Jedyna strona o "Misji:Arceus"
  Rozdział 4
 
Rozdział 4: Tajemnica Lucario

Miasto Whirlwind - miasto, w którym początkujący trenerzy pokemon zatrzymują się, aby odpocząć przed długą podróżą. Jednak w mieście jest trener, który nie ma czasu na odpoczynek. Qwest i Pachirisu w końcu dotarli do Whirlwind.
- To musi być Centrum Pokemon, w którym leczą pokemony - powiedziała Qwest - Nareszcie dotarliśmy!
- Pachi! - zawołał Pachirisu
Qwest zaczęła pukać w drzwi. Otworzyła jej zaspana siostra Joy.
- Co to za hałasy? - spytała Joy widząc przemoczonych przybyszów - Nie wiecie, która jest godzina?
- Przepraszamy siostro Joy, ale ten pokemon potrzebuje pomocy - powiedziała Qwest - Proszę pomóż nam!
- Trzeba było mówić od razu - powiedziała Joy - Pośpieszmy się, zanim będzie za późno!
Chwilę później Lucario leżał w sali operacyjnej. Jego stan był naprawdę poważny. Tymczasem Qwest i Pachirisu czekali na drzwiami.
- Ciekawe czy siostrze Joy uda się go ocalić? - pomyślała Qwest - A tak w ogóle to ciekawe co to za pokemon.
"Lucario - mistyczny pokemon. Doskonale rozumie ludzką mowę, dlatego bardzo dobrze komunikuje się ze swoim trenerem. Jest zdeterminowany i nieco zarozumiały. Potrafi bardzo dobrze walczyć."
- Jeśli wszystko, co mówi Pokedex jest prawdą to wcale się nie dziwię dlaczego te typki chciały go złapać - powiedziała Qwest - Taki silny pokemon w złych rękach szybko stałby się maszyną do zabijania.
- Pachi Zuu?! - zdziwił się Pachirisu
- Maszyną do zabijania?! Jak rany, co ja gadam?! - zawołała Qwest spychając swojego pokemona z ramienia
- Pachi! Pachi! - zawołał Pachirisu wskakując dziewczynce na głowę
- Jak to dobrze, że cię mam - powiedziała Qwest do swojego pokemona - Chyba zaczynam lubić pokemony.
Nagle drzwi się otworzyły. Siostra Joy nareszcie skończyła. Qwest i Pachirisu czekali na nowiny.
- Co z nim? Czy on z tego wyjdzie? - zapytała Qwest
- Na szczęście tak, chociaż było ciężko. Nigdy nie widziałam gorszych ran. Jak ludzie mogą doprowadzić pokemona do takiego stanu?! - powiedziała Joy z wyrzutem patrząc na Qwest.
Dziewczyna przypomniała sobie, że nie powiedziała Joy, gdzie znalazła Lucario.
- To nie moja wina! - zawołała Qwest - To ci źli ludzie! To ten... Zespół Darkness! Jak tam przybiegliśmy on już tam leżał!
- Wiem - powiedziała Joy - Właśnie o tym chciałabym z tobą porozmawiać. Musisz tu zostać do jutra. Jutro przyjedzie policja. Nie martw się - musisz tylko podać im rysopis ludzi, których widziałaś. Potem możesz wyruszyć w dalszą drogę.
- Czy to konieczne? - zapytała Qwest
- Tak - powiedziała Joy - Tylko dzięki twoim zeznaniom policja będzie wiedzieć kogo szukać. A teraz możesz zostać na noc w Centrum i nie martwić się niczym.
Siostra Joy odeszła. Qwest długo się zastanawiała nad tym, co się wydarzyło.
- Posumujmy sytuację - powiedziała Qwest do Pachirisu - Najpierw znika Arceus, potem Darky nas opuszcza, potem spotykamy mistycznego pokemona włóczącego się po lesie, a na końcu walczymy z jakimiś kryminalistami. Innymi słowy: kłopoty powracają! I jak tu spać spokojnie?
- Paaachiii... Zuu... - powiedział Pachirisu ziewając
- Zdaje mi się że można - uśmiechnęła się Qwest - Masz rację! Prześpijmy się i miejmy w nosie jutro!
Qwest i Pachirisu zasnęli. Jednak w pobliżu Centrum Pokemon są ludzie, którzy nie śpią. Ludzie upokorzeni i jednocześnie bardzo wściekli.
- Niech to diabli! - warknęła Shaga - Tyle trudu, tyle zmarnowanych sił, a tu nagle zjawia się jakiś dzieciak z elektrycznym wiewiórem i wszystko psuje! Co za wstyd!
- Tylko spokojnie Shaga - powiedział Shagon - Wkrótce ta mała smarkula będzie żałowała, że w ogóle słyszała o Zespole Darkness. Mogę jej dać moje słowo!
- Miejmy nadzieję, że uwaga admirałów będzie się skupiać na Arceusie niż na Wybrańcu - westchnęła Shaga - Inaczej koniec z nami!
- Co masz na myśli? - zapytał Shagon
- Nie udawaj głupszego niż jesteś! - powiedziała Shaga - Myślisz, że szef uwierzy w tę denną bajeczkę o tym, że zgubiliśmy ślad Lucario?! Musiałby być kompletnym idiotą, aby dać się na to nabrać.
- Jeśli powiemy mu prawdę będzie jeszcze gorzej! - warknął Shagon - Poza tym da się to jeszcze naprawić. Właśnie wymyśliłem plan który zaowocuje już jutro!
- O czym ty mówisz do cholery?! - zaklęła Shaga - Cokolwiek się stanie już po nas! Lucario znajdzie Wybrańca!
- Tak się składa, że Lucario do końca nie ufa ludziom - powiedział Shagon - I dobrze! Wykorzystamy to przeciwko niemu. Zbieraj się Shaga - ruszamy o świcie. Będzie to ostatni świt w życiu Lucario.
Minęła noc. Lucario odzyskał przytomność. Otworzył oczy i zobaczył, że pochylają się nad nim 2 osoby.
- Budzi się! Siostro Joy! Udało się! - zawołała Qwest
- Jak się czujesz? - zapytała Joy - Ups... zapomniałam. Przecież pokemony nie mówią!
- Inne nie, ale on tak - powiedziała Qwest - Wiem to z Pokedexu!
- Czy możecie mi powiedzieć, gdzie ja jestem? - zapytał Lucario rozglądając się po pomieszczeniu
- Witaj w Centrum Pokemon! - powiedziała Joy - A podziękowania należą się tej młodej trenerce. To ona cię uratowała.
- To prawda - powiedziała Qwest - Gdyby nie błyskawiczny atak mojego słodkiego Pachirisu byłoby z tobą źle. Tylko nie dziękuj mu za długo - kiedy jest dumny potrafi być nieznośny.
- Pachi! - powiedział Pachirisu ciesząc się, że cała uwaga jest skupiona właśnie na nim
- To niemożliwe! - wrzasnął Lucario wstając z łóżka - Ona nie mogła pokonać Zespołu Darkness! Przecież to jeszcze dzieciak!
- Lucario nie wstawaj! - krzyknęła Qwest - Musisz jeszcze dużo odpoczywać!
- Nie będziesz mi mówić, co mam robić! - wrzasnął Lucario - Już czuję się lepiej! A wy najlepiej trzymajcie się ode mnie z daleka!
To powiedziawszy wybiegł z sali. Qwest i Joy patrzyły zdziwione.
- No coś podobnego! - zawołała poirytowana Qwest - Ledwie go znam a już go nie znoszę - tego Lucario! Żeby chociaż podziękował...
- Pachi! Zu! - zgodził się Pachirisu, który był chyba jeszcze bardziej zdenerwowany niż Qwest
- Ten typ tak ma - powiedziała Joy - Lucario często na początku bywają zarozumiałe, ale jeśli się je bliżej pozna to okazują się wspaniałymi towarzyszami podróży.
- Ten raczej na takiego nie wygląda - powiedziała Qwest - Założę się, że jest zbyt zajęty swoimi sprawami i nie obchodzi go, że właśnie zranił uczucia innych.
- Prawdziwy bohater nie potrzebuje rozgłosu - powiedziała Joy - Wystarczy mu poczucie dumy.
Nagle drzwi się otworzyły i do pokoju weszła policjantka Jenny. Wyglądała na bardzo zaskoczoną.
- Pewnie nie uwierzysz, co się stało Joy, ale posłuchaj! Idę sobie korytarzem, a tu nagle wpada na mnie jakiś pokemon. Czy to jeden z twoich pacjentów? - zapytała Jenny
- Tak - odpowiedziała Joy - To ta ofiara Zespołu Darkness.
- To przykre - powiedziała Jenny - Tyle lat spokoju w naszym mieście, a tu nagle taka afera... Na dodatek media robią wielką szopkę ze zniknięcia Arceusa.
- O co chodzi? - spytała Joy - To nie jest wielki kłopot.
- Wręcz przeciwnie. To dopiero wielki kłopot - powiedziała Jenny - Okazuje się, że legendarne pokemony mszczą się na niewinnych ludziach. Wczoraj w Mieście Coral Kyogre spowodował powódź. Zginęło setki osób, a większość nie ma schronu. Potem jakiś trener w ciężkim stanie trafił do szpitala po spotkaniu z Raikou. Na koniec Celebi, który uwięził obozowiczów w lesie. Jak tak dalej pójdzie to legendy zniszczą cały świat. Wiem, że czczą Arceusa, ale atakowanie niewinnych ludzi to już przesada!
- No właśnie - zgodziła się Joy - A winnych jak zwykle nie dosięga kara... To niesprawiedliwość.
- Już nie - powiedziała Jenny - Dołożę wszelkich starań, aby Zespół Darkness dostał nauczkę. Za dużo złego zrobili dla świata. A propos... masz już naszego informatora?
- Tak - powiedziała Joy - To jest Qwest - trenerka pokemon. To ona ocaliła tego Lucario.
- Wspaniale - powiedziała Jenny - Pojedziesz z nami na komisariat Qwest i tam złożysz zeznania.
- Ale ja... - zaczęła Qwest, która nie bardzo miała ochotę iść na jakieś przesłuchania.
- Nie utrudniaj nam pracy - powiedziała Jenny - To może być jedyna szansa na ocalenie świata.
- Tak... Szansa na ocalenie świata... - pomyślała Qwest - Mam pomysł! Nie mogę okłamywać policji, ale mogę pominąć część prawdy, aby zdobyć zaufanie Lucario. Jestem prawdziwym geniuszem!
- I jak? Zdecydowałaś się? Ja naprawdę nie mam dużo czasu! - powiedziała Jenny
- Spokojnie! - zawołała Qwest - Powiem wszystko co wiem!
- W porządku. Możemy już jechać - powiedziała Jenny
- Siostro Joy... - zaczęła Qwest - Po przesłuchaniu wyruszam w podróż. Proszę cię pożegnaj ode mnie Lucario.
- Nie ma sprawy - powiedziała Joy - Dopilnuję wszelkich starań, aby Lucario zapamiętał swojego wybawcę na zawsze.
Po chwili Qwest i Jenny pojechały. Tymczasem Lucario podsłuchał całą rozmowę. Był bardzo zdenerwowany.
- O nie! Ten dzieciak na pewno wszystko wygada - pomyślał - Kiedy policja zacznie węszyć, to ludzie nie dadzą mi spokoju i nie będę mógł się skupić na Arceusie! Wszystko stracone. Jest tylko jeden sposób: muszę stąd wiać i to jak najszybciej!
W tym samym czasie Qwest zakończyła przesłuchanie i mogła już wyruszyć w podróż pokemon.
- Naprawdę dziękuję ci za pomoc - powiedziała Jenny - Dzięki tobie uda nam się złapać tych drani.
- To nic wielkiego - odpowiedziała Qwest - Zawsze służę pomocą! Do widzenia!
- Pachi! - zawołał Pachirisu
Gdy tylko Qwest się oddaliła, Jenny zamyśliła się. Nie wiedziała, dlaczego, ale nie do końca ufała Qwest.
- Portrety pamięciowe już gotowe - powiedział komisarz Steven - Możemy zająć się szukaniem tych ludzi. Jenny co ci jest?
- Myślę, że nie powinniśmy traktować zeznać tej dziewczynki poważnie. - powiedziała Jenny - Podczas przesłuchania opowiadała o tym wszystkim z dziwnym spokojem. Wiesz... ona dopiero zaczyna swoją podróż pokemon i spotkanie z kryminalistami powinno być wielkim szokiem.
- Myślisz, że kłamie... aby kogoś kryć? - zapytał Steven
- Tak czy siak wydaje mi się to podejrzane - powiedziała Jenny - Musimy wysłać kogoś, kto będzie ją obserwował.
- O.K. wyślę patrol... - powiedział Steven
- Nie - przerwała Jenny - To musi być ktoś, kto bez problemu wtopi się w otoczenie. Ktoś, kto będzie wiedział jak rozmawiać z Qwest.
- Kogo masz na myśli? - zapytał Steven
- Mojego syna Lucasa - powiedziała Jenny - Jest w tym samym wieku co Qwest i też jest trenerem pokemon. Będzie idealnym szpiegiem. Tymczasem ty i reszta obstawcie ochronę przy każdym mieście w Shiro (Shiro to świat, w którym rozgrywa się akcja) To na wszelki wypadek, gdyby Zespół Darkness znów zaatakował.
- W porządku - powiedział Steven - Zrobię, co się da.
W tym samym czasie Qwest kręciła się po mieście. Musiała się z kimś spotkać, aby o czymś pogadać.
- Muszę się dowiedzieć, co ci Darknessi knują - powiedziała Qwest do Pachirisu - A kto lepiej nie zna Zespołu Darkness niż Lucario? Przecież z nimi walczył! Ale najpierw musimy go znaleźć... Jak myślisz, gdzie może ukryć się mistyczny pokemon?
- Zu... - odpowiedział Pachirisu zażenowany tym, że nie może pomóc Qwest
- Też nie mam pojęcia - powiedziała Qwest - Chyba musimy... Zaraz przecież to...
Nagle dziewczynka zauważyła jakąś postać siedzącą na ławce. Tą postacią był...
- Lucario! - zawołała Qwest - Tak się cieszę, że cię widzę!
Lucario odwrócił się, aby zobaczyć, kto go woła. Kiedy jednak spostrzegł, że to Qwest zaczął uciekać.
- Czy ona nigdy się ode mnie nie odczepi?! - pomyślał Lucario - Ta Qwest... Jeśli nie uda mi się jej zgubić to mogę pożegnać się z Arceusem.
- Lucario poczekaj! - zawołała Qwest - Musimy pogadać!
Szalona gonitwa trawa gdzieś z pół godziny. W końcu bohaterowie wbiegli do parku. Nagle Lucario zauważył most.
- Muszę ją zatrzymać, zanim będzie za późno - pomyślał Lucario - I już wiem jak to zrobić!
Lucario przebiegł most i zatrzymał się na jego końcu. Za nim biegła Qwest.
- Lucario - zawołała - Mam pytanie. Czego chciał od ciebie Zespół Darkness?!
- Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć, to powiem dwa słowa - powiedział Lucario - Bombowy Puls!
W tym momencie Lucario zniszczył most i w rezultacie Qwest znalazła się po przeciwnej stronie.
- Dlaczego ty wszystko utrudniasz?! - zawołała Qwest
- Ja utrudniam?! - zawołał Lucario - Nie! To wy ludzie wszystko utrudniacie! A teraz już mnie nie złapiecie!
Nagle Lucario poczuł silne uderzenie w twarz. Przewrócił się i zobaczył, że stoi przed nim Pachirisu zadowolony ze swojego ataku Stalowym Ogonem.
- Ty... - zaczął Lucario
- Bardzo dobrze Pachirisu! - powiedziała Qwest, której udało się przepłynąć na drugą stronę - No, teraz nam nie uciekniesz!
To było już dla mistycznego pokemona za wiele.
- Powiedz mi... - powiedział - Dlaczego mi to robisz?! Dlaczego zawsze wtedy, kiedy mam do załatwienia ważne sprawy musisz pojawić się ty?! Zostaw mnie w spokoju! Idź dręczyć kogoś innego!
- Ponieważ wczoraj byłam świadkiem tego, jak Zespół Darkness chciał cię zabić - powiedziała Qwest - I sądzę, że należą mi się wyjaśnienia. Tak się składa, że ja też mam swoje problemy i jakoś nie boczę się na innych z tego powodu.
- Posłuchaj mnie bardzo uważnie - warknął Lucario - To nie ja czepiam się innych. To ludzie z jakiś powodów muszą się czepiać mnie, a ja przez was muszę się ukrywać przed takimi jak ty! Amatorami, którzy gadają ze mną tylko po to, aby mieć w swojej kolekcji nowego pokemona! To poniżające, w jaki sposób pokemony zniżyły się do poziomu ludzi! Nawet Pachirisu jest na twoje rozkazy! I jak mam być przez to spokojny?!
- Jesteś niemożliwy wiesz?! - zdenerwowała się Qwest - Słuchaj, bo drugi raz nie powtórzę. Po pierwsze: nie mam zamiaru cię łapać. Po drugie: ja się ciebie nie czepiam. Po trzecie: Pachirisu i ja jesteśmy przyjaciółmi, a nie wrogami.
- Może nic nie wiem o waszym świecie, ale wiem jedno: nie masz prawa mi mówić, co mam robić! Mam cię dość! - warknął Lucario atakując Qwest
- Pachi! Zu! - Pachirisu włączył się do kłótni, broniąc swojej trenerki i zaatakował Lucario Piorunem.
Lucario uskoczył. Ten atak doprowadził go do wściekłości.
- Pachirisu nie walcz z nim! - zawołała Qwest - Nie warto zniżać się do jego poziomu!
- Więc uważasz, że się mylę? Nie jesteście sługami ludzi tylko ich przyjaciółmi? Nie... Jesteś równie żałosny jak reszta! - krzyknął Lucario atakując Pachirisu który padł na ziemię.
- Zostaw go!!! - krzyknęła Qwest rzucając się na pomoc swojemu pokemonowi.
Niestety Lucario był na to przygotowany. Jednym szybkim ruchem odwrócił się i przystawił Qwest do gardła swoje pazury. Lucario wpadł w niekontrolowany szał. W takim stanie mógł zrobić wszystko.
- Daj mi tylko jeden powód - powiedział Lucario - Sprowokuj mnie, a szybko to zakończę.
- Jesteś taki sam, jak oni - powiedziała Qwest - Jak Zespół Darkness... Taki sam...
- Stać i nie ruszać się! - bohaterowie usłyszeli jakiś głos.
Cała trójka (Qwest, Lucario i Pachirisu) odwróciła się, aby zobaczyć, kto to powiedział. Miny mieli lekko głupawe. Głos ten należał do chłopaka, który nazywał się Lucas i był w wieku Qwest. Miał na sobie biały podkoszulek, na który nałożył czarną kamizelkę. Ubrany był w jeansowe spodnie i szaro-czerwone buty. Na głowie nosił czerwoną czapkę z nadrukiem Pokeballa. Miał czarne włosy i brązowe oczy. Chłopak miał Jolteona, który właśnie przymierzał się do ataku.
- Cokolwiek robicie, nie możecie robić tego gdzie indziej?! - zapytał Lucas - Przecież tu są ludzie!
- Kto?! My?! - zapytali jednocześnie Qwest i Lucario.
- Nie, wasze widma z przeszłości - powiedział Lucas z ironią - Jestem tu, by chronić trenerów przed takimi niebezpiecznymi pokemonami.
Wokół bohaterów zaczęło gromadzić się coraz więcej gapiów. Qwest i Lucario nawet nie zauważyli, że kłócą się w miejscu publicznym. Tymczasem z interwencją przybyła oficer Jenny.
- Zrobić przejście!!! Co się tu dzieje?! - zapytała
- Wiem, że ten pokemon chciał zaatakować tę dziewczynę - powiedział Lucas - Moim zdaniem trzeba go umieścić tam, gdzie nie będzie zagrażał niewinnym ludziom.
- Czy to prawda? - zapytała Jenny odwracając się do Qwest
- Tak - powiedziała dziewczyna - Zaatakował mnie bo to mój pokemon! Dopiero zaczynam swoją podróż, a Lucario jest moim najnowszym okazem. Muszę go wytrenować tak, żeby zaczął mnie w końcu słuchać.
- Co ty gadasz? - zapytał Lucario - Przecież ja cię nie znam!
- Mówi tak, ponieważ jest w szoku po tym jak go potraktował Zespół Darkness - powiedziała Qwest - Jest tak wystraszony, że nie wie nawet, kto jest jego trenerem.
Jenny westchnęła z politowaniem. Również Lucas miał dziwną minę.
- No dobra! Rozejść się! Nie stało się nic ciekawego! - Jenny zaczęła uspokajać tłum - A ty Qwest uważaj jak trenujesz swoje pokemony.
- Dobrze. Będę pamiętać! Dzięki za radę! - powiedziała Qwest
Tłum zaczął się powoli rozchodzić. Qwest usiadła pod drzewem. Zaraz potem przybiegł do niej Pachirisu. Trenerka i jej pokemon zaczęli się ze sobą bawić.
- Hej Qwest! - powiedział Lucario - Ty i twój pokemon dobrze się dogadujecie. Uważam, że dobrze sobie z nim radzisz.
- Dzięki - powiedziała Qwest - Wszystko wygląda tak wspaniale, ale muszę się jeszcze dużo nauczyć o pokemonach.
- Chciałem cię przeprosić - zaczął Lucario - Zachowałem się jak ostatni głupek. Uratowałaś mi życie, choć mogłaś tego nie robić. Chciałaś mi pomóc, a ja cię obrażam. Powinienem padać przed tobą na kolana i prosić o wybaczenie.
- W furii ludzie potrafią robić rzeczy, których mogą później żałować - powiedziała Qwest - Właściwie to ja muszę cię przeprosić. Nie chciałeś mi powiedzieć swojej tajemnicy, a ja naciskałam. Nie starałam się ani przez chwilę cię zrozumieć. Wybacz mi.
- Nie mówmy już o tym - powiedział Lucario - Słuchaj, twój pokemon jest naprawdę silny! Mówię to poważnie!
- Twoim atakom też nic nie można zarzucić - uśmiechnęła się Qwest - Zgoda?
- Zgoda! - powiedział Lucario
Qwest i Lucario spojrzeli na siebie. Nagle dopadł ich atak śmiechu. Śmiali się tak, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi.

Czy ich przyjaźń pokona wszelkie trudności? Kogo spotkają na swojej drodze? Jak zakończy się spotkanie z Zespołem Darkness? Wszystko w następnym rozdziale!
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (2 wejścia) tutaj!  
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja