| |
Rozdział 22: Siła przyjaźni
Miasto Iron Wind to chyba najbardziej unowocześnione miejsce na Ziemi. To właśnie tam przetwarzane są największe ilości stali. Dzięki dużym złożom różnych surowców miasto bardzo szybko się bogaci. Dużą rolę odgrywa też Centrum Kosmiczne. Najbardziej wykształceni naukowcy od dawna powierzają życie badaniu galaktyki, aby móc odkryć jakąś tajemnicę związaną z kosmosem. Większość młodych ludzi jednak bardziej interesuje się stadionem w Iron Wind. W mieście krąży plotka, że tutejszy lider nie przegrał „u siebie” ani jednej walki. W Centrum Pokemon panuje poruszenie. W jednym z pokoi słychać głośną wymianę zdań. Nie jest to jednak rozmowa o liderze.
- Naprawdę cieszę się, że wróciłeś! – uśmiechnęła się Qwest – Wciąż nie mogę w to uwierzyć!
- Tak, ja też! – odparł Lucario – Jesteście najbardziej postrzelonymi dzieciakami na świecie, ale i tak was lubię. No dalej, przyznawać się! Jakie przygody was spotkały?
- Było fajnie! Qwesti wzięła udział w Konkursie Pokemon w Fluffy – powiedział Kubax – Całkiem niezłe przedstawienie, choć byłoby lepiej gdyby wygrała.
- Ty lepiej pilnuj swoich konfliktów z Lucasem – odparła Qwest z chytrym uśmiechem – Przygotowałeś się już na następną walkę? Bo jeśli znów będę musiała cię pocieszać…
- Prowokujesz mnie Qwesti? – przerwał jej Kubax – Zobaczymy, jak poradzisz sobie w walce na stadionie!
- Tym się akurat nie martwię – uśmiechnęła się dziewczyna – Axel sam powiedział, że mam silne pokemony. Bez trudu zdobędę ten medal!
- Ech… Tacy nigdy się nie zmieniają… - westchnął Lucario, po czym zwrócił się do Jirachiego – Mam nadzieję, że chociaż od ciebie dowiem się czegoś ciekawego…
- Jedyną ciekawą rzeczą jest głęboka przyjaźń między Qwest i Kubaxem – odparł stworek wyniosłym tonem – Niezła… Hmmm… Fajny z nich duet!
Wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem. Najbardziej oczywiście cieszył się Jirachi – w końcu to jego żart.
- Dobre, naprawdę bardzo dobre… - wydusił rozbawiony Lucario – No dobra, koniec tych żartów. A teraz na poważnie: odkryliście jakieś nowiny związane z misją?
- My bez przerwy mamy jakieś misje – powiedział Kubax z przekąsem – A to ratowanie jakiś poków, a to pomaganie innym ludziom… Powinniśmy założyć fundację „Innym pomagamy, a siebie narażamy”.
- Przestań sobie z tego żartować! – powiedziała Qwest, dając chłopakowi kuksańca w brzuch – Dobrze wiesz, o jaką misję chodzi!
- Wróćmy do tematu – Lucario nagle spoważniał – Ja niestety nie mam dobrych wieści… Okazało się, że jedna z legend jest zdrajcą…
Trenerzy byli tak zaskoczeni, że nie mogli wydusić ani słowa. W pokoju zrobiło się zupełnie cicho. Słychać było jedynie szybkie kroki dzieciaków, ganiających się po korytarzach Centrum.
- Jak to? – wykrztusiła Qwest – Ktoś zdradził Arceusa?
- Trzeba być naprawdę podłym, aby móc to zrobić! – stwierdził Kubax – Jakaś legenda? Która to?!
- Darkrai – odparł krótko Lucario – Tak, wiem zawsze legendarne poki wydaj się być wierniejsze, niż inne istoty, ale tym razem wyszło inaczej. Darkrai jest po stronie Zespołu Darkness.
- Niemożliwe! On nie mógł samodzielnie przejść na stronę zła! – krzyknęła Qwest – Musieli go do tego zmusić! Darkrai na pewno nie miał wyboru!
Mistyczny stworek zmierzył dziewczynę spojrzeniem, które miało znaczyć: „mam nadzieję, że się nie mylisz”, po czym zaczął grzebać w swojej torbie. Jirachi podleciał do trenerki i usiadł jej na kolanach. Kubax wyglądał, jakby się nad czymś zastanawiał.
- Już wiem! – wykrzyknął w końcu – A może ta zjawa, która zaatakowała nas podczas Konkursu to Darkrai?! Nie zauważyliście podobieństwa pomiędzy tą dwójką?
- Co? Zastaliście zaatakowani?! – krzyknął Lucario z przerażeniem – Jak to się stało?!
Mówiąc to popatrzył znacząco na Qwest. Ta westchnęła i powoli zaczęła opowiadać. O tym, jak nagle zrobiło się ciemno, o przerażającym zimnie i dziwnej wizji z dwoma końmi. Kiedy skończyła popatrzyła na przyjaciół. Lucario był cały blady. Po chwili zmierzył Kubaxa pytającym spojrzeniem. Chłopak skinął głową.
- A najgorsze jest to… - kontynuowała dziewczyna – Do tej pory nie zdarzało mi się coś takiego. Sama nie wiem, co się ze mną dzieje!
- Ale dlaczego? – zapytał zszokowany Lucario – Dlaczego wybrali właśnie ciebie? Tak się składa, że znam tę wizję – dodał, widząc zdumione miny przyjaciół – Ukazuje się ona ludziom, którzy mają jakiś związek ze Świątynią Światła. A wy nawet nie spotkaliście Arceusa, prawda?
- Nie, nie wiedzieliśmy go – odparł Kubax – Żadnego znaku… Niczego…
- Słuchajcie, ja naprawdę się boję! – wyznała Qwest – Najpierw Zespoły, a teraz to… Naprawdę solidnie wdepnęliśmy w to „legendarne bagno”.
- Sama się o to prosiłaś! – powiedział Lucario i poklepał dziewczynę po plecach – Gdybyś mnie nie ratowała, teraz byłabyś wolnym człowiekiem.
- Posłuchaj ekspercie – odparła dziewczyna z uśmiechem – Powiedziałam, że się boję, ale nic nie mówiłam o poddaniu się! Zamierzam walczyć ze złymi!
- Podoba mi się taka postawa – powiedział Lucario z uśmiechem – Chciałbym, żeby wszystkie pokemony były takie, jak wy!
Przez dłuższy czas przyjaciele siedzieli w milczeniu. Nagle Jirachi z hałasem zsunął się z kolan Qwest. Trenerzy nawet nie zauważyli, że legendarny stworek zaczął się nudzić.
- Może jestem natrętny, ale skończmy już gadać o spiskach i takich tam… - powiedział Kubax z naciskiem – W końcu druga odznaka czeka!
To powiedziawszy wypuścił swoje poki z Balli. Qwest zrobiła to samo. Rozbłysło oślepiające światło. Po chwili w pokoju pojawiło się sześć stworków. Połowa z nich doskoczyła do Kubaxa, reszta natomiast udała się w stronę trenerki.
- Hej! Masz Umbreona?! – zdziwił się Lucario, wskazując na czarnego lisa siedzącego obok Kubaxa – Jak wspaniale! A skład Qwest jak zwykle ten sam…
- Lepsza mała ilość silnych poków, niż dużo słabeuszy – odparła dziewczyna z uśmiechem – Może i mam tylko trzy poki, ale solidnie je wytrenowałam.
- A ja to nie?! – oburzył się Kubax – Sory, ale od kiedy Umbreon dołączył do mnie staliśmy się wyjątkowo silni. Żaden lider z nami nie wygra!
Wszystkie stworki zaczęły pokazywać swoje zdolności. Leafeon i Umbreon zaczęły czyścić sobie futerka. Machop i Buizel rozpoczęły pojedynek na ataki fizyczne. Pachirisu i Charmander prowadziły zaś niezrozumiałą konwersację w swoim języku. Nagle ognista jaszczurka upadła na podłogę. Wiewiórka dotknęła jego czoła i wzdrygnęła się. Było mocno rozpalone. Gryzoń podbiegł do swojej trenerki i zaczął ciągnąć ją za spódniczkę.
- Pachi?! – zapytała dziewczyna – Co ci jest? Nie bądź taki narwany, walkę stoczysz jutro!
- Myślę, że chodzi mu o coś zupełnie innego… - stwierdził Kubax, po czym odwrócił się w stronę poków – Charmander! Co tobie?!
Trenerzy i Lucario podbiegli do jaszczurki. Inne poki również zainteresowały się całym zajściem. Chłopak wziął pokemon na ręce. Stworek otworzył oczy i uśmiechnął się blado. Jaszczurka nadal była rozpalona.
- Ale jak to się stało, że poczuł się tak fatalnie? – zapytał Kubax – Przecież siostra Joy nie wykryła nic poważnego!
- Może jest przemęczony? – zapytała Qwest z troską – Może to tylko chwilowe…
- Ciekawe czym? – parsknął Kubax z ironią – Ostatnio w ogóle nie walczył. To raczej Umbreon był hartowany.
- Uspokój się, na pewno nic mu nie będzie – rzekł Lucario – Ale nie radzę ci wystawiać go jutro do walki. To zbyt ryzykowne.
Trenerzy po raz kolejny spojrzeli na jaszczurkę. Qwest, Jirachi i inne poki przyznały przyjacielowi rację. Ognisty stworek wyglądał jednak na bardzo zdeterminowanego, podobnie jak Kubax.
- Nie! – zdecydował – Nie mam zamiaru się poddać! Za daleko zaszliśmy! Wypocznij dobrze Charmander, bo jutro czeka nas ciężka walka!
Przyjaciele spojrzeli na chłopaka ze zgrozą. Decyzja Kubaxa wcale nie pocieszyła ognistej jaszczurki, która z trudem odsunęła się od swojego trenera i poszła w kąt pokoju.
Kilka godzin później, Kwatera Główna Zespołu Thunder
Miejsce, w którym jest położony budynek wydaje się rajem dla elektrycznych pokemonów. Jednak nie wszystko jest takie, jak się wydaje. W rzeczywistości stworki szkolone są tam jako maszyny do mordowania niewinnych. Nikt nie ma szans się zbuntować. Zespół Thunder to nie miejsce dla mazgajów i tchórzy. Tutaj najważniejszy jest honor. Sama kwatera „złych” również wydaje się ponura. W końcu opuszczona elektrownia przeraziłaby nawet najbardziej odważną istotę. W jednym z korytarzy widać wałęsających się ludzi: chłopaka i dziewczynę. Wyglądali, jakby gdzieś się śpieszyli.
- Szybciej Brass! – wykrzyknęła dziewczyna – Przestań w końcu cieszyć się triumfem i postaraj się dotrzymać mi kroku! Wiesz, że Raimondo nie lubi spóźnialskich!
- Coś ostatnio zrobiłaś się bardzo nerwowa Mia – odparł chłopak – Czy to ma jakiś związek z oszukaniem tej małej dziewczynki?
- Zamknij się! – warknęła Mia – Ona wcale nie jest taka mała! To bardzo wymagający przeciwnik, którego lepiej nie lekceważyć! Miałam okazję przyjrzeć się jej podczas Konkursu w Fluffy.
Brass nie zdążył znaleźć odpowiednich słów na uwagę koleżanki. Nagle podwładni zatrzymali się przed drzwiami do jakiegoś pomieszczenia. Dochodziły z niego odgłosy rozmowy.
- No dobra… - westchnęła Mia – Raz kozie śmierć! Wchodzimy!
Oboje popchnęli drzwi i weszli do pokoju. Pomieszczenie było wyłożone złotymi kafelkami. Znajdowała się tam duża kanapa, na której siedziało dwoje ludzi. Jeden z nich miał czarne włosy i takie same oczy. Ubrany był w czerwoną bluzę i żółto-czarne spodenki. Drugi był szatynem o czarnych oczach. Ubrany był w ciemnożółtą bluzkę i ciemne spodnie. Pierwszy z nich wyglądał znajomo – był to Blake.
- A jednak nie jesteśmy spóźnieni – Mia odetchnęła z ulgą, po czym zwróciła się do chłopaków – I jak? Udało się?
- Tak – odparł Blake, rozwalając się na kanapie – Złote Skrzydła są nasze! W zasadzie zdobyliśmy je bardzo łatwo… W ogóle nie musieliśmy się wysilać, prawda Agito?
- No właśnie… - zgodził się drugi – Ale współczucie należy się Araxi i Takeru. Oni mieli trochę gorzej…
- Co się stało? – zainteresowała się Mia, siadając obok Blake’a – Poszło im gorzej, niż nam? Niemożliwe! A tak w ogóle to gdzie oni są?
- Nasze gołąbeczki poszły się nawzajem wspierać… - powiedział Blake z ironicznym uśmiechem – Nie wiem jak wy, ale ja tam wyczuwam piękne love story…
- Widzisz… Podczas walki z Darknessami Takeru został poważnie ranny – rzekł Agito, widząc zdziwioną minę dziewczyny – Araxi się nim opiekuje. Stan jest ciężki, ale powinien z tego wyjść…
Brass prychnął pod nosem i usiadł na kanapie. Wyglądał na znudzonego.
- A ty co taki ponury? – zapytał Agito – Widzę po minie, że misja zdobycia Pięcioramiennej Gwiazdy się nie powiodła.
- Nic się nie stało – powiedziała Mia z przekąsem – Po prostu pan Brass ma dąsy, bo nie pozwoliłam mu za bardzo rzucać się w oczy!
- Aż tak bardzo się nie przejmuj – powiedział Agito i poklepał kumpla po plecach – Wiesz przecież, że kobiety nie lubią widoku krwi…
Brass uśmiechnął się blado. Nagle do pokoju weszła Araxi. Wyglądała na zmęczoną i zmartwioną. W ręce trzymała chustę poplamioną krwią.
- To wy jeszcze nieprzygotowani?! – wykrzyknęła dziewczyna – Lada chwila liderka przyjdzie. Jak zobaczy was w takich nastrojach to na pewno się wścieknie!
- Strasznie jesteś dzisiaj nerwowa – powiedział Blake z chytrym uśmiechem – Że co? Mamy wszyscy być w żałobie, bo Takuś zrobił sobie krzywdę? Sory, ale nie wszyscy żyją z nim tak… hmmm… blisko!
Słysząc to dziewczyna naprawdę się wkurzyła. Jednym szybkim ruchem wyciągnęła paralizator i wycelowała nim w Blake’a. Wszyscy zamarli – wiedzieli, że chłopak uderzył w czuły punkt.
- Araxi, co ty? – zdziwił się Blake – Ja…
- Nie odzywaj się do mnie! – warknęła dziewczyna – Jeszcze jeden taki tekst a naprawdę dostaniesz…
- Uspokój się Araxi! – Agito starał się załagodzić sytuację – Blake po prostu taki jest i ty dobrze o tym wiesz! Nie warto marnować energii na takie głupoty.
Dziewczyna zmierzyła chłopaka przenikliwym spojrzeniem i schowała paralizator. Blake odetchnął z ulgą. Chwilę później w pokoju pojawiła się wysoka kobieta. Wyglądała na znacznie starszą niż reszta Zespołu. Miała jasne włosy do ramion i niebieskie oczy. Ubrana była w złoty gorset i długie, fioletowe spodnie. Na rękach nosiła skórzane rękawiczki. Na jej widok wszystkie rozmowy ucichły. Kobieta uśmiechnęła się do siebie.
- Widzę, że wszyscy są już w komplecie – powiedziała – Nareszcie! Pokażcie, co zdobyliście!
- Takeru niestety nie mógł przyjść – wykrztusiła Araxi – Podczas misji mieliśmy mały zatarg z Darknessami… Lecz udało nam się zdobyć Energetyczną Lancę!
- Rozumiem… - odparła nieznajoma, po czym zwróciła się do reszty – A wy? Nawet nie mówcie, że wracacie z niczym!
Agito i Brass podeszli do liderki i podali jej zdobyte przedmioty. Kobieta uśmiechnęła się pod nosem, po czym zaczęła składać rzeczy w jedną całość – złote berło ze skrzydlatą gwiazdą na szczycie.
- Nareszcie… - szepnęła – Berło Mocy jest moje! Teraz wystarczy tylko naładować je dużą dawką energii. Wiecie może gdzie mogę takie źródło? – zapytała w stronę podwładnych
- Według informacji największe pokłady znajdują się na szczycie Góry Sarley – powiedziała Mia – Znajduje się ona w Kwiecistym Lesie.
- W porządku! – odparła liderka z uśmiechem – Blake, Agito i Brass! Zgromadźcie najlepszych ludzi z Zespołu! Dzisiaj wyruszamy w małą podróż. Araxi i Mia zajmą się Takeru, dopóki nie wydobrzeje. Liczę na was!
To powiedziawszy wyszła. Chłopcy udali się za nią jak cienie. Araxi i Mia popatrzyły na siebie, po czym poszły do pokoju, którym leżał Takeru.
Następnego dnia, godz. 11.30, Iron Wind
W mieście pogoda dopisuje. Nawet wiatry zdają się wiać słabiej, niż dotychczas. Ludzie chodzą swoimi drogami. To bardzo ważny dzień dla przyszłych Mistrzów Pokemon.
- W końcu! – krzyknęła Qwest – To mój szczęśliwy dzień! Dziś pokażę wszystkim jaka jestem dobra!
- Czym ty się tak podniecasz? – zdziwił się Kubax – To w Aqua powinnaś się bardziej cieszyć!
- Wtedy wygrałam, ale nie zdobyłam odznaki przez ten nieszczęsny wyścig – powiedziała Qwest – Teraz nie będzie żadnych wyścigów, więc wygraną mam w kieszeni!
- Walka na pewno pozbawi ich tej pewności… - powiedział Lucario do siebie – Wtedy zobaczą, co to strach!
Trenerzy zaczęli wspinać się po stromym zboczu. Z powodu silnego wiatru wędrówka była dość trudna. W końcu jednak dotarli na szczyt. Cała piątka stanęła przed drzwiami Sali.
- To moja szansa! – powiedzieli jednocześnie Qwest i Kubax – Wchodzę!
Nagle Pachirisu zeskoczył z ramienia trenerki i pobiegł w stronę Centrum Kosmicznego. Bohaterowie ruszyli za nim. Wiewiórka zatrzymała się przed wejściem. Trenerzy spojrzeli w górę. Na wieży budynku balansował jakiś pokemon. Wyglądał jak niebieska wróżka w białym „płaszczu”. Miał trójkątne, odstające uszy. Nagle stworek stracił równowagę i spadł z wieży. Qwest postanowiła szybko działać.
- Leafeon ruszaj! – krzyknęła dziewczyna, wypuszczając poka – Użyj Dzikich Pnączy, aby go złapać!
Lisica wysunęła liany, które złapały stworka i postawiły go na ziemi. Bohaterowie pochylili się nad pokiem.
- To mi wygląda na jednego z pokemonów z Shiro – stwierdził Kubax – Sprawdź go w Pokedexie, Qwest!
„Yinchang – pokemon Harmonii – powiedział Pokedex - Stworek ten posiada ogromną siłę umysłu. Mistrz psychicznych ataków.”
- Podobasz mi się! – rzekła dziewczyna do poka – Będziesz mój! Leafy przygotuj się!
Lisica stanęła w pozycji atakującej. Yinchang przeraził się, najwyraźniej nie był gotowy do walki. Nagle trenerzy usłyszeli czyjeś nawoływanie. W ich kierunku zmierzał 14-letni chłopak o rozczochranych, granatowych włosach i ciemnoniebieskich oczach. Ubrany był w ciemne spodnie i czarną bluzkę, na którą nałożył biały bezrękawnik. Yinchang podbiegł do chłopaka. Stworek wyglądał na ucieszonego, gdyż zaczął tańczyć.
- Tak, ja też się cieszę, że cię widzę – uśmiechnął się chłopak, po czym zwrócił się do trenerów – Ech… Znowu ci turyści… Przecież na drzwiach pisze wyraźnie, że Centrum Kosmiczne jest dzisiaj nieczynne.
- Nie jesteśmy turystami – zaprzeczył Kubax – Przyszliśmy walczyć o odznakę!
- Doprawdy? – zapytał chłopak z ironią – Chyba pomyliliście kierunki, bo stadion jest obok!
- Pozwól, że ci to wytłumaczę… - Qwest postanowiła zapobiec kolejnej kłótni – Kiedy byliśmy przed stadionem mój Pachirisu zauważył Yinchanga. Nagle twój pokemon spadł. Gdyby Leafeon nie użyła Dzikich Pnączy, na pewno stałoby się nieszczęście!
Wszyscy ucichli. Nieznajomy odwrócił się i spojrzał na dziewczynę cielęcym wzrokiem.
- Uratowałaś mojego pokemona? – zapytał, po czym zmienił ton głosu – Jesteś bardzo miłą osobą… Powiedz mi tylko jedno: jak się nazywasz, młoda damo?
- Ej, bez takich! - powiedziała trenerka z rozbawieniem – Po prostu nazywaj mnie Qwest!
- Droga Qwest… - zaczął chłopak i chwycił dziewczynę za ręce – Czy ty też uważasz, że to przeznaczenie zetknęło nas ze sobą?
- Nie, to tylko zwykły pech… - prychnął Kubax – Chodźmy już na stadion!
Chłopak zmierzył trenera spojrzeniem, które miało znaczyć „nie wtrącaj się w nie swoje sprawy!”. Nagle bohaterowie usłyszeli szybkie kroki. Odwrócili się. To był Axel. Na sobie miał ciemnogranatową bluzkę, czarne spodnie, niebieskie rękawiczki i brązowe buty. Na głowie nosił granatowy kapelusz, a na ramionach miał przewiązaną długą pelerynę, również granatową.
- Co ja widzę Helios… Znowu zamierzasz poderwać dziewczynę? – zapytał z uśmiechem – Zostaw w spokoju tę trenerkę, ona ma karierę przed sobą!
- Od kiedy to tak bardzo interesujesz się moim życiem prywatnym? – zapytał chłopak – Możesz być spokojny! Nic się nie dzieje! Na razie…
- Jasne… - powiedział Axel z tajemniczym uśmiechem, po czym zwrócił się do trenerów – I jak? Gotowi na walkę?
- Pewnie! – krzyknęli jednocześnie Qwest i Kubax. Lucario i Jirachi wymienili spojrzenia między sobą i udali się za trenerami.
- Kiedy skończycie się już prać między sobą to wpadnijcie na chwilę do Centrum Kosmicznego! – zawołał za nimi Helios – Własnie tam pracuję i mogę opowiedzieć wam jakieś ciekawe historie!
W tym samym czasie, Centrum Pokemon
W jednym z pokoi panuje napięta atmosfera. Trenerzy, którzy go wynajęli, nie zdają sobie sprawy, że znajduje się tam nieproszony gość. Caleb w przebraniu lokaja odsłuchuje ostatnie fragmenty rozmowy z poprzedniego dnia.
- No tak… - parsknął chłopak pod nosem – Ta dziewczynka twierdzi, że miała dziwną wizję. Jeśli to, co mówi Lucario jest prawdą, to znaczy, że jest ona kimś więcej, niż małym dzieciakiem z głupim marzeniem: „chcę zostać mistrzem pokemonów”. Szef na pewno będzie zachwycony!
To powiedziawszy usiadł przy stoliku i uruchomił laptopa. Po wpisaniu dosyć długiej kombinacji cyfr na ekranie pojawił się mężczyzna. Nieznajomy odwrócił się, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- I jak Calebie? – zapytał – Dowiedziałeś się czegoś ciekawego?
- Tak, szefie! – odpowiedział chłopak – Słowa Temari potwierdziły się. Ta Qwest naprawdę ma w sobie „coś”, co przyciąga pokemony. W końcu nie każdy potrafi przejąć kontrolę nad Buizelem i zdobyć zaufanie Lucario…
- Sprawy zaczynają się komplikować… - mruknął mężczyzna – Mam dal ciebie ważne zadanie: przyprowadź tę dziewczyną do mnie! Nie obchodzi mnie, czy ona będzie tego chciała, czy nie! Nikt nie może nam przeszkodzić w sprawowaniu władzy!
- Zrobię, co w mojej mocy – odparł Caleb, po czym rozłączył się i wybiegł z pokoju.
Tymczasem na stadionie…
- Do walki możecie wystawić maksymalnie cztery pokemony. Annie już pewnie wyjaśniła wam zasady, więc nie będę przynudzać. Zwycięzca dostanie Odznakę Platyny! – rzekł Axel w wyjął z kieszeni mały medal przypominający dwa skrzyżowane ostrza – Jesteście gotowi?
- Ja walczę pierwsza! – zdecydowała Qwest – Pachirisu wybieram ciebie!
Na arenę wbiegła mała poke-wiewiórka. Axel uśmiechnął się pod nosem.
- Życzę szczęścia… - rzekł – Lairon ruszaj!
Naprzeciw stworka stanął wielki, opancerzony dinozaur. Zarówno Qwest, jak i reszta byli zaskoczeni.
- Będzie ciężko – stwierdził Lucario – Oprócz typu stalowego Lairon łączy w sobie cechy kamiennych pokemonów. Elektryczność tutaj wiele nie zdziała…
- Poradzimy sobie! – krzyknęła Qwest – Pachirisu użyj Żelaznego Ogona!
- Lairon! Szarża! – rozkazał Axel
Oba poki zmierzały na siebie i zderzyły się ze sobą tak, że żadnemu z nich nie stała się krzywda. Szybkość wiewiórki zrobiła swoje.
- Dobrze! Teraz Piorun Kulisty! – krzyknęła trenerka
- Zakop się pod ziemię – powiedział spokojnie lider – Zaatakujemy ich od dołu!
Gryzoń strzelił silnym wyładowaniem elektrycznym, jednak przeciwnik w ostatniej chwili zdążył się ukryć. Pachirisu rozglądał się z niepokojem. Nagle ziemia pod nogami wiewiórki zaczęła się trząść.
- Dobra! Teraz zablokuj go głową! – rozkazał Axel
- Pachirisu! Uderz Żelaznym Ogonem, aby złagodzić ten atak! – zawołała Qwest – Uda ci się!
Lairon wyskoczył z ziemi i zaatakował. Pachirisu przy pomocy ogona udało się odbić atak. Pod wpływem narastającej energii wiewiórka spadła na ziemię.
- W porządku! Użyj Stalowych Igieł! – krzyknął Axel – Pokonamy ich!
- Nie bądź taki pewny siebie – uśmiechnęła się Qwest – Pachi! Podwójna Drużyna!
Dinozaur strzelił igłami, lecz wiewiórka dzięki powieleniu obrazu uniknęła obrażeń. Lairon był trochę zdezorientowany.
- Dobrze! Teraz kończ walkę Krzyżowym Atakiem! – zawołała Qwest
- Lairon! Ponownie złaź pod ziemię! – rozkazał Axel – Mam pomysł…
Wiewiórka szybko szarżowała na oponenta. Nagle dinozaur zakopał się w ziemi. Pachirisu przystanął, aby się rozejrzeć.
- Nie! Nie zatrzymuj się! Rusz się! – krzyczała Qwest
- W porządku! Atakuj go głową Lairon! – rozkazał stanowczo Axel
Dinozaur zadał silny cios wiewiórce. Ta upadła na glebę i zemdlała.
- Pachirisu jest niezdolny do walki – odezwał się mechaniczny głos – Lairon wygrywa!
Qwest dosłownie zamurowało, jednak po chwili zamknęła pupila w Ballu. Kubax zrobił krok do przodu.
- Nie ciesz się ze zwycięstwa! – powiedział stanowczo – Umbreon ruszaj!
Na arenie pojawił się czarny lis. Jego oczy świeciły czerwonym blaskiem. Stalowy stwór zaczął tupać nogą w glebę.
- W porządku Lairon! Pokażemy mu, jak walczą prawdziwi twardziele! – krzyknął Axel – Użyj Stalowych Igieł!
- Zrób unik! – rozkazał Kubax – Potem użyj Mrocznego Pulsu!
- Zakop się w ziemi i atakuj go od dołu – powiedział spokojnie Axel
Stalowy stwór strzelił igłami, lecz lis zręcznie uniknął ataku. Dinozaur oberwał silnym Mrocznym Pulsem, jednak po chwili się podniósł i zakopał się w ziemi.
- Umbreon zamknij oczy! Użyj instynktu, aby go wyczuć! – krzyknął Kubax – Następnie wykonaj Atak Słabości!
Lis bezbłędnie zrozumiał polecenie. W pewnej chwili Lairon wyskoczył i uderzył przeciwnika głową. Umbreon jednak zniknął. Po chwili pojawił się i zadał dinozaurowi silny cios.
- Dobra robota! – krzyknął Kubax – Teraz nadszedł czas na Oszałamiający Błysk!
Z oczu lisa wystrzelił silny, żółty promień, który trafił w dinozaura. Stwór zaczął miotać się, jak szalony. Po chwili zemdlał.
- Lairon niezdolny do walki – powiedział mechaniczny głos – Wygrywa Umbreon!
- Świetnie! – krzyknął Kubax – Zwycięstwo należy do nas!
Lis również wyglądał na zadowolonego. Jirachi i Lucario przybili sobie piątkę. Qwest uśmiechnęła się do siebie.
- Lairon, wracaj! – zdecydował Axel, chowając poka do Balla – Cóż… To było dobre, ale następna runda będzie trudniejsza! Idź Skarmory!
Na polu walki pojawił się szary, opancerzony ptak. Jego skrzydła wyglądały, jak brzytwy. Stworek wpatrywał się w przeciwnika wyzywającym wzrokiem.
- Trudno będzie z nim walczyć – stwierdził Lucario – Skarmory potrafi doskonale fruwać i ma przewagę. Umbreonowi będzie ciężko…
- Niemożliwe! – parsknęła Qwest – Taki kolos raczej nie może wzbić się w powietrze! Przecież jest zbyt ciężki! Jak on poleci to ja jestem jedyną osobą, która może ocalić świat!
- To dlatego, że jego kości są puste w środku – powiedział Jirachi, robiąc wyniosłą minę – Dzięki temu potrafi być bardzo szybki w powietrzu!
- Nie gadaj mi tu o jego potędze! – krzyknął Kubax – Pokonamy go! Umbreon użyj Oszałamiającego Światła!
- Pokaż swoją zwinność Skarmory! – rozkazał Axel – Kiedy znajdziesz się bliżej przeciwnika, zaatakuj Furią!
Lis próbował i próbował, lecz mu się nie udawało. Ptak naprawdę szybko poruszał się w powietrzu. W końcu zadał oponentowi serię dziobnięć. Qwest była pod wrażeniem.
- Wytrzymaj! – krzyknął Kubax – Użyj Ataku Słabości, aby uskoczyć!
Nagle lis zniknął. Ptak zatrzymał się zaskoczony. Po chwili stworek znów się pojawił i zaczął szarżować w stronę przeciwnika. Stalowy pok jednak zdołał odlecieć. Umbreon kilkakrotnie próbował trafić go Mrocznym Pulsem, lecz mu się nie udawało. Przeciwnik był zbyt szybki.
- Pora na coś ostrzejszego! – powiedział Axel, a w jego oku pojawił się błysk – Skarmory użyj Stalowego Wiatru!
Ptak zaczął obracać się wokół własnej osi. Na arenie utworzyło się potężne tornado, które porwało lisa. Skarmory kilkakrotnie zaatakował lisa w powietrzu.
- Trzymaj się Umbreon! – krzyknął Kubax – Spróbuj trafić go Oszałamiającym Światłem!
Pokemon jednak był tak zdezorientowany, że nie mógł nawet skupić się na atakowaniu. W końcu otrzymał silny cios od ptaka. Kiedy tornado się uspokoiło na terenie widać było nieprzytomnego lisa. Ptak łagodnie zleciał na ziemię.
- Umbreon jest niezdolny do walki – ogłosił mechaniczny głos – Zwycięża Skarmory!
Kubax westchnął i schował poka do Balla. Lucario i Jirachi byli zaskoczeni – wiedzieli, że Skarmory jest silny, ale nie myśleli, że aż tak. Qwest wyminęła chłopaka i stanęła naprzeciwko Axela.
- Na silnego poka mam tylko jeden sposób! – krzyknęła – Buizel wybieram ciebie!
Z Balla wyskoczyła pomarańczowa łasica. Stworek lekceważąco spojrzał na przeciwnika. Ptak omiótł go morderczym spojrzeniem. Wodny pok wskazał na niego i przejechał łapą na szyi.
- One się chyba nie lubią… - zauważył Jirachi – Dziwne… Skąd Buizel zna Skarmory’ego?
- A bo ja wiem… - odparł Kubax obojętnie – Mam nadzieję, że Qwest się spręży i wygra tę walkę, bo kolejnej porażki chyba nie przeżyję…
- A żebyś się nie przeliczył! – powiedziała dziewczyna z przekąsem – Buizel użyj Wodnej Torpedy!
- Skarmory! Jeszcze raz wykonaj atak Stalowego Wiatru! – rozkazał Axel – Włóż w to więcej serca!
Ptak stworzył jeszcze silniejsze tornado, niż podczas walki z Umbreonem. Buizel stracił orientację, lecz próbował atakować dalej. Tymczasem Skarmory przygotowywał się do ataku dziobem.
- Buizel uważaj! – krzyknęła Qwest – Zapomnij o Wodnej Torpedzie i zablokuj go Trzaśnięciem!
Ptak i łasica zderzyły się w powietrzu. Wodny pok natychmiast stanął na równe nogi i uderzył przeciwnika Wodną Torpedą. Po tym ciosie Skarmory był solidnie osłabiony. Nic dziwnego, ataki typu Woda dobrze działają na poki stalowe.
- A niech to, on jest naprawdę dobry! – westchnął Axel – O.K.! Skarmory użyj Furii!
Ptak naprawdę się wkurzył. Szybko zaczął przymierzać się z dziobem na przeciwnika. Łasica jednak zręcznie odbijała ataki ogonem. W końcu zadała oponentowi ostateczny cios w głowę.
- Pora na coś specjalnego! – powiedział Axel z uśmiechem – Skarmory użyj Stalowych Skrzydeł!
Skrzydła ptaka zaświeciły się. Po chwili uderzył nimi w łasicę i poniósł ją do góry. Wodny pok jednak nie chciał się poddać i chwycił przeciwnika zębami. Następnie uderzył go ogonem w brzuch. Obolały ptak zaczął spadać na ziemię.
- Bardzo dobrze! – pochwaliła poka Qwest – Teraz Lodowy Promień!
Z pyszczka łasicy wystrzelił błękitny promień, który trafił w ptaka. Ten natychmiast zesztywniał, został solidnie zamrożony. Wodny pok dobił przeciwnika Wodną Torpedą. Ptak nie miał wyjścia, musiał się poddać.
- Skarmory niezdolny do walki! – ogłosił mechaniczny głos – Wygrywa Buizel!
Łasica zacisnęła pięści z radości. Qwest podskoczyła do góry z charakterystycznym „udało nam się!”. Kubax też wyglądał na zadowolonego. Axel zaś schował pokemona do Balla.
- Ech… Wkurzyłem się… - powiedział, ponosząc ton głosu – Teraz zagram naprawdę ostro! Wybieram ciebie Bronzorg!
Bronzorg Heavy Balla wyleciał duży, szary poke-dzwon. Z głosy wystawały mu dwie blaszane „wstążki”. Ironiczny uśmiech poka spowodował, że Buizel od razu uderzył Lodowym Promieniem.
- Taki narwany? Pokażemy mu! – krzyknął Axel – Bronzorg użyj siły umysłu, aby odbić ten atak!
Dzwon otoczyła fioletowa poświata. Lodowy atak został odbity w drugą stronę. Buizela trafił rykoszet. Wodny pok uderzył w ścianę, jednak po chwili wypełnił się wodą i zaczął szarżować na przeciwnika. Stalowy stwór zdołał odbić ten atak, przy użyciu siły psychicznej. Łasica zrobiła salto w powietrzu w wylądowała na glebie. Stworek jednak zawziął się – nie chciał przerwać walki, dopóki nie wygra. Nagle rzucił się na przeciwnika z pazurami.
- Buizel stój! – krzyknęła Qwest – W taki sposób nigdy nie wygrasz!
- Trzy razy pod rząd to trochę za dużo… - stwierdził Axel – Bronzorg użyj Psychiki!
Oczy stalowego poka nabrały tęczowego koloru. Wielka siła psychiczna podniosła łasicę do góry. Na twarzy stworka pojawił się grymas bólu i bezradności. Niełatwo było walczyć z siłą umysłu.
- Dobra robota! Użyj ataku Kruszenia! – rozkazał stanowczo Axel – Doprowadź go do stanu omdlenia, tak jak on zrobił to ze Skarmorym w poprzedniej rundzie!
Dzwon bez trudu trafił przeciwnika. Łasica przetoczyła się na ziemię. Widać było, że brakowało jej sił na dalszą walkę, jednak nie poddawała się. Qwest zrozumiała, że więź pomiędzy Axelem a Skarmorym jest bardzo silna.
- Buizel? – zapytała – Proszę…
- Nie okażemy mu litości! – krzyknął lider – Bronzorg użyj Hiper Promienia!
Stwór odwrócił się i zaczął gromadzić energię do zadania ostatecznego ataku. Qwest spojrzała na swojego poka i zdziwiła się. W oczach łasicy po raz pierwszy widać było strach. Coś, jakby złe przeczucie… Dziewczyna podeszła do poka. Ten popatrzył na nią zdziwionym wzrokiem.
- Bui… Możesz być narwany, w końcu to twoja natura – powiedziała dziewczyna – Ale nie wolno ci działać samemu. W taki sposób nie wygrasz żadnej walki! Pamiętaj, że zawsze możesz liczyć na mnie!
Wodny pok był tak zaskoczony, że nie mógł wykrztusić ani słowa. Ciągle wpatrywał się w trenerkę tępym wzrokiem. Nagle usłyszeli jakiś świst. Odwrócili się. W ich kierunku zmierzał silny atak Hiper Promienia. Trenerka stanęła przed pokiem.
- Uciekaj! – wrzasnęli jednocześnie Kubax, Jirachi i Lucario – Moc tego ataku jest ogromna!
- Nie! Buizel! Ochronię cię! – krzyknęła dziewczyna
Tego łasica nie mogła wytrzymać. Szybko wypełniła się wodą i pomknęła w stronę wrogiego ataku. Oba ruchy zderzyły się ze sobą. Przez chwilę wydawało się, że Hiper Promień pokona Wodną Torpedę, jednak po chwili stało się coś dziwnego. Łasica zaczęła szybko obracać swoim ogonem i przebijać się przez atak Bronzorga. Nagle Buizel zaczął krążyć dookoła przeciwnika. Po chwili wszystko stało się jasne: stalowy dzwon został uwięziony w wodnej klatce. Axel zrobił przerażoną minę.
- Dobrze Bui! – krzyknęła Qwest – Teraz uderz ogonem!
- O nie, nie damy im wygrać! – powiedział lider – Bronzorg atak Kruszenia!
Ruch łasicy okazał się jednak szybszy. Po zadaniu ciosu stworek odskoczył do tyłu. Wodna klatka zniknęła. Dzwon przewrócił się na ziemię.
- Bronzorg niezdolny do dalszej walki! – ogłosił mechaniczny głos – Wygrywa Buizel!
- Niemożliwe… - westchnął Axel i spojrzał na przeciwnika. Zarówno łasica, jak i jej trenera były szczęśliwe. Lider schował poka do Balla.
- Hej! Ten Buizel wszystkim da łomot! – pisnął Jirachi – Jeszcze tylko jedna walka, a potem niech się dzieje co chce…
- No ba! – powiedział Kubax z przejęciem – Kurczę… Skąd ona wytrzasnęła takiego silnego poka?
- Pokemon Qwest wygląda na bardzo zmęczonego… - zauważył Lucario – Nie sądzę, aby wytrzymał kolejną walkę…
Nagle rozbłysło oślepiające światło. Na arenie pojawił się czworonożny pokemon robot. Wyglądał na bardzo silnego. Axel uśmiechnął się pod nosem.
- Pora sprawdzić mojego najsilniejszego poka… - powiedział lider – Ta runda zadecyduje, czy dalej będziecie mogli walczyć!
- Bui? – zapytała dziewczyna – Myślisz że dasz radę?
Pokemon zmierzył ją spojrzeniem, które miało znaczyć: „nie bój nic, wiesz kim ja jestem!”. Trenerka uśmiechnęła się do siebie.
- W porządku! Na dobry początek użyj Wodnej Torpedy! – rozkazała dziewczyna – Zrobimy to tak, jak poprzednio!
- To się jeszcze okaże! – parsknął Axel – Metagross! Hipnoza! Już!
Oczy stwora zaświeciły się różowym blaskiem. Buizel nagle zesztywniał, patrząc się w przeciwnika tępym wzrokiem.
- Dobra robota! – krzyknął Axel – Teraz Cios Meteorytu!
Jedna z łap poka zaświeciła się. Chwilę później robot wymierzył łasicy silny cios. To było już za wiele dla wodnego poka.
- Buizel nie może dalej walczyć – ogłosił mechaniczny głos – Zwycięzcą jest Metagross!
Qwest wiedziała, że porażka jej pupila może znaczyć tylko jedno: odpadła z gry. Cała nadzieja pozostawała w Kubaxie. Chłopak zrozumiał aluzję i wyszedł do przodu. Trenerka udała się w stronę trybun.
- Nie martw się Qwesti! – pocieszył ją chłopak – Pokaże mu, gdzie jego miejsce!
Dziewczyna uśmiechnęła się blado. Kubax wyrzucił Balla w powietrze. Rozbłysło oślepiające światło. W tym momencie wszyscy zamarli. Na arenie pojawił się Charmander!
- A więc jednak wystawił go do walki… - szepnął Lucario
- Decydująca runda! – odezwał się mechaniczny głos – Charmander kontra Metagross! Rozpocznijcie walkę!
Ciąg dalszy nastąpi…
|
|