| |
Rozdział 6: Leafeon i jej przeszłość.
Nadchodzi noc. Najdłuższa noc w ciągu roku. Od czasu zniknięcia Arceusa wszystkie pokemony są zaniepokojone. W oddali słychać wycie Mightyen, stado Ursaringów nerwowo przeszukuje las. Żadna istota nie wie gdzie znajduje się obecny władca świata. Nikt nie wie czy w ogóle żyje. Wszystkie pokemony martwią się o jego stan. Jednak na świecie są też źli - ci bardzo źli. Na nieszczęście świata tylko oni wiedzą, co się z nim dzieje. Arceus otworzył oczy i rozejrzał się wokół. Znajdował się w dziwnym pomieszczeniu. Był bardzo osłabiony - musiało to wynikać z brutalnej walki, jaką stoczył w Świątyni Światła. Z oddali słychać było strzępki rozmowy:
- Wszystko gotowe szefie. Teraz wystarczy tylko pobrać DNA Arceusa, a władza nas światem będzie należeć do nas - powiedział Caleb
- To nie takie proste. Dobrze wiecie, że żadna kopia nie pokona potęgi Arceusa. Zważywszy na to, że nie mamy całej jego mocy - z oddali słychać było głos jakiegoś mężczyzny.
- Wygramy! Obiecujemy ci to szefie! - krzyknęła Sora - Shaga i Shagon na pewno już znaleźli Wybrańca. Świat będzie nasz!
Nagle Arceus usłyszał jakiś hałas. Przypominał uderzenie.
- Głupcy! - warknął tajemniczy mężczyzna - Spapraliście całą robotę, bo pozwoliliście temu Lucario uciec! Na dodatek ten dzieciak Legendary postanowił zerwać z Zespołem. Chyba będę musiał to zakończyć…
- Szefie! Nie! Tylko nie to!!! - zawołał Caleb - Zawaliliśmy, ale to naprawimy! Znajdziemy Lucario i Wybrańca i ich zabijemy!
- Obiecujemy ci, że świat będzie należał do ciebie - powiedziała Sora
- Do nas, jeśli już… - odpowiedział szef Zespołu Darkness - W porządku. Postanowiłem dać wam jeszcze jedną szansę. Ale uprzedzam: jeśli tym razem wrócicie z niczym to osobiście dopilnuję, żebyście wylecieli z Zespołu. A teraz do roboty! Czas stworzyć Heladesa!
Do pokoju weszli Caleb i Sora. Arceus próbował się podnieść, lecz nie miał już siły.
- Przykro nam, że musisz tyle znosić - powiedziała Sora - Ale zrozum… To dla dobra naszego świata.
- Dobra, dosyć tej paplaniny - powiedział Caleb - Czas zacząć zabawę!
Caleb uruchomił maszynę, która zaczęła kopiować DNA Arceusa. W zbiorniku powstawały małe plamki, które łączyły się w coś na kształt pokemona. Pokemona podobnego do Arceusa.
- Skończone! - powiedział Caleb - Możemy być z siebie zadowoleni. Prawda Sora?
- Nie. To jeszcze nie koniec - odpowiedziała Sora - Teraz mamy nowy cel: odzyskać źródło pełnej mocy Arceusa. Ale zostawmy to Shadze i Shagonowi. Teraz nie pozostaje nam nic innego niż czekanie na dalszy przebieg zdarzeń.
- Żegnaj Arceus! - powiedział Caleb - Mam nadzieję, że sobie to przemyślisz i staniesz po naszej stronie. Stronie mroku i zła.
Caleb i Sora wyszli. Arceus zaczął się zastanawiać nad swoim postępowaniem. Wiedział jedno: nie może się poddać tak łatwo.
- Tak - pomyślał - Muszę oszczędzać siły. Jestem ciekaw czy Lucario wypełnił swoje zadanie. On nigdy nie lubił ludzi, ale myślę, że się zmienił. Powodzenia Lucario!
Cały pokój zaczął wypełniać się cieniami. To wszystko zdarzyło się naprawdę. Zespół Darkness stworzył najpotężniejszego pokemona świata. Potężniejszego nawet niż Arceus. Teraz cała władza będzie spoczywać w rękach zła.
- Nie! Nie!!! Siła Arceusa nigdy nie umrze! - krzyczał Lucario - Zło nie może wygrać!
- Lucario obudź się! To tylko sen! - w tym momencie pokemon usłyszał czyjś głos.
Lucario otworzył oczy. Znajdował się na polanie Taku, a obok niego siedzieli jego towarzysze: Qwest i Pachirisu. Wyglądali na zaskoczonych.
- A więc… To tylko sen… - szepnął Lucario - Był taki realny…
- Powiedz mi… - zaczęła Qwest - Czy on dotyczył Arceusa?
- Tak - odpowiedział Lucario - Ja chyba oszalałem… Za dużo myślę o tych Darkness’ach i stąd to wszystko…
- Coś mi mówi, że wpakowałam się w niezłe kłopoty - powiedziała Qwest - Nie martw się! To jeszcze nic strasznego!
- Cooo?! - krzyknął Lucario - Zło zawładnęło światem, a ty się nie przejmujesz?! Dziwna jesteś, wiesz?
- Zdaję sobie z tego sprawę, bo wiele osób mi to mówi - roześmiała się Qwest - Przypuśćmy, że śni ci się, że idziesz sobie lasem i nagle wyskakuje jakiś chłopak i mówi, że chce się z tobą umówić… To dopiero katastrofa, przy której cały Zespół Darkness to cud dla świata!
Lucario uśmiechnął się. Wiedział, że Qwest stara się go pocieszyć w trudnych chwilach.
Pachi! - zawołał Pachirisu, taszcząc ze sobą kosz pełen Owoców Rawst.
- Pomyślałam sobie, że po nocy pełnej koszmarów zrobiłeś się głodny - powiedziała Qwest - Smacznego!
- Qwest! Jeśli teraz tyle zjem to przez całą misję musiałbym siedzieć o głodzie - odpowiedział Lucario
- Czy ty naprawdę myślałeś, że wszystko, co zebraliśmy jest tylko dla ciebie? - zapytała Qwest - Pudło! To nasz żelazny zapas.
Cała trójka przystąpiła do konsumpcji pokarmu. Gdy tylko brzuchy bohaterów były nasycone, spakowali się i wyruszyli w dalszą drogę. Polana Taku ciągnęła się w nieskończoność.
- Mój „instynkt legendy” podpowiada mi, że na końcu polany znajduje się ścieżka, prowadząca do następnego miasta - powiedział Lucario śledząc mapę.
- No dobra! Zatrzymujemy się! Czas na trening Pachirisu! - zawołała Qwest do swojego pokemona.
- Co? Jaki trening? - Lucario był zaskoczony - Nie możemy tracić czasu. Świat jest w niebezpieczeństwie!
- Posłuchaj mnie Lucario… - zdenerwowała się Qwest - Jeśli tak bardzo ci się spieszy to idź sam! Ja tu zostaję i zamierzam trenować z moim pokemonem!
- O.K. O.K. Spokojnie… Wszystko zrozumiałem - odparł zmieszany Lucario - W takim razie, od czego chcesz zacząć?
- Myślę, że Pachirisu jest już na tyle silny, aby sam walczył z innymi pokemonami - powiedziała Qwest - Muszę znaleźć jakiegoś silnego pokemona!
- Na mnie nie patrz… - powiedział Lucario - Zdecydowanie jestem zbyt silnym przeciwnikiem dla Pachirisu.
- Nie mam na myśli ciebie - powiedziała Qwest - Chodziło mi o pokemona z lasu.
Nagle coś zaszeleściło w krzakach. Lucario pochylił się, aby zobaczyć co to jest. Gdy tylko zbliżył się do krzaków został zaatakowany przez atak Dzikim Pnączem. TRACH! Atak dosięgnął również Qwest i Pachirisu. Oboje błyskawicznie się odwrócili. Napastnika nie było nigdzie widać. Pachirisu przygotował się do ataku Piorunem.
- Co się dzieje? - zapytała Qwest rozglądając się wokół.
- Zostaliśmy zaatakowani! - zawołał Lucario - Ale nie wiem przez kogo i w jakim celu!
TRACH! Kolejny atak został wycelowany w bohaterów. W krzakach mignął jakiś cień.
- Pachirisu atakuj Piorunem! - krzyknęła Qwest wskazując pokemonowi pole ataku. Niestety Piorun pokemona nikogo nie zranił. TRACH! Kolejny atak Pnączem powalił Pachirisu.
- Nie wygramy walcząc w ten sposób - powiedział Lucario - Wiemy, że przeciwnik atakuje nas z jednego, wcześniej określonego przez niego kierunku. Skoncentrujmy się, a kiedy wyjdzie z ukrycia, zaatakujmy go.
Cała trójka stanęła blisko siebie. Z krzaków wciąż dobiegał hałas. W końcu przeciwnik wyskoczył.
- Teraz! - krzyknął Lucario - Bombowy Puls!
- Pachirisu! Piorun! - zawołała Qwest
Oba ataki trafiły w cel. Udało się pokonać szybkość przeciwnika.
- Hej ty! - zawołała Qwest - Jeśli masz odwagę z nami walczyć, ujawnij się!
- Pachi! - krzyknął zdenerwowany Pachirisu.
Na polanie pojawił się Leafeon. Był bardzo zdenerwowany.
- Hej! - zawołała Qwest - Przecież to jest…
„Leafeon - pokemon zielny. - powiedział Pokedex - Uwielbia klimat, w którym dominuje czyste powietrze. Podobnie jak rośliny, Leafeon poddaje się procesowi fotosyntezy.”
- Wspaniale! - zawołała Qwest - Pachirisu atakuj!
- Czy nie uważasz, że Leafeon jest za trudnym przeciwnikiem dla Pachirisu? - zapytał Lucario - Ten pokemon ewoluował już do dorosłej formy!
- Nie Lucario - odpowiedziała Qwest - Leafeon będzie idealny! Pachirisu użyj Pioruna!
Piorun trafił w pokemona. Na Leafeonie ten atak jednak nie zrobił wrażenia. Pokemon otrzepał się tylko z gracją.
- Co jest?! Piorun jest silnym atakiem i powinien go pokonać! - zawołała Qwest
- Leafeon jest trawiastym pokemonem, a elektryczne ataki takie jak Piorun nie działają na pokemony trawiaste - odpowiedział Lucario - Jesteś trenerem pokemon i powinnaś wiedzieć, chociaż to.
- Skoro tak, to użyjemy innej techniki - powiedziała Qwest do Pachirisu - Pachirisu Żelazny Ogon!
Leafeon użył Dzikich Pnączy, które złapały Pachirisu za ogon i rzuciły nim o ziemię.
- Pachirisu! - zawołała Qwest - Nie poddawaj się! Użyj Szybkiego Ataku!
Pokemon Qwest zaczął zbliżać się do Leafeona. Nagle z ogona i uszu trawiastego pokemona zaczął ulatniać się dziwny, różowy gaz. Chmura gazu dotarła do Pachirisu, który niespodziewanie złagodniał. Pokemon-wiewiórka miał szklane oczy i był uśmiechnięty. Wyglądał jakby był w transie.
- Pachirisu! Co ci jest? - Qwest zaniepokoiła się sytuacją.
- To Słodki Zapach - odpowiedział Lucario - Ten atak zmniejsza orientację przeciwnika i wprawia go w stan zrelaksowania.
- O nie! - krzyknęła Qwest - Pachirisu obudź się zanim Leafeon cię zaatakuje!
Za późno. Leafeon chwycił Pachirisu Dzikim Pnączem i podniósł w górę. Po chwili Pachirisu został ciężko ranny atakiem Ostrego Liścia. Bezradnie osunął się na ziemię. Leafeon odwrócił się i zniknął tak szybko, jak się pojawił. Qwest podniosła swojego pokemona. Wyglądał bardzo źle.
- Leafeon zaczekaj! - krzyknęła Qwest, jednak odpowiedziała jej tylko głucha cisza.
- Hahahaha!!! W całej swojej karierze nie widziałem bardziej żenującego pojedynku! - jakiś chłopak roześmiał się.
Qwest Lucario odwrócili się. Na polanie stał Lucas. Wyglądał na bardzo rozbawionego.
- Kim ty jesteś, że możesz oceniać moją walkę? - zdenerwowała się Qwest
- Nazywam się Lucas i pochodzę z Whirlwind - powiedział Lucas - Nie chcę się chwalić, ale macie przed sobą przyszłego Mistrza Pokemon.
- W porządku „Mistrzu” - powiedziała Qwest z pogardą - Co możesz powiedzieć o mojej walce?
- Przede wszystkim to, że nawet nie była zabawna - odpowiedział Lucas - Ty i te twoje pokemony… Wy w ogóle nie macie taktu... świadomości... ducha walki... Ta walka jest tylko tego dowodem. Ale czego by się spodziewać po pokemonach, które mają takiego kiepskiego trenera?
- Hej! Ze mnie możesz się wyśmiewać do woli, jeśli ci się to żywnie podoba, ale nie waż się obrażać moich pokemonów!!! - Qwest była wściekła. Nigdy w życiu nikt jej tak nie skompromitował.
- Przestań wrzeszczeć mała dziewczynko - powiedział Lucas - To zrozumiałe, że nikt w tym świecie nie będzie tak dobry jak ja!
- Skoro jesteś taki dobry to wyzywam cię na pojedynek - odpowiedziała Qwest - Lucario ruszaj!
- Postanowiłem, że nie będę się wtrącać w nie swoje sprawy - powiedział Lucario spokojnym głosem.
Qwest glebnęła. Jeśli nawet Lucario nie chciał jej pomóc, to na pomoc innych też nie może liczyć. Dla Lucasa była to doskonała okazja do nabijania się z rywalki.
- Bardzo chciałbym dziewczynko, ale jak widzisz twój pokemon cię nie słucha. Nie ma sensu z tobą walczyć. To strata czasu zarówno mojego jak i twojego. Żegnaj mała dziewczynko! - zawołał Lucas i pobiegł przed siebie.
- Jak ja nie znoszę tego głupka! - powiedziała Qwest ze zdenerwowaniem - Myślę, że to jego gadanie, że jest „Mistrzem” to tylko głupie przechwałki.
- Ja jestem ciekaw w jaki sposób uleczymy twojego pokemona - powiedział Lucario - Do Whirlwind jest dosyć daleko... Możemy nie zdążyć...
- Pachi... Zu... - szepnął osłabiony Pachirisu
- Nie martw się! To nie twoja wina! - Qwest pocieszyła swego pokemona - Wszystko będzie dobrze!
Nagle bohaterowie usłyszeli warkot silnika motoru. Chwilę później na polanie pojawiła się 20-letnia kobieta. Miała zielone włosy spięte w kucyk. Ubrana była w czerwony kombinezon i czarne wojskowe buty.
- Kim pani jest? - zdziwiła się Qwest
- Jestem Strażniczką Rezerwatu na Polanie Taku - przedstawiła się kobieta - Kim jesteście i czego tu szukacie?
- Ja jestem Qwest - przedstawiła się Qwest - Przechodziliśmy przez polanę w celu dostania się do kolejnego miasta.
- Ja nazywam się Lucario - powiedział pokemon - Nie wiedzieliśmy, że to miejsce to rezerwat. Przepraszamy...
- Pachi! - Pachirisu też czuł się winny.
- Nic się nie stało! - odpowiedziała Flora - Ale... twój pokemon nie wygląda dobrze... Co mu się stało?
- Mój Pachirisu został zaatakowany przez Leafeona - powiedziała Qwest - Ale to nie nasza wina! To on nas zaatakował!
- Rozumiem - powiedziała Flora - Teraz zdrowie pokemona jest najważniejsze. Wsiadajcie! Znam miejsce, w którym można mu pomóc.
Qwest i Lucario dotarli na miejsce. Znajdowali się nad wielkim jeziorem. Flora wzięła pokemona Qwest i wrzuciła go do wody. Jezioro przybrało barwę seledynu. Po chwili Pachirisu wyskoczył z wody cały i zdrowy. Pokemon od razu rzucił się w ramiona swojej trenerce.
- To niesamowite! - krzyknął Lucario - Ta woda leczy pokemony!
- Racja Lucario - odpowiedziała Flora - To dlatego, że źródło rzeki, która stworzyła to jezioro znajduje się w Górach Smoka. Podobno te góry są domem legendarnego pokemona - Giratiny. To dzięki jego sile tysiące pokemonów odzyskało utraconą w walce energię.
- Ciekawa historia - powiedziała Qwest - Ciekawe, dlaczego ten Leafeon nas zaatakował? Przecież mu nic nie zrobiliśmy!
- Leafeon to problem, z którym od jakiegoś czasu nie mogę sobie poradzić - odpowiedziała Flora - Bo widzicie... w moim rezerwacie działa zły gang kłusowników zwany „Czarnym Duetem”. Polują oni na pokemony, wykorzystując bardzo brutalne metody kłusownictwa. Leafeon była jedną z ich pierwszych ofiar. Od tamtej pory mści się na wszystkich trenerach pokemon.
- To smutne - powiedziała Qwest - A więc Leafeon jest dziewczynką? Musimy jej jakoś pomóc!
- Racja! Będziemy z nią walczyć! - zgodził się Lucario - Podczas walki pokemony szybko zmieniają zdanie o ludziach!
- Dobry pomysł! - powiedział Lucas - Jeśli chodzi o walki pokemon, to jestem ekspertem!
- Lucas? - zdziwiła się Qwest - A co ty tu robisz? Pewnie znowu przyszedłeś, żeby się ze mnie naśmiewać!
- Staram się pomóc - odpowiedział Lucas - Możesz mi nie wierzyć, ale mnie też interesuje ta sprawa.
- Hmmm... a więc mamy 4 uczestników misji - powiedziała Flora - Cieszę się, że chcecie pomóc! Może Leafeon wreszcie zmądrzeje...
- Niech będzie! Ale pod jednym warunkiem: Leafeon złapię ja! - powiedziała Qwest
- Jeszcze nie wiadomo czy się oswoi… - powiedział Lucas z politowaniem - A poza tym ty nie masz doświadczenia.
- Zanim zaczniecie się bić to nie zapomnijcie, że ja tu jestem - westchnął Lucario
- Dobra! Koniec gadania! Ruszajmy na poszukiwanie Leafeon! - zawołała Flora
Bohaterowie pobiegli w las.
Jaka spotka ich tam przygoda? Czy Leafeon zdoła się oswoić? Jaką rolę odegra w misji niebezpieczny gang kłusowników? Wszystko w kolejnym rozdziale!
|
|