojego pokemona tak silnego Ostrego Liścia?!
- Kwestia ćwiczeń - powiedziała z dumą Qwest - Ale co ty tu robisz?
- Muszę was serdecznie przeprosić - powiedziała dziewczyna smutnym głosem - To ja zastawiłam te pułapki. Sądziłam, że uda mi się złapać pokemona, którego szukam… Wybaczcie mi!
- Chiko… - powiedziała Chikorita, spuszczając głowę.
- Nic się nie stało - powiedziała Qwest, wyciągając rękę na powitanie- Lucario i ja często mamy upadki. A tak w ogóle jestem Qwest a ty?
- Ja nazywam się Angel - powiedziała dziewczyna, odwzajemniając uścisk - Razem z Chikoritą mamy do wykonania ważne zadanie! Nie obawiajcie się mnie - dodała widząc podejrzaną minę Lucario - Kocham swoje pokemony i nie pozwolę ich skrzywdzić!
- Wierzymy ci - odpowiedziała Qwest - Słuchaj… Mówiłaś coś o Shayminie… Czy przypadkiem nie chodzi ci o tego legendarnego pokemona, podobnego do jeża, który jest uważany za boga łąk?
- Wiedziałam! A więc widzieliście go? Powiedzcie proszę gdzie on jest! - zawołała Angel
- Niestety nic o nim nie wiemy - powiedziała Qwest - Przykro mi…
- Szkoda… Bo wiesz… Tak bardzo chcę z nim walczyć… - zaczęła Angel
- Żeby go złapać tak? - zapytał Lucario - Przykro mi to mówić, ale trzeba mieć doświadczenie do łapania legendarnych poków.
- Nie chcę go złapać - powiedziała Angel - Chcę tylko z nim walczyć. Chcę zobaczyć jak bardzo jest silny... O nic więcej mi nie chodzi!
- To bardzo ambitny cel - powiedziała Qwest - Cóż… Nie pozostaje mi nic innego, niż życzyć ci powodzenia w poszukiwaniach.
- Dzięki Qwest! - powiedziała Angel - Jesteś bardzo miła. Ale zaraz… twoje pokemony nie wyglądają najlepiej…
Qwest spojrzała w dół. Pachirisu i Leafeon były mocno poturbowane.
- I co my teraz zrobimy? - zapytał Lucario - Źródło Smoczych Gór znajduje się dosyć daleko stąd.
- Znam inne miejsce, w którym można uleczyć pokemony - powiedziała Angel - Zaprowadzę was do niego. Zresztą… moja Chikorita też potrzebuje pomocy…
- Wspaniale! Chodźmy więc! - zawołała Qwest - Szkoda czasu na dyskusje!
Cała trójka ruszyła przed siebie. Po kilku minutach dotarli na miejsce. Ich oczom ukazała się mała wioska. Było tam też Centrum Pokemon. Bohaterowie weszli do środka i uleczyli swoje pokemony.
- Oto Wioska w Taku - powiedziała Angel - To miejsce nie ma swojej własnej nazwy. To tutaj wszyscy trenerzy odzyskują siły po długiej podróży.
- Nie wiedziałam, że w rezerwacie pokemonów mogą istnieć wioski, zamieszkane przez ludzi - powiedziała Qwest - To trochę dziwne…
- Prawdę mówiąc jesteśmy już poza obszarem rezerwatu - powiedział Lucario, śledząc mapę - Teraz już rozumiem dlaczego można było walczyć z dzikimi pokemonami!
Nagle Pachirisu zerwał się na równe nogi i podbiegł do najwyższego drzewa w wiosce. Qwest i reszta pobiegli za nim. Pokemon-wiewiórka zatrzymał się pod drzewem.
- Pachi! - krzyknął stworek, wskazując na szczyt drzewa.
Bohaterowie popatrzyli w górę. Na drzewie znajdowała się mała kapliczka. Wewnątrz zamknięty był kwiat lotosu. Na korze drzewa wyryty był mały pokemon, przypominający jeża.
- To jest Sanktuarium Shaymina - wyjaśniła Angel - To ono natchnęło mnie, aby szukać tego pokemona.
Nagle po lesie rozległy się syreny. Wszyscy ludzie gwałtownie odwrócili się w stronę bohaterów.
- To ja już muszę lecieć! - powiedziała Angel - Właśnie odezwał się jeden z czujników. To może być Shaymin! Idziemy Chikorita! Bywajcie! - rzuciła w stronę Lucario i Qwest.
- Chiko! - zawołała Chikorita i pobiegła za swoją trenerką.
Po chwili dziewczyna znikła w gęstwinie lasu. Qwest patrzyła się przez chwilę przed siebie, po czym odwróciła się w stronę Sanktuarium. Lucario natomiast poszedł porozmawiać z mnichami, opiekującymi się świętym miejscem. Qwest uśmiechnęła się do siebie - wiedziała, że mistyczny pokemon robi wszystko, aby odnaleźć Arceusa. Trenerka jeszcze raz odwróciła się w stronę świątyni.
- Shaymin… - powiedziała cicho - Tak bardzo chciałabym cię poznać…
Nagle dziewczyna poczuła, że ktoś mocno szarpie ją za rękę. Zanim się odwróciła, tajemniczy człowiek zasłonił jej oczy dłonią.
- Bądź cicho, jeśli nie chcesz źle skończyć - w uszach Qwest zabrzmiał cichy, chłopięcy głos - I schowaj tego pokemona!
Qwest zamknęła oszołomionego Pachirisu z Pokeballu. Chwilę później uświadomiła sobie, że tajemniczy chłopak prowadzi ją głębiej w las. W końcu dotarli do opustoszałej polany. Chłopak puścił dziewczynę i przycisnął ją do drzewa. Qwest dopiero teraz mogła mu się dokładnie przyjrzeć. Miał czarne włosy z gęstą grzywką, opadającą mu na jego zielone oczy. Ubrany był w czarną koszulę, przez ramię przechodziła mu czerwona szarfa. Ubrany był w krótkie spodenki o krwistoczerwonym kolorze oraz rękawice bez palców. Na nogach miał sandały. Qwest zauważyła, że chłopak ma zawieszoną na plecach katanę bogato zdobioną złotem.
- Nie wiem kim jesteś - zaczął - ale wiem jedno: trzymaj się od Sanktuarium z daleka. Potraktuj to jako pierwsze ostrzeżenie, bo następnym razem nie będziesz miała tyle szczęścia.
- A niby dlaczego mam się nie mieszać w sprawy Sanktuarium Shaymina? - wymamrotała Qwest, czując że kora drzewa wbija jej się w plecy - Kim ty w ogóle jesteś, że mi grozisz?
- To ja tutaj zadaję pytania - powiedział chłopak - A więc to prawda… Shaymin jest tutaj… Powiedz mi gdzie on jest, a może pozwolę ci odejść!
- Ja… ja nie wiem… - powiedziała Qwest - A nawet jeśli bym wiedziała, to i tak bym ci nie powiedziała!
- Na twoim miejscu radziłbym szybko zacząć mówić - powiedział chłopak chłodnym głosem - Bo jak nie…
- To co? - zapytała Qwest - Zostaw mnie! Już ja znam takich jak ty! Na pewno chcesz użyć mocy Shaymina, aby mieć świat pod kontrolą!
- Bardzo dobrze - powiedział chłopak z lekkim zdziwieniem - Wiesz już o mnie to i owo… Daję ci ostatnią szansę! Przypomnisz sobie gdzie jest Shaymin. Inaczej…
- Inaczej co? Zastraszysz mnie? Powiesz, że jak nie będę ci posłuszna to mnie rozwalisz? - zapytała Qwest ze złością - O nie! Jeszcze aż tak naiwna nie jestem, żeby dać się zastraszyć byle dzieciakowi!
Słysząc to chłopak wpadł we wściekłość. Szybko chwycił za rękojeść swojej katany. Qwest ogarnął dreszcz. Nagle w krzaków wystrzelił elektryczny pocisk, który trafił w chłopaka. Ten poleciał 2 metry dalej i wylądował na twardej ziemi. Chłopak otrząsnął się, na jego twarzy pojawiła się mieszanina złości i zdziwienia. Qwest odwróciła się w drugą stronę. Na polanie stał Jolteon. Z jego ciała zaczęły wydobywać się iskry.
- O nie! Nie ze mną te numery! - po lesie rozległ się znajomy głos.
- Nie wierzę! Czy to? Nie! To niemożliwe! - zawołała Qwest
Chwilę później na polanie pojawił się Lucas. Miał wystraszoną minę. Jolteon od razu doskoczył do niego i stanął u jego boku.
- Dobra robota Jolteon! - pochwalił pokemona Lucas - Qwest jesteś cała?
- Tak… Chyba nic sobie nie zrobiłam - odpowiedziała Qwest
- To znowu ty… - wycedził chłopak, podnosząc się z ziemi - O co znowu ci chodzi? Pogadać z dziewczyną nawet nie można?
- Mnie się pytasz? Ty? - zapytał Lucas ze złością - Już ja wiem, co chciałeś zrobić! A teraz wynocha!
- Poważnie powiedziane, jak na takiego smarkacza - powiedział chłopak z ironią - Zawsze musisz wtykać swój nochal w nie swoje sprawy? Dobra już stąd idę! Wy i tak nic nie wiecie o Shayminie!
To powiedziawszy zniknął w gęstwinie drzew, a jego cień sunął za nim jak wąż. Qwest długo patrzyła na tę scenę.
- Jak to dobrze, że znów byłem tam, gdzie trzeba - powiedział Lucas z dumą - Widzę, że ty też postanowiłaś podszkolić swoje pokemony!
- To prawda - odpowiedziała Qwest - Naprawdę nie wiem jak ci dziękować… Gdyby nie ty byłoby ze mną źle!
- To żadna sztuka jeśli jest się doskonałym trenerem - odpowiedział Lucas - A jeśli o tym mowa… Czy twoje pokemony są silniejsze?
- Tak - odpowiedziała Qwest - Dużo z nimi trenowałam! Dlaczego pytasz?
- To świetnie! Co powiesz na małą sparingową walkę w stylu 2 na 2? - zapytał Lucas - Prawdę mówiąc chciałem ci to zaproponować wcześniej, ale tyle się wydarzyło…
- Dlaczego chcesz ze mną walczyć teraz? - zapytała Qwest z przekąsem - O ile dobrze pamiętam uważałaś, że jestem słabym trenerem pokemon.
- Powiedzmy, że… zmieniłem zdanie - powiedział Lucas - To jak, walczymy? No chyba, że się boisz…
- Ja nie boję się niczego! - krzyknęła Qwest - Możemy walczyć!
- Czekałem na to - powiedział Lucas - 2 na 2, bez limitu czasu. Zaczynamy! Jolteon! Mismagius! Wybieram was!
- Czeka cię niemiła niespodzianka - powiedziała Qwest - Pachirisu i Leafeon ruszajcie!
Z Balli wyskoczyły pokemony. Drużyny Qwest i Lucasa mierzyły się wyzywającymi spojrzeniami.
- Widzę, że twoje pokemony sporo trenowały - powiedział Lucas - Ale i tak nie dasz nam rady!
- Nie jestem gorsza od ciebie - powiedziała Qwest
- W porządku - powiedział Lucas - W takim razie panie mają pierwszeństwo!
- Leafeon Ostry Liść! Pachirisu Atak Piorunem! - krzyknęła Qwest
- Mismagius Iluzja! Jolteon przejmij atak Pachirisu i uderz w niego Iskrą! - powiedział łagodnie Lucas
- Pachirisu! Zablokuj Jolteona Żelaznym Ogonem! Leafeon użyj Słodkiego Zapachu na Mismagiusie! - krzyknęła Qwest
- Nie tak szybko - powiedział Lucas - Mismagius użyj Zamieszania!
Pokemon-wiewiórka zablokował Jolteona i wyskoczył w górę. Nagle ogromna siła psychiczna zmiotła Leafeon z powierzchni. Pachirisu nie mógł pomóc przyjaciółce, gdyż sam musiał walczyć z atakami Jolteona.
- Dobra robota! - krzyknął Lucas - Teraz Psychofale!
- Nie poddawaj się tak łatwo! - zawołała Qwest - Użyj Ostrego Liścia, aby się bronić!
Leafeon wykonała atak, który zranił pokemona-ducha. W tej samej chwili ataki elektrycznych stworków zderzyły się ze sobą. Po pokemonach widać było trud walki.
- No dobrze! - powiedział Lucas - To była rozgrzewka! Teraz czas na nas sekretny zmasowany atak! Mismagius, Jolteon przygotujcie się!
- Zmasowany atak? - zdziwiła się Qwest - A co to jest?
- Zaraz się przekonasz… - powiedział Lucas - Mismagius użyj Zamieszania, aby unieść Jolteona do góry!
- To na nic - powiedziała Qwest - Pachirisu użyj Żelaznego Ogona!
- Życzę szczęścia… - powiedział Lucas - Mismagius zacznij działać!
W tym momencie Mismagius uniósł Jolteona w górę. Elektryczny pokemon bez większych trudności uniknął ataku Pachirisu.
- Dobra robota! - powiedział Lucas - Teraz rozwal go Iskrą!
Elektryczny atak trafił wiewiórkę, zadając jej liczne obrażenia. Nagle do walki włączyła się Leafeon, która zaatakowała Ostrym Liściem. Jolteon odpowiedział jej Szpilkowym Pociskiem. Po chwili elektryczny pokemon znów wyleciał w górę i uderzył z całej siły Leafeon.
- Nie poddawaj się! - zawołała Qwest - To elektryczny atak i przetrzymasz go! Pachirisu atakuj Piorunem! Leafeon Ostry Liść!
Piorun wypełnił liście energię elektryczną, która trafiła w Mismagiusa. Pokemon-duch puścił Jolteona, który z łoskotem wylądował na ziemi.
- Dobra mamy go! - zawołała Qwest - Teraz Żelazny Ogon Pachirisu!
Atak trafił w sam środek celu. Elektryczny czworonóg przewrócił się na Mismagiusa.
- Co jest? - zdziwił się Lucas - Ale jak…
- Nie myśl, że tylko ty używasz „zmasowanych ataków” - powiedziała Qwest - Właśnie wymyśliłam jeden, który okazał się skuteczny!
- A niech cię, dobra jesteś! - powiedział Lucas z nutą podziwu - Ale to nie wystarczy aby mnie pokonać! Mismagius i Jolteon walczcie dalej!
- O.K. drużyno! - powiedziała Qwest - Gotowi?
Wszystkie 4 pokemony już miały ze sobą walczyć, kiedy nagle zza krzaków wybiegła ciężko zraniona Chikorita. Lucas już chwycił jeden ze swoich Balli aby ją złapać, jednak Qwest pokręciła głową.
- Zaraz… Ja znam tego pokemona! - zawołała Qwest - To przecież Chikorita Angel! Chikorita! - zwróciła się do pokemona - Kto ci to zrobił? I gdzie jest Angel?
- Chiko! Chikorii! - zawołała Chikorita i zrobiła taki gest, jakby chciała żeby Qwest za nią poszła.
- Zaczekaj chwilę! Lucas pilnuj Chikority! - zwróciła się do swojego rywala - Zaraz wracam!
Lucas spojrzał na nią ze zdziwieniem, po czym bez słowa kiwnął głową, 5 minut później Qwest wróciła, ciągnąc za sobą Lucario.
- Nie rozumiem o co ci chodzi - zaczął pokemon - Właśnie miałem dowiedzieć się ważnej rzeczy o Arceu… - tu urwał gdy zobaczył Lucasa
- O kim? - zainteresował się Lucas
- Eee… o nikim. Przesłyszało ci się… - odpowiedziała zmieszana Qwest - Jesteśmy już w komplecie! Chikorita prowadź nas!
- Chiko! - zawołała Chikorita i pobiegła przed siebie.
- Zaczekajcie! - zawołał Lucas - Idę z wami!
Wszyscy biegli przez gęsty las. Nagle Chikorita zatrzymała się przed gęstymi krzakami. Odwróciła się i spojrzała na resztę ze strachem. Po chwili bohaterowie usłyszeli znajomy, chłodny, chłopięcy glos:
- Jesteś już drugą osobą, która nie chce mi powiedzieć o Shayminie - rzekł - Ale ciebie nie potraktuję ulgowo, więc lepiej mów wszystko co wiesz! I bez żadnych wykrętów!
- Zaraz… Przecież to… - wyszeptała Qwest
- Cicho! - upomniał ją Lucas - Ukryjmy się w krzakach, to nas nie zobaczy.
Cała trójka delikatnie wystawiła głowy zza krzaków, aby móc zobaczyć co się dzieje. Pod drzewem siedziała Angel. Wyglądała strasznie - miała pokaleczone ręce i zadrapania na twarzy. Nad nią stał chłopak z kataną - ten sam, który groził Qwest.
- Ugryź się! - odpowiedziała Angel z grymasem złości i bólu na twarzy - Zostaw Shaymina w spokoju! I tak go nie znajdziesz!
- Czyżby… - chłopak uśmiechnął się mściwie - Zaraz zobaczymy kto ma rację! - dodał, kładąc dłoń na rękojeści katany.
- Angel! - pisnęła Qwest, wychylając się spoza krzaka.
- Nie martw się! - zawołał Lucas - Zajmę się nim! Jolteon użyj Szpilkowego Pocisku!
Chłopak odwrócił się i w ostatniej chwili uskoczył przed atakiem. Cała trójka wyskoczyła zza krzaków wpatrując się gniewnie w chłopaka.
- To znowu ty… - warknął - No cóż… Sprawę Shaymina muszę zostawić na później… Snorunt wybieram cię! Rozwal tego gnojka!
- Gnojka? Zaraz ci pokażę gnojka! - zdenerwował się Lucas - Jolteon i Mismagius! Bierzcie go!
Pokemony rzuciły się na Snorunta. Chłopak uśmiechnął się ironicznie.
- Tylko na to cię stać? - zadrwił - Snorunt zrób unik! Potem atakuj Lodowym Promieniem! Pokaż temu smarkaczowi jak walczą prawdziwi twardziele!
Lodowy pokemon wykonał polecenie i zaatakował lodowym atakiem. Pokemony Lucasa zostały solidnie zamrożone.
- Teraz czas zakończyć to żenujące widowisko! - warknął chłopak - Snorunt Cios Głową!
Pokemon zaatakował Jolteona i Mismagiusa z całą swoją mocą. Po kolejnym ciosie oba stworki straciły przytomność. Angel wydała z siebie zduszony okrzyk. Lucasa sparaliżowało ze strachu. Nagle Snorunt zaczął świecić. Po chwili ewoluował w Glalie.
- Dobra robota! - pochwalił go chłopak - Kto jeszcze mi się sprzeciwia?
Przez chwilę panowała cisza. Po chwili jednak Qwest zaczęła iść w stronę chłopaka.
- Jeśli jesteś taki dobry to walcz ze mną - powiedziała Qwest, patrząc swojemu przeciwnikowi prosto w oczy - Pokaż co umiesz!
- Nie! Qwest! - zawołał Lucas - Nie dasz rady Glaliemu, zwłaszcza po tym jak ewoluował!
- Dam radę! - odpowiedziała Qwest - Leafeon! Ostry Liść!
- Glalie unik! - powiedział chłopak - Potem Śnieżyca!
Lodowy atak trafił w Leafeon. Pokemon Qwest osunął się na ziemię.
- Zakończymy to tak jak poprzednio! - zawołał chłopak - Użyj Ciosu Głową!
- Leafeon! - krzyknęła Qwest - Zrób wszystko, żeby go powstrzymać!
Nagle trawiasty pokemon zaczął pobierać światło z energii słonecznej. Chwilę później wszystkie obrażenia powstałe w walce znikły.
- Nie! - ryknął chłopak - Tylko nie Synteza!
- Tak jest Leafeon! - zawołała Qwest - Teraz Ostry Liść!
Pokemon Qwest bezbłędnie wykonał atak. Glalie dostał krytycznym ciosem. Na jego twarzy widać było zmęczenie. Nagle w powietrzu rozległ się szum skrzydeł.
- Glalie wracaj! - zawołał chłopak - Na dzisiaj wystarczy nam wrażeń…
- Chwila! Jeszcze nie skończyliśmy walczyć! - krzyknęła Qwest z oburzeniem
- Później się spotkamy - powiedział chłopak chłodnym głosem - Qwest tak? Zapamiętam to sobie!
Chłopak wyciągnął przezroczystą kulę, wypełnioną fioletowym gazem i miał nią rzucić w bohaterów, kiedy nagle rozległ się wielki huk. Chwilę później na polanie pojawiła się dziewczyna. Miała około 16 lat. Ubrana była w ciemnozielone rybaczki i czerwoną bluzkę bez rękawów. Miała burzę blond włosów, które spięła czarną opaską.
- Co ty tu robisz? - warknął chłopak w jej stronę - Myślałem, że jesteś na tropie Suicune’a!
- Przykro mi, ale musiałam porzucić swoją misję - odpowiedziała dziewczyna - Szukałam cię bardzo długo i w końcu jesteś!
- Czego chcesz? - zapytał chłopak
- Tym razem twoja działalność najmniej mnie obchodzi - odpowiedziała dziewczyna z ironią - Szef chce cię widzieć!
- Powiedz mu, że nie mam czasu - burknął chłopak - Mam swoje problemy.
- Sam mu to powiedz w 4 oczy - dziewczyna uśmiechnęła się mściwie - Zaraz… A oni to kto? - zapytała patrząc na Qwest i resztę.
- Dzieciaki, które aż się proszą, aby dostać lanie - odpowiedział chłopak - Szczególnie ona! - dodał mierząc Qwest nienawistnym spojrzeniem.
- Mniejsza o to - powiedziała dziewczyna - Wy! - tu zwróciła się do bohaterów - Wynocha stąd! Nic nie widzieliście i nic nie słyszeliście!
- Widziałam i słyszałam tyle, co potrzeba - powiedziała Qwest - Ty też chcesz ze mną walczyć?
- To bardzo kusząca propozycja, ale obejdzie się - uśmiechnęła się dziewczyna - Skoro nie chcecie odejść to będę musiała użyć siły. Mightyena ruszaj! Użyj Warczenia!
Z Dark Balla wyskoczył czarny pokemon, który głośno zawarczał. Po chwili pokemony Qwest, Lucasa i Angel schowały się do Balli swoich trenerów.
- Dobra robota! - pochwaliła pokemona dziewczyna - Teraz Mroczny Pazur!
Pokemon-pies wyskoczył w powietrze i przygotował się do ataku. Nagle, nie wiadomo skąd pojawił się Flygon, który zaatakował intruza Skrzydłami. Mightyena przewrócił się i zemdlał. Kiedy mgła opadła chłopaka z Glaliem już nie było. Bohaterowie spojrzeli w górę i zobaczyli Flygona. Na pokemonie siedziała Flora.
- Angel… - Strażniczka zeskoczyła z pokemona-smoka i pobiegła do bohaterów - Qwest… Lucas… Nic wam nie jest?
- Nic - odpowiedziała Angel - Ale nasze pokemony źle się mają…
- Wszystko w porządku Flora? - z powietrza rozległ się głos młodego mężczyzny - Nic się nie stało tym dzieciakom?!
- Nic! - zawołała Flora - Możesz już zlecieć na ziemię!
Po chwili na polanie pojawił się dwudziestoletni mężczyzna. Miał krótkie, czarne włosy. Ubrany był w granatowy kombinezon i czarne buty.
- Dzieciaki to jest Tom. Jest Pokemon-Strażnikiem tak jak ja i czasami i pomaga mi w misjach - uśmiechnęła się Flora
- Później będzie czas na rozmowy - powiedział Tom - Najpierw zajmijmy się tymi intruzami, którzy zniszczyli rezerwat - dodał, patrząc na dziewczynę, która przybyła na polanę.
- Cholera! - zaklęła blondynka - Najpierw BB12 zwiewa z pola walki, a teraz Pokemon-Strażnicy będą psuć mi nastrój… Mam już tego dość! Pora powiedzieć „papa” i ulotnić się stąd!
- Nigdzie nie idziesz! - krzyknęła Flora - Jesteś zatrzymana!
- Pidgeot! Zatrzymaj ją! - krzyknął Tom do pokemona, który przywiózł go na polanę - Nie pozwól jej uciec!
- Przykro mi, że tak szybko was opuszczam… - zaczęła dziewczyna - Ale jak wiecie mam ważniejsze sprawy na głowie! Nigdy mnie nie złapiecie! Nigdy!
To powiedziawszy wyciągnęła bombę dymną i rzuciła nią w kierunku Pidgeota. Po chwili pole walki pokryło się trującym gazem.
- Nie wdychajcie tego dymu! - krzyknęła Flora do reszty - Flygon! Użyj Tornada, aby oczyścić teren!
Pokemon-smok zaczął szybko machać skrzydłami. Po chwili pole walki było czyste, lecz tajemniczej dziewczyny już nie było. Tom zaklął pod nosem. W oczach Flory było widać złość.
- Przykro nam - Qwest podeszła do Strażników - Nie powinniśmy pozwolić im uciec…
- To nie wasza wina - pocieszył ją Tom - Mówi się: trudno! Przynajmniej próbowaliśmy…
- To prawda. Ale… Co wy tu w ogóle robicie? - zwróciła się Flora do reszty - Nie powinno was tu być! To niebezpieczny teren!
Lucas, Qwest i Lucario popatrzyli na siebie pytającym wzrokiem. Nagle z ziemi podniosła się Angel.
- To ja… - powiedziała dziewczyna cichym głosem - To ja ich w to wplątałam…
Flora i Tom popatrzyli na siebie ze zdziwieniem. Oboje nie spodziewali się, że Angel może zrobić coś takiego.
- Ale… Dlaczego? - zapytała Flora - Dlaczego naraziłaś swoich przyjaciół na takie niebezpieczeństwo?
- Ponieważ chcę być taka jak wy! - krzyknęła Angel - Chcę być Pokemon-Strażnikiem tak jak ty i Tom!
Qwest i Lucas popatrzyli na siebie. Koleżanka nie mówiła im, kim chce został w przyszłości.
- Angel… - zaczęła Flora - To, co zrobiłaś było niemądre ale i tak jestem z ciebie dumna. Nie poddawałaś się w tych momentach, w których każdy normalny człowiek by się poddał. No… może z wyjątkiem Qwest i Lucasa…
- D-dziękuję! - krzyknęła Angel i ze łzami w oczach rzuciła się Florze na szyję. Strażniczka odwzajemniła uścisk. Qwest, Lucario i Lucas uśmiechnęli się do siebie.
- Podejrzewam, że wasze pokemony są wyczerpane - zwrócił się Tom do reszty - Chodźcie! Pora wracać do Wioski w Taku! A! Jeszcze jedno. Lucas, twój Mudkip był niesamowity! Udało mu się ugasić pożar. Oddaję ci go!
To powiedziawszy wyciągnął z kieszeni Pokeball i podał go Lucasowi. Chłopak wypuścił pokemona. Rozbłysło światło i przed wszystkimi pojawił się mały, niebieski, czworonożny pokemon.
- Mad! Kip! - zawołał stworek i rzucił się w ramiona Lucasowi.
- Nie wiedziałam, że masz Mudkipa… - powiedziała Qwest z nutą zazdrości w głosie
- Teraz już wiesz… - odparł Lucas
Lucario jednak interesowały inne sprawy.
- Mówiliście coś o pożarze lasu? - zapytał Flory i Toma - O co chodzi?
- Tej nocy ktoś zniszczył duży obszar rezerwatu - odpowiedziała Flora - Ucierpiało bardzo dużo pokemonów.
- To straszne! - zawołała Angel - Kto mógł zrobić coś tak okrutnego?
- Na pewno nie miał dobrych zamiarów - powiedziała Qwest, po czym wyszeptała coś pod nosem. Lucario usłyszał dwa słowa: Zespół Darkness.
- Lepiej już stąd chodźmy - powiedział Tom po długiej chwili milczenia - Flygon i Pidgeot nas podwiozą.
Flora, Qwest i Angel wsiadły na Pidgeota, a Tom, Lucas i Lucario na Flygona. Potem polecieli do Wioski w Taku i tam uleczyli swoje pokemony. Po leczeniu bohaterowie pożegnali się ze Strażnikami i ruszyli w swoją stronę. Po 15 minutach zobaczyli wyjście z rezerwatu i 3 drogi przed nimi. Cała czwórka stanęła naprzeciwko siebie.
- Wy musicie już pewnie iść - powiedziała Angel - Za tą drogą czekają na was nowi przeciwnicy…
- Hej! A co z tobą? - zapytała Qwest - Pewnie zostaniesz w rezerwacie, aby trenować z Florą i Tomem.
- Nie - odpowiedziała Angel - W końcu zrozumiałam, że najpierw muszę nauczyć się walczyć, a dopiero potem trenować do misji.
- Dobry pomysł! - powiedział Lucas - W walce trenerzy stają się silniejsi!
- A jeśli mowa o walkach Lucas - przypomniała sobie Qwest - Nie dokończyliśmy naszej potyczki!
- Nic nie szkodzi - odpowiedział Lucas - Walka z tobą dużo mnie nauczyła. Przekonałem się, że muszę jeszcze dużo trenować. A właśnie Qwest! Miałem ci to dać, ale nie zdążyłem. To dodatek do mapy umożliwiający wyświetlanie się miast. No wiesz… miast, w których spotykasz Liderów Sal…
- Liderzy Sal? - zapytała Qwest
- Nie mów mi, że nie słyszałaś o Liderach Sal! - zdziwił się Lucario - Aby móc startować w Lidze Mistrzów Pokemon musisz najpierw zdobyć 10 odznak, które dostaniesz za pokonanie Liderów Sal.
- Dokładnie - powiedział Lucas - Chyba nie myślałaś, że będziesz jedyną, która chce zostać Mistrzem Pokemon? Co do walki, spotkamy się jeszcze w Lidze! Oczywiście, jeśli najpierw pokonasz wszystkich Liderów…
To powiedziawszy odwrócił się i poszedł na zachód. Angel ostatni raz uścisnęła Qwest rękę i skierowała się na północ. Qwest i Lucario wybrali drogę zachodnią.
- To gdzie jest pierwszy Lider, z którym będziesz walczyć? - zapytał Lucario
- Z mapy wynika, że znajduje się on w mieście Aqua. To niedaleko stąd! - ucieszyła się Qwest - W porządku! Miasto Aqua - nasz nowy cel!
- Pachi! - zawołał Pachirisu, wskakując dziewczynie na ramię.
Lucario po raz ostatni spojrzał na rezerwat. Chwilę później dołączył do Qwest.

Kogo spotka trenerka? Dokąd uda się Lucario? Co ma wspólnego Liderka Sali z niebezpiecznym gangiem, którego głównym celem jest zniszczenie świata? Odpowiedzi na te, oraz inne pytania szukajcie w kolejnym rozdziale!

 

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (1 wejścia) tutaj!  
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja